W T-Mobile Ekstraklasie nic się nie zmienia – Legia i Lech cały czas walczą o tytuł mistrza Polski, Polonia ciągnie serię meczów bez zwycięstwa, a kibice Podbeskidzie nadal mają nadzieję na utrzymanie w lidze. Tymczasem zapraszamy na podsumowanie 23. kolejki TME wraz z byłym graczem Widzewa Łódź – Markiem Citką!
Za nami 23. kolejka T-Mobile Ekstraklasy. W pierwszym meczu Piast Gliwice zremisował z Widzewem Łódź 1:1. Czy uważa Pan, że Piast jest na tyle mocny, by walczyć o czwarte miejsce w lidze, które zagwarantuje mu udział w europejskich pucharach?
Łukasz Gikiewicz i Marek Citko (fot. Mateusz Styrnik/ iGol.pl)
Nie możemy mówić o mocnych i słabych drużynach, bo takich w lidze nie mamy. Według mnie jest to tylko kwestia koncentracji i procent popełnianych błędów. Piast gra w miarę stabilnie, nie przechodzi dużych wahań formy i potrafi strzelać wiele bramek ze stałych fragmentów gry – to wystarczy, aby walczyć o miejsce w czołowej czwórce. Poza tym na ekipę z Gliwic musimy spojrzeć z troszkę innej perspektywy. Trener Marcin Brosz pracuje już tam trzy lata, cały czas ma zaufanie działaczy klubu i powoli buduje swoją drużynę. Dlatego uważam, że dobra gra Piasta to efekt cierpliwej pracy – zawodnicy są już zgrani i konsekwentnie wykonują wcześniejsze założenia taktyczne.
Ostatnio bardzo dużo mówi się młodym Mariuszu Stępińskim. Czy uważa Pan, że napastnik Widzewa powinien już opuścić klub z Łodzi?
Myślę, że nie. Miałem okazję być na paru meczach Widzewa w poprzednim sezonie i widziałem, że ten chłopak ma potencjał, ale jeszcze za bardzo nie umie z niego skorzystać. Dziś natomiast jest już innym zawodnikiem, jednak trzeba pamiętać, że młodzi piłkarze często miewają wahania formy. Moim zdaniem Mariusz powinien wyjechać dopiero wtedy, kiedy zdobędzie tytuł króla strzelców i będzie ważną postacią w reprezentacji narodowej.
Czy według Pana strata dwóch bardzo doświadczonych graczy – Vukovicia i Żewłakowa – wpłynie na postawę ekipy Korony Kielce?
To byli zawodnicy, którzy potrafili wprowadzić do szatni wspaniałą atmosferę, ale piłka – tym bardziej polska – nie jest uzależniona od jednego czy dwóch piłkarzy. Wiadomo, Korona Kielce to przede wszystkim wielkie serce i walka, dlatego nie wydaje mi się, że strata dwóch zawodników będzie w stanie zakłócić ten porządek.
Robert Demjan i spółka zaledwie zremisowali z GKS-em Bełchatów 1:1. Jak ocenia Pan obecne szanse Podbeskidzia na utrzymanie w T-Mobile Ekstraklasie?
Szanse są małe, ponieważ Podbeskidzie nie może pozwolić sobie na jakąkolwiek stratę punktów. Drużynę czeka trudne zadanie, bo jej najwięksi rywale, czyli Ruch Chorzów, Wisła Kraków i Widzew Łódź również zdobywają kolejne oczka. Jedyną szansą „Górali” jest słaba forma Pogoni Szczecin, dlatego Podbeskidzie musi wznieść się na wyżyny i odbić się w następnym meczu ligowym.
Jagiellonia Białystok remisuje z Wisłą Kraków 2:2. Czy według Pana trener Tomasz Kulawik opuści po sezonie „Białą Gwiazdę”?
Mariusz Rumak (fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)
Nie mnie to osadzać. Oczywiście, słyszę różne plotki na ten temat, ale to właściciele klubu podejmą ostateczną decyzję. Na pewno Tomaszowi trzeba oddać jedno – wziął drużynę w bardzo trudnym okresie, nie bał się tej pracy i próbował odbudować dawną świetność Wisły Kraków. Poza tym dla mnie temat jest prosty – jeżeli będą pieniądze na wzmocnienia, na stabilizacje, to wtedy łatwiej będzie osiągnąć zaplanowane cele.
