Po zwycięstwie Chelsea nad Liverpoolem w walce o tytuł najlepszej drużyny w Anglii wciąż rywalizują trzy zespoły. Manchester City, aby nie stracić kontaktu z czołówką, musiał dziś pokonać Crystal Palace.
Goście rozpoczęli mecz bardzo mocnym akcentem. Już w 4. minucie na prowadzenie „Obywateli” wyprowadził Dżeko. Bośniak świetnie wykorzystał wrzutkę Tourego i mimo asysty dwóch obrońców gospodarzy, skierował piłkę strzałem głową do bramki. Był to dwunasty ligowy gol, zdobyty przez tego napastnika w tym sezonie. Prowadzenie tylko rozbudziło „apetyty” przyjezdnych na podwyższenie wyniku. Mimo usilnych starań, następna bramka padła dopiero 39 minut później. Jej autorem został Yaya Toure. Lworyjczyk po ładnej wymianie podań w środku pola, wpadł w pole karne i mimo interwencji obrońcy, oddał strzał na bramkę strzeżoną przez Speroniego. Argentyński bramkarz był bez szans. Do przerwy City prowadziło dwoma bramkami.

W przerwie trener „Obywateli” zapewne nakazał swoim piłkarzom bronić wyniku. Choć goście wciąż atakowali, to jednak dla nich ważniejsze wydawało się, by nie pozwolić zdobyć przeciwnikom gola kontaktowego. Wprawdzie Joe Hart kilkukrotnie był zmuszony do interwencji, ale były to zazwyczaj niegroźne strzały. Trenerzy obu drużyn zmiany przeprowadzali głównie w formacjach atakujących, ale mimo to, wynik pozostał bez zmian do końca meczu. Pojedynek zakończył się wynikiem 0:2 i dzięki temu, końcówka „wyścigu” o mistrzostwo Anglii będzie niesamowicie emocjonująca.
City obecnie traci punkt do drugiej Chelsea i trzy punkty do liderującego Liverpoolu. Dodatkowo ekipa z Manchesteru ma o jeden mniej rozegrany mecz niż „The Blues” i „The Reds”. Natomiast Crystal Palace zajmuje obecnie jedenastą pozycję w tabeli i zarówno, jak do miejsc zagrożonych spadkiem, jak i tych, które gwarantują rywalizację w przyszłorocznych europejskich pucharach, jest drużynie z Londynu daleko.











