Wiosną wszyscy pasjonowaliśmy się wspaniałą postawą Zenitu w Pucharze UEFA. Klub z Sankt Petersburga szedł jak burza, zdobył europejskie trofeum, pokonując takie tuzy europejskiego futbolu jak Olympique Marsylia, Bayer Leverkusen czy Bayern Monachium. Zaowocowało to tym, że skauci drużyn z całego kontynentu zaczęli się żywo interesować graczami tego klubu.
Po Euro 2008 nie tylko cała Rosja żyła perspektywą posiadania nowego pracodawcy, Andrzeja Arszawina. Z możliwego transferu bohatera Sbornej podczas czempionatu Starego Kontynentu zrobiła się istna plotkarska brazylijska telenowela. Co rusz zgłaszał się nowy chętny do zakupienia napastnika Zenitu. Do głównych rozgrywających mieli należeć Tottenham Hotspur (nadal mówi się o chęci stworzenia przez londyńczyków rosyjskiego ataku Arszawin-Pawljuczenko), Real Madryt i Barcelona. Zawodnik został jednak na Stadionie Pietrowskim, jednak niemal na 100% zimą opuści swój zespół. Zagroził, że jeśli go stamtąd nie puszczą, zerwie kontrakt, na co pozwala mu prawo Webstera.
Jednak Arszawin nie jest jedynym problemem Dicka Advocaata. Sen z powiek spędza mu wizja utraty kolejnych dwóch kluczowych postaci w jego drużynie, Pawła Pogirebniaka i Anatolija Tymoszczuka. Obydwoma zainteresowany ma być monachijski Bayern, planujący wzmocnienie ataku i pozbycie się z pomocy Holendra Marca van Bommela.
Ponadto nieco kłopotów swojemu trenerowi sprawił Wiaczesław Małafiejew. Drugi „wratar” Sbornej na razie nie zdecydował się na podpisanie nowego kontraktu. Obecnie przebywa na urlopie i nie wiadomo, jak zachowa się po powrocie do klubu, by przygotować się do nowego sezonu.