Czy uważa Pan, że Śląsk Wrocław to zespół jednego zawodnika? Bo kiedy Sebastian Mila opuści Wrocław, to ekipa Stanisława Levy’ego może stracić przede wszystkim na jakości.
Jak wspominałem wcześniej – nie ma w Polsce drużyn uzależnionych od jednego zawodnika. Jednak czasem bywa tak, że kiedy lider opuszcza zespół, to reszta kadry momentalnie się odblokowuje i zaczyna grać lepiej. Wystarczy przypomnieć, co działo się w Polonii Warszawa – kiedy w drużynie grał Adrian Mierzejewski, to „Czarne Koszule” nie osiągnęły nic szczególnego. Natomiast kiedy „Mierzej” opuścił stolice Polski, to wszyscy zawodnicy Polonii rozłożyli na siebie odpowiedzialność za wygrywanie meczów i ich gra zaczęła wyglądać o niebo lepiej. Trzeba jednak przyznać, że Sebastian Mila to twardy zawodnik i robi punkty drużynie Śląska Wrocław.
Legia Warszawa wygrywa kolejne spotkanie i cały czas ma cztery punkty przewagi nad Lechem Poznań. Kto według Pana ma większe szanse na zdobycie mistrzostwa Polski?
Legia może się cieszyć, że ma cztery punkty przewagi, bo jeśli chodzi o całokształt, to Lech gra zdecydowanie lepiej. W ostatnim czasie legioniści zdobywają bramki po problematycznych rzutach karnych, choć najważniejsze i tak są trzy punkty. Na dzień dzisiejszy uważam, że szanse są wyrównane.
A czy według Pana Jan Urban dobrze kieruje zespołem i wyciąga ze swoich piłkarzy maksimum?
Na pewno popełnia błędy, ale szybko wyciąga odpowiednie wnioski i wszystko dokładnie analizuje. Kiedy do Legii dołączył Dwaliszwili, to Jan Urban od początku posadził go na ławce rezerwowych, a wiadomo, że jest to najlepszy napastnik T-Mobile Ekstraklasy. Ja osobiście byłem tym faktem zdziwiony, bo jest on przyszłością Legii Warszawa. Jednak, jak widać, Jan Urban szybko wyciągnął wnioski i Gruzin wychodzi teraz w podstawowym składzie legionistów.
Paweł Wszołek i Rafał Murawski (fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)
Jak Pan wcześniej wspomniał – Lech Poznań prezentuje ładny futbol, jednak czy podopieczni Mariusza Rumaka są w stanie utrzymać dotychczasową formę i nie zaliczyć żadnej przykrej wpadki?
Oczywiście, że są w stanie. Jest to doświadczony zespół, trener Rumak ma bogactwo w składzie, dlatego nie widzę powodów, dla których Lech miałby przechodzić kryzys formy. Wydaje mi się, że o mistrzostwie Polski zadecyduje mecz na ul. Łazienkowskiej. Wtedy poznaniacy będą musieli pokazać czy zasłużyli na tytuł mistrza, czy też nie. Niewątpliwym atutem Lecha Poznań jest ich świetna dyspozycja w meczach wyjazdowych.
Jednak czy nie martwi Pana fakt, iż potencjalny mistrz Polski – Lech Poznań – słabo spisuje się w spotkaniach przed własną publicznością?
Trochę tak, lecz teraz „Kolejorz” wygrał dwa ostatnie mecze przy ul. Bułgarskiej, więc widać, że sztab szkoleniowy wyciągnął pierwsze wnioski. Być może zawodnicy nie potrafili poradzić sobie z presją otoczenia, ale jestem tego zdania, że był to jeden wielki przypadek. Od kilku kolejek Lech wygląda coraz lepiej i prezentuje naprawdę ładny futbol. Widać, że nowy pomocnik, Hamalainen, już się zaaklimatyzował i konkurencja w zespole dobrze działa na wszystkich piłkarzy. Warto również dodać, że w rundzie jesiennej Lech wygrywał swoje spotkania różnicą jednej bramki, dziś natomiast poznaniacy grają o wiele skuteczniej.
