Na wstępie trzeba zadać sobie pytanie: Z czego słynie, a raczej słynęła niegdyś, Serie A? Obrona, doskonałe przygotowanie taktyczne oraz… boiskowe cwaniactwo. Jednym z najwyraźniejszych i chyba najbardziej znanych przykładów jest prowokacja Marco Materazziego, która zakończyła się wyrzuceniem z boiska Zinedine’a Zidane’a, mogącego jeszcze wpłynąć na wynik spotkania. Trudno uwierzyć, że sytuacja ta wydarzyła się dziewięć lat temu. Czy wraz z upływem czasu mentalność włoskiej piłki nieco się zmieniła?Naprawdę bardzo trudno jest jednoznacznie stwierdzić, czy cwaniactwo, chamstwo i brutalność nadal są określeniami, które opisują włoski futbol. Każdy piłkarz jest inny. Każdy dysponuje także zupełnie inną charakterystyką, miejscem urodzenia, środowiskiem, w którym się wychował oraz przeżyciami, które wpłynęły na ukształtowanie charakteru danego gracza. Czasami jednak są zawodnicy, których często powtarzane działania można wpasować do danego schematu bez głębszego spojrzenia na daną sytuację. Żeby jednak zrozumieć chociaż w małym stopniu mentalność Włochów, musimy cofnąć się o dziewięć lat do pamiętnego wydarzenia, które emocje budzi nawet po tylu latach.
Finał mistrzostw świata, doliczony czas gry, na tablicy widnieje wynik 1:1. Drużyny Włoch i Francji wykonują już w myślach swoje rzuty karne. Zegar wybija 109. minutę spotkania. Kibice zaczynają gwizdać. Skonfundowany sędzia biegnie w kierunku leżącego zawodnika, którym okazuje się Marco Materazzi. Kamera wskazuje na Zidane’a, chociaż zgromadzeni przed telewizorami nie wiedzą, co się stało. Widzimy Buffona podbiegającego do sędziego i tłumaczącego mu całe zajście.
Realizator pokazuje w powtórce, co tak naprawdę się stało. W tym właśnie momencie dane nam jest zobaczyć, jak Zidane uderza głową z tak zwanego byka, Materazzi zaś pada jak rażony gromem. Sytuacja zdaje się niejasna. Między wieloma piłkarzami dochodzi do dyskusji. Sędzia uspokaja Gattuso oraz Thurama. Arbiter główny kontaktuje się z innym sędzią. Wszystko okazuje się jasne. Zidane otrzymuje czerwoną kartkę za uderzenie rywala. Nie pomagają dyskusje. Francja gra w dziesiątkę. Rozpoczyna się seria rzutów karnych. David Trezeguet marnuje swoją „jedenastkę”. Włosi wygrywają puchar.
https://vine.co/v/hHKBtEXDm0L
Teraz możemy jedynie gdybać o tym, co mogłoby się stać, jeżeli Zidane nie otrzymałby czerwonej kartki. To może właśnie on strzelałby zamiast Davida? Może udałoby mu się strzelić, może nie. Może to właśnie decyzja o uderzeniu Materazziego zaważyła o losach pucharu? Tego już niestety nie uda się rozwikłać. Ale co tak naprawdę wydarzyło się pomiędzy legendą Realu Madryt, a znanym wśród kibiców włoskim prowokatorem?
Cała sytuacja zaczęła się klarować dopiero po jakimś czasie, w którym to obaj zawodnicy postanowili opowiedzieć o całym zajściu. Według relacji Zidane’a Materazzi sprowokował go niewybrednymi słowami o jego matce oraz siostrze, o których nie chce powiedzieć do dziś. O wiele więcej dowiadujemy się od samego Materazziego, którego relacja przedstawiona w 2007 roku wydaje się o wiele obszerniejsza i dokładniejsza niż ta Zidane’a. Popularny „Matrix” opowiada o arogancji Zidane’a, który to zaproponował mu swoją koszulkę, kiedy Marco, pilnując go, ścisnął ją palcami. W tym właśnie momencie duma Włocha dała o sobie znać, nakazując wściekłemu „Matrixowi” wypowiedzieć słowa, które zmieniły oblicze mundialu: „Wolę k***, jaką jest twoja siostra.” Jednak czy chodziło tutaj jedynie o dumę Włocha? Czy gdyby tak było, to Materazzi położyłby się na murawie, nie próbując nawet zemścić się na Francuzie? Wszak idąc zgodnie z regułami piłki nożnej, wyeliminowanie najgroźniejszego przeciwnika czy to poprzez kontuzję, czy też kartkę jest najlepszą rzeczą, jaka może spotkać drużynę. Dlatego tak często na boisku pojawia się zjawisko tak zwanych mind games, czyli gier umysłu, podczas których zawodnicy prowokują się wzajemnie. Czy to właśnie o to chodziło Materazziemu?












