W niedzielne, przedobiednie popołudnie w Weronie mierzyły się drużyny Chievo i Genoi. Mecz w ramach 5. kolejki Serie A wygrało Chievo 2:1.
Początek spotkania nie zachęcał do oglądania. Dużo niedokładnych zagrań, zarówno po stronie gospodarzy, jak i gości. Nie obyło się również bez fauli, które szczególnie mogły denerwować widza.
Z upływem czasu gra zaczęła się jednak zazębiać, akcje nabierały tempa. Brakowało tylko wykończenia, a właściwie to nawet i ostatniego podania. Groźnie pod bramką Sorrentino zrobiło się po rzucie rożnym dla Genoi, ale nieznacznie pomylił się Veloso. W 18. minucie pierwszy strzał na bramkę Freya oddało Chievo, a konkretnie Cruzado. Mocne uderzenie z przed pola karnego nie znalazło drogi do bramki. W ciągu kilku kolejnych minut nadal nie widzieliśmy piłki w bramce: częste ataki oraz liczne prezerwy w grze spowodowane agresywnymi faulami i tak do końca pierwszej połowy. W samej końcówce wyśmienitą sytuację mieli goście, którzy po celnym strzale Pratto powinni prowadzić. Tak się nie stało, więc na przerwę obie drużyny schodziły do szatni bez zdobyczy bramkowej.
Druga odsłona meczu była już bardziej emocjonująca. Już w 48. minucie pięknego gola zdobył Rodrigo Palacio, dzięki czemu goście wyszli na prowadzenie. Dzięki tej bramce odważniej do przodu ruszyli gracze Chievo, którzy raz po raz strzelali… wprost w Freya. Najbardziej dogodną okazję do tego miał po godzinie gry Sergio Pellissier, który niestety nie wykorzystał „jedenastki”. Rzut karny podyktowany był po faulu Dainellego, który zobaczył za to czerwony kartonik.
Mimo niestrzelonej bramki, gospodarze nie tracili wiary, że tego dnia coś wpadnie. Zrehabilitował się Pellissier, który na kwadrans przed końcem spotkania pięknie strzelił głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Bradleya. Kolejne minuty upływały, a Genoa się broniła, widząc, że wszystko, co może wywieźć dziś z Werony, to remis. Niestety nie udało się im nawet tego dokonać. W doliczonym czasie gry na prowadzenie gospodarzy wyprowadził Moscardelli.
Wynik nie uległ zmianie i to Chievo zdobyło komplet punktów. Mecz tylko do przerwy był wyrównany, później to Chievo było bardziej wyrazistą drużyną. Emocji nie zabrakło, bramek również, wygrał lepszy.