Ale Łukasz Teodorczyk nie potrafi na razie przebić się do pierwszego składu Lecha Poznań.
Przed Łukaszem stoi trudne zadanie, ponieważ musi pokazać trenerowi Rumakowi, że jest skuteczny, a do swojej dyspozycji ma tylko kilkadziesiąt minut na boisku. Obecnie taktyka Lecha przynosi spodziewany efekt, więc menedżer „Kolejorza” nie będzie chciał wprowadzić radykalnych zmian w linii ataku. Dlatego Łukasz musi czekać na swoją szansę, a następnie odpowiednio ją wykorzystać. Na pewno jest to dla niego troszkę dziwna i niespotykana sytuacja. W Polonii Warszawa miał pewne miejsce w składzie – nieważne czy grał dobrze, czy strzelał bramki, czy też nie. Tutaj, w Lechu Poznań, jest większy stres i przede wszystkim konkurencja w postaci Bartka Ślusarskiego.
Władimer Dwaliszwili (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
Wszyscy znamy słynne żale trenera Rumaka, że terminarz ligowy jest ustawiany pod Legię Warszawa i Lech cały czas rozgrywa swoje mecze po pojedynkach legionistów. Za Pana czasów gry w piłkę nożną – lepiej było grać przed najgroźniejszym rywalem czy po?
Jest to słabe, śmieszne i jeszcze raz słabe. Trener powinien skupić się na swojej drużynie, lecz ciekawy jestem, czy trener Rumak protestowałby, gdyby było odwrotnie. Jeśli Lech przegra walkę o mistrzostwo, to nie przez terminarz, tylko przez wpadki z słabszymi rywalami, które miały miejsce na własnym stadionie.
Ostatnie spotkanie 23. kolejki T-Mobile Ekstraklasy to pojedynek Ruchu Chorzów z Polonią Warszawa zakończony wynikiem 2:1. Podopieczni trenera Stokowca rozegrali bardzo słabe spotkanie, jednak chciałbym zapytać o Pawła Wszołka, który również niczym wielkim się nie wyróżnia. Czy pomocnik „Czarnych Koszul” popełnił błąd, nie przenosząc się do Bundesligi?
Mówiłem wielokrotnie, że za szybko chwalimy naszych młodych piłkarzy. W tym wieku zawodnicy nie mogą pochwalić się regularną i wysoką formą, bo na to potrzeba czasu i ogrania. Kto wie – być może gdyby odszedł do Hannoveru, to tam zupełnie by zaginął, a tak – mimo że jest w słabszej formie – gra w pierwszym składzie Polonii. Dlatego myślę, iż dla jego rozwoju sportowego to lepiej, że został w Polsce. Zobaczy, że najważniejsza jest ciężka praca, ponieważ dla mnie piłkarz, który wyjeżdża za granicę musi być przygotowany i lepiej poczekać pół roku, rok i wtedy dołączyć do lepszego klubu po to, aby coś osiągnąć. Poza tym cała Polonia Warszawa jest w kiepskiej dyspozycji, więc nie możemy zrzucać winy tylko na jednego piłkarza.
Jak ocenia Pan pomysł reformy ligi i podział na grupy?
Nie popieram tego. Nie podniesiemy poziomu polskiej piłki poprzez jakieś reformy, bo żeby to zrobić, potrzeba zwłaszcza pieniędzy. Uważam, iż powinniśmy zrobić, że dwie drużyny spadają z ligi, a dwie kolejne walczą w barażach – wtedy wiele zespołów musiałoby się martwić o swój los do ostatniej kolejki.
To nie lepiej pomniejszyć ligę do dziesięciu najbogatszych klubów z Polski?
Nikt się na to nie zgodzi. Taka reforma musiałaby zostać zapowiedziana teraz, a wdrażana w życie przez trzy, cztery lata, żebyśmy spokojnie zmniejszali liczbę drużyn. Wydaje mi się, że przy wsparciu państwa, miast i sponsorów możemy mieć spokojnie 16 zespołów w lidze.
