Nowe rozdanie w Chelsea. Na Stamford Bridge zdążyli przywyknąć, że po mistrzowskich sukcesach następuje przewrót i wszystko trzeba budować od nowa. Tak było po drugiej kadencji Jose Mourinho, tak jest i teraz po nieudanym drugim sezonie pod wodzą Antonio Conte. Nowy opiekun „The Blues”, rodak poprzednika – Maurizio Sarri – ma co robić i o czym myśleć przed startem nowego sezonu.
Naturalną rzeczą jest sytuacja, w której menedżer zmienia pracodawcę i chcąc dostosować nowy zespół do preferowanych przez niego standardów, sięga po swoich sprawdzonych podopiecznych z poprzedniego klubu. Jak wiadomo, za Sarrim z Neapolu do Londynu przywędrował Jorginho i można być pewnym, że w Chelsea będzie odgrywał identyczną rolę co pod Wezuwiuszem. A co z resztą? Kto może odgrywać rolę Marka Hamsika, Driesa Mertensa czy Allana w specyficznym ustawieniu preferowanym przez Włocha? Kto zastąpi w bramce Thibauta Cortuis? Do startu sezonu coraz bliżej, a pytań coraz więcej.
W poszukiwaniu następcy Belga
Thibaut Courtois chce opuścić Londyn i od dłuższego czasu wcale się z tym nie kryje. Belg oczywiście dostanie zgodę na odejście, gdy znajdzie się odpowiedni dla niego następca, co na chwilę obecną wydaje się dalekie od realizacji. Należy jednak postawić sprawę jasno. Zmiana barw klubowych przez brązowego medalistę mistrzostw świata w Rosji sondowana była od wielu miesięcy. Włodarze Chelsea mieli wystarczająco czasu, aby wyznaczyć odpowiedniego kandydata, który mógłby zastąpić Belga.
Najnowsze doniesienia transferowe mówią w pierwszej kolejności o Jordanie Pickfordzie z Evertonu. Ponadto spekuluje się o działaniach ze strony zdobywcy Pucharu Anglii dotyczących zakontraktowania Gianluigiego Donnarummy, Kaspera Schmeichela czy nawet powrotu po czterech latach Petra Cecha. Najrozsądniej wygląda kandydatura reprezentanta Danii i to w jego kierunku powinien spoglądać Roman Abramowicz.
Odpowiedzialność za transfery
Kolejnym problemem, z którym będzie musiał poradzić sobie Maurizio Sarri, jest właśnie prowadzona polityka transferowa. Nie sposób nie odnieść wrażenia, iż w ostatnim czasie była ona po prostu przypadkowa, na co oczywiście niejednokrotnie zwracał uwagę Antonio Conte. Ciągłe domaganie się konkretnych wzmocnień zraziło w końcu zarząd do osoby byłego selekcjonera włoskiej reprezentacji.
Poprzedni szkoleniowiec Chelsea w zasadzie na każdym kroku wyrażał swoją frustrację, którą podkreślał oszczędnościowe działania transferowe. Trudno nie przyznać mu racji. Tacy piłkarze jak Danny Drinkwater czy Tiemoué Bakayoko, którzy trafili na Stamford Bridge zeszłego lata, to nie są jednak gracze mogący spełnić wymogi takiego klubu jak Chelsea. A że Abramowicz i spółka nie mają ostatnio najlepszej passy, niech świadczy fakt, iż następca Conte został wybrany po rozpoczęciu przygotowań do nowego sezonu. W poważnym klubie taka sytuacja jest nie do przyjęcia.