W T-Mobile Ekstraklasie nic się nie zmienia – Legia i Lech cały czas walczą o tytuł mistrza Polski, Polonia ciągnie serię meczów bez zwycięstwa, a kibice Podbeskidzie nadal mają nadzieję na utrzymanie w lidze. Tymczasem zapraszamy na podsumowanie 23. kolejki TME wraz z byłym graczem Widzewa Łódź – Markiem Citką!
Za nami 23. kolejka T-Mobile Ekstraklasy. W pierwszym meczu Piast Gliwice zremisował z Widzewem Łódź 1:1. Czy uważa Pan, że Piast jest na tyle mocny, by walczyć o czwarte miejsce w lidze, które zagwarantuje mu udział w europejskich pucharach?
Łukasz Gikiewicz i Marek Citko (fot. Mateusz Styrnik/ iGol.pl)
Nie możemy mówić o mocnych i słabych drużynach, bo takich w lidze nie mamy. Według mnie jest to tylko kwestia koncentracji i procent popełnianych błędów. Piast gra w miarę stabilnie, nie przechodzi dużych wahań formy i potrafi strzelać wiele bramek ze stałych fragmentów gry – to wystarczy, aby walczyć o miejsce w czołowej czwórce. Poza tym na ekipę z Gliwic musimy spojrzeć z troszkę innej perspektywy. Trener Marcin Brosz pracuje już tam trzy lata, cały czas ma zaufanie działaczy klubu i powoli buduje swoją drużynę. Dlatego uważam, że dobra gra Piasta to efekt cierpliwej pracy – zawodnicy są już zgrani i konsekwentnie wykonują wcześniejsze założenia taktyczne.
Ostatnio bardzo dużo mówi się młodym Mariuszu Stępińskim. Czy uważa Pan, że napastnik Widzewa powinien już opuścić klub z Łodzi?
Myślę, że nie. Miałem okazję być na paru meczach Widzewa w poprzednim sezonie i widziałem, że ten chłopak ma potencjał, ale jeszcze za bardzo nie umie z niego skorzystać. Dziś natomiast jest już innym zawodnikiem, jednak trzeba pamiętać, że młodzi piłkarze często miewają wahania formy. Moim zdaniem Mariusz powinien wyjechać dopiero wtedy, kiedy zdobędzie tytuł króla strzelców i będzie ważną postacią w reprezentacji narodowej.
Czy według Pana strata dwóch bardzo doświadczonych graczy – Vukovicia i Żewłakowa – wpłynie na postawę ekipy Korony Kielce?
To byli zawodnicy, którzy potrafili wprowadzić do szatni wspaniałą atmosferę, ale piłka – tym bardziej polska – nie jest uzależniona od jednego czy dwóch piłkarzy. Wiadomo, Korona Kielce to przede wszystkim wielkie serce i walka, dlatego nie wydaje mi się, że strata dwóch zawodników będzie w stanie zakłócić ten porządek.
Robert Demjan i spółka zaledwie zremisowali z GKS-em Bełchatów 1:1. Jak ocenia Pan obecne szanse Podbeskidzia na utrzymanie w T-Mobile Ekstraklasie?
Szanse są małe, ponieważ Podbeskidzie nie może pozwolić sobie na jakąkolwiek stratę punktów. Drużynę czeka trudne zadanie, bo jej najwięksi rywale, czyli Ruch Chorzów, Wisła Kraków i Widzew Łódź również zdobywają kolejne oczka. Jedyną szansą „Górali” jest słaba forma Pogoni Szczecin, dlatego Podbeskidzie musi wznieść się na wyżyny i odbić się w następnym meczu ligowym.
Jagiellonia Białystok remisuje z Wisłą Kraków 2:2. Czy według Pana trener Tomasz Kulawik opuści po sezonie „Białą Gwiazdę”?
Mariusz Rumak (fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)
Nie mnie to osadzać. Oczywiście, słyszę różne plotki na ten temat, ale to właściciele klubu podejmą ostateczną decyzję. Na pewno Tomaszowi trzeba oddać jedno – wziął drużynę w bardzo trudnym okresie, nie bał się tej pracy i próbował odbudować dawną świetność Wisły Kraków. Poza tym dla mnie temat jest prosty – jeżeli będą pieniądze na wzmocnienia, na stabilizacje, to wtedy łatwiej będzie osiągnąć zaplanowane cele.
Czy uważa Pan, że Śląsk Wrocław to zespół jednego zawodnika? Bo kiedy Sebastian Mila opuści Wrocław, to ekipa Stanisława Levy’ego może stracić przede wszystkim na jakości.
Jak wspominałem wcześniej – nie ma w Polsce drużyn uzależnionych od jednego zawodnika. Jednak czasem bywa tak, że kiedy lider opuszcza zespół, to reszta kadry momentalnie się odblokowuje i zaczyna grać lepiej. Wystarczy przypomnieć, co działo się w Polonii Warszawa – kiedy w drużynie grał Adrian Mierzejewski, to „Czarne Koszule” nie osiągnęły nic szczególnego. Natomiast kiedy „Mierzej” opuścił stolice Polski, to wszyscy zawodnicy Polonii rozłożyli na siebie odpowiedzialność za wygrywanie meczów i ich gra zaczęła wyglądać o niebo lepiej. Trzeba jednak przyznać, że Sebastian Mila to twardy zawodnik i robi punkty drużynie Śląska Wrocław.
Legia Warszawa wygrywa kolejne spotkanie i cały czas ma cztery punkty przewagi nad Lechem Poznań. Kto według Pana ma większe szanse na zdobycie mistrzostwa Polski?
Legia może się cieszyć, że ma cztery punkty przewagi, bo jeśli chodzi o całokształt, to Lech gra zdecydowanie lepiej. W ostatnim czasie legioniści zdobywają bramki po problematycznych rzutach karnych, choć najważniejsze i tak są trzy punkty. Na dzień dzisiejszy uważam, że szanse są wyrównane.
A czy według Pana Jan Urban dobrze kieruje zespołem i wyciąga ze swoich piłkarzy maksimum?
Na pewno popełnia błędy, ale szybko wyciąga odpowiednie wnioski i wszystko dokładnie analizuje. Kiedy do Legii dołączył Dwaliszwili, to Jan Urban od początku posadził go na ławce rezerwowych, a wiadomo, że jest to najlepszy napastnik T-Mobile Ekstraklasy. Ja osobiście byłem tym faktem zdziwiony, bo jest on przyszłością Legii Warszawa. Jednak, jak widać, Jan Urban szybko wyciągnął wnioski i Gruzin wychodzi teraz w podstawowym składzie legionistów.
Paweł Wszołek i Rafał Murawski (fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)
Jak Pan wcześniej wspomniał – Lech Poznań prezentuje ładny futbol, jednak czy podopieczni Mariusza Rumaka są w stanie utrzymać dotychczasową formę i nie zaliczyć żadnej przykrej wpadki?
Oczywiście, że są w stanie. Jest to doświadczony zespół, trener Rumak ma bogactwo w składzie, dlatego nie widzę powodów, dla których Lech miałby przechodzić kryzys formy. Wydaje mi się, że o mistrzostwie Polski zadecyduje mecz na ul. Łazienkowskiej. Wtedy poznaniacy będą musieli pokazać czy zasłużyli na tytuł mistrza, czy też nie. Niewątpliwym atutem Lecha Poznań jest ich świetna dyspozycja w meczach wyjazdowych.
Jednak czy nie martwi Pana fakt, iż potencjalny mistrz Polski – Lech Poznań – słabo spisuje się w spotkaniach przed własną publicznością?
Trochę tak, lecz teraz „Kolejorz” wygrał dwa ostatnie mecze przy ul. Bułgarskiej, więc widać, że sztab szkoleniowy wyciągnął pierwsze wnioski. Być może zawodnicy nie potrafili poradzić sobie z presją otoczenia, ale jestem tego zdania, że był to jeden wielki przypadek. Od kilku kolejek Lech wygląda coraz lepiej i prezentuje naprawdę ładny futbol. Widać, że nowy pomocnik, Hamalainen, już się zaaklimatyzował i konkurencja w zespole dobrze działa na wszystkich piłkarzy. Warto również dodać, że w rundzie jesiennej Lech wygrywał swoje spotkania różnicą jednej bramki, dziś natomiast poznaniacy grają o wiele skuteczniej.
Ale Łukasz Teodorczyk nie potrafi na razie przebić się do pierwszego składu Lecha Poznań.
Przed Łukaszem stoi trudne zadanie, ponieważ musi pokazać trenerowi Rumakowi, że jest skuteczny, a do swojej dyspozycji ma tylko kilkadziesiąt minut na boisku. Obecnie taktyka Lecha przynosi spodziewany efekt, więc menedżer „Kolejorza” nie będzie chciał wprowadzić radykalnych zmian w linii ataku. Dlatego Łukasz musi czekać na swoją szansę, a następnie odpowiednio ją wykorzystać. Na pewno jest to dla niego troszkę dziwna i niespotykana sytuacja. W Polonii Warszawa miał pewne miejsce w składzie – nieważne czy grał dobrze, czy strzelał bramki, czy też nie. Tutaj, w Lechu Poznań, jest większy stres i przede wszystkim konkurencja w postaci Bartka Ślusarskiego.
Władimer Dwaliszwili (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
Wszyscy znamy słynne żale trenera Rumaka, że terminarz ligowy jest ustawiany pod Legię Warszawa i Lech cały czas rozgrywa swoje mecze po pojedynkach legionistów. Za Pana czasów gry w piłkę nożną – lepiej było grać przed najgroźniejszym rywalem czy po?
Jest to słabe, śmieszne i jeszcze raz słabe. Trener powinien skupić się na swojej drużynie, lecz ciekawy jestem, czy trener Rumak protestowałby, gdyby było odwrotnie. Jeśli Lech przegra walkę o mistrzostwo, to nie przez terminarz, tylko przez wpadki z słabszymi rywalami, które miały miejsce na własnym stadionie.
Ostatnie spotkanie 23. kolejki T-Mobile Ekstraklasy to pojedynek Ruchu Chorzów z Polonią Warszawa zakończony wynikiem 2:1. Podopieczni trenera Stokowca rozegrali bardzo słabe spotkanie, jednak chciałbym zapytać o Pawła Wszołka, który również niczym wielkim się nie wyróżnia. Czy pomocnik „Czarnych Koszul” popełnił błąd, nie przenosząc się do Bundesligi?
Mówiłem wielokrotnie, że za szybko chwalimy naszych młodych piłkarzy. W tym wieku zawodnicy nie mogą pochwalić się regularną i wysoką formą, bo na to potrzeba czasu i ogrania. Kto wie – być może gdyby odszedł do Hannoveru, to tam zupełnie by zaginął, a tak – mimo że jest w słabszej formie – gra w pierwszym składzie Polonii. Dlatego myślę, iż dla jego rozwoju sportowego to lepiej, że został w Polsce. Zobaczy, że najważniejsza jest ciężka praca, ponieważ dla mnie piłkarz, który wyjeżdża za granicę musi być przygotowany i lepiej poczekać pół roku, rok i wtedy dołączyć do lepszego klubu po to, aby coś osiągnąć. Poza tym cała Polonia Warszawa jest w kiepskiej dyspozycji, więc nie możemy zrzucać winy tylko na jednego piłkarza.
Jak ocenia Pan pomysł reformy ligi i podział na grupy?
Nie popieram tego. Nie podniesiemy poziomu polskiej piłki poprzez jakieś reformy, bo żeby to zrobić, potrzeba zwłaszcza pieniędzy. Uważam, iż powinniśmy zrobić, że dwie drużyny spadają z ligi, a dwie kolejne walczą w barażach – wtedy wiele zespołów musiałoby się martwić o swój los do ostatniej kolejki.
To nie lepiej pomniejszyć ligę do dziesięciu najbogatszych klubów z Polski?
Nikt się na to nie zgodzi. Taka reforma musiałaby zostać zapowiedziana teraz, a wdrażana w życie przez trzy, cztery lata, żebyśmy spokojnie zmniejszali liczbę drużyn. Wydaje mi się, że przy wsparciu państwa, miast i sponsorów możemy mieć spokojnie 16 zespołów w lidze.