Chelsea remisuje z Manchesterem United na własnym stadionie


Piłkarze Thomasa Tuchela remisują z ekipą „Czerwonych Diabłów” i tracą szansę na awans w tabeli Premier League

28 lutego 2021 Chelsea remisuje z Manchesterem United na własnym stadionie
psgonline.pl

Liga angielska od kilku dobrych dekad dostarcza nam piłkarskie pojedynki w najlepszym wydaniu. Przez wielu uznawana jest za najlepszą na świecie, zważywszy nawet na ostatnie występy angielskich klubów w europejskich pucharach. Dzisiaj Premier League zaserwowała nam prawdziwy klasyk, starcie między Chelsea a Manchesterem United. Jak wszyscy dobrze wiemy, mecze te niosą ze sobą niesamowite emocje, nawet gdy któryś z klubów nie jest w formie. Tym razem jednak obie strony były w bardzo dobrej formie przed niedzielnym wydarzeniem.


Udostępnij na Udostępnij na

Chelsea zajmowała przed tym starciem 5. lokatę w ligowej tabeli. W przypadku wygranej mogli zameldować się w pierwszej czwórce. Ostatnio forma zespołu była zadowalająca, ponieważ zaledwie miesiąc temu nowym menedżerem „The Blues” został Thomas Tuchel.

Efekt nowej miotły działał do tej pory w najlepszy możliwy sposób i ekipa niemieckiego szkoleniowca przed tą kolejką nie przegrała żadnego spotkania za jego kadencji. Dodatkowo w ubiegły wtorek wygrała 1:0 z Atletico Madryt w 1/8 finału Ligi Mistrzów i tym samym przybliżyła się do następnej fazy rozgrywek.

Manchester United również był w świetnej formie. „Czerwone Diabły” przed tą kolejką zajmowały pozycję wicelidera i mimo sporej przewagi pierwszego Manchesteru City nie chcieli zwalniać tempa. Podopieczni Ole Gunnara Solskjaera posiadali przed tym spotkaniem najlepszą ofensywę w lidze z dorobkiem 53 bramek. Większość kluczowych elementów układanki Norwega mogła choć trochę odpocząć w tym tygodniu.

United mierzyli się z Realem Sociedad w rewanżowym spotkaniu 1/16 finału Ligi Europy. „Czerwone Diabły” miały niewiarygodny komfort, gdyż w pierwszym spotkaniu, które rozegrały na wyjeździe, wygrały 4:0. Pozwoliło to dać Ole chwilę wytchnienia najważniejszym piłkarzom.

Kontuzje w United

Ten sezon jest sporym ciężarem dla wielu klubów. Spora część menadżerów narzeka na kontuzje obecne w ich kadrach. Najlepszym przykładem na to jest Liverpool, którego ostatni kryzys definiowały głównie kontuzje. Kolejnym przypadkiem jest między innymi Manchester United. „Czerwone Diabły” już od dłuższego czasu muszą radzić sobie bez wielu ważnych zawodników. Jednymi z nich są z pewnością Paul Pogba oraz Edinson Cavani, których zabrakło w dzisiejszym meczu.

Mimo tego, że Francuz niedawno wznowił treningi z drużyną, jego kontuzja się nieco pogorszyła i musi pauzować jeszcze przez kilka tygodni. Menedżer „Diabłów” ma nadzieję, że również Urugwajczyk wróci do gry w przyszłym tygodniu. Oprócz nich kontuzjowany jest również Juan Mata. Hiszpan, mimo że nie jest zawodnikiem wyjściowej jedenastki, stanowi wartościowe uzupełnienie składu. Były gracz dzisiejszego rywala United musiał opuścić starcie ze swoim byłym klubem i nie wiadomo, kiedy dokładnie wróci do gry. Dodatkowo jeszcze do niedawna kontuzjowani byli Scott McTominay czy Donny van de Beek. Zauważyć więc można, że bieżące rozgrywki nie są łatwe dla zespołu „Diabłów”.

Pierwsza połowa bez szału

Chelsea mimo że w minionym tygodniu musiała zmagać się z Atletico Madryt w Lidze Mistrzów, postawiła na bardzo podobną jedenastkę do tej, która wystąpiła w spotkaniu z madrytczykami. Do wyjściowego składu wskoczyli tylko Ben Chilwell, N’Golo Kante oraz Hakim Ziyech. Na ławce usiedli chociażby Marcos Alonso, Jorginho czy Timo Werner, czyli piłkarze, którzy grali w większości dotychczasowych spotkań Chelsea za kadencji Thomasa Tuchela.

W United też nastąpiło kilka zmian względem meczu z Realem Sociedad, w którym dość szybko zdjęto kluczowych zawodników, stąd, jak wcześniej wspomniano, najważniejsi piłkarze Solskjaera byli wypoczęci. Do wyjściowej jedenastki powrócił Scott McTominay, który jeszcze do niedawna należał do grona kontuzjowanych.

Norweski menedżer zdecydował się też posadzić na ławce Erica Bailly’ego, a nie jak wszyscy się spodziewali Victora Lindelofa. W miejsce Iworyjczyka wszedł kapitan drużyny – Harry Maguire. Spotkania od pierwszych minut nie zaczął też Anthony Martial. Został on zastąpiony przez Marcusa Rashforda, którego ze skrzydeł mieli wspomagać Mason Greenwood i Daniel James. Na ławce rezerwowych mogliśmy za to ujrzeć zawodnika, który w ostatnich tygodniach zmagał się z urazem – Donny’ego van de Beeka. W bramce nastąpiła oczywiście rutynowa zmiana, jaką było wprowadzenie Davida de Gei za Deana Hendersona.

Pierwsze 30 minut obfitowało w walkę w środku pola, lecz już wtedy wiedzieliśmy, że żadnego z zespołów nie zadowoli remis. Mimo to nie obejrzeliśmy żadnej bramki w pierwszych dwóch kwadransach. Jednak gra miała o wiele szybsze tempo w porównaniu do październikowego starcia między tymi ekipami.

***

Sporo kontrowersji wywołała sytuacja z 15. minuty, kiedy Stuart Attwell nie podyktował rzutu karnego dla Manchesteru United. Arbiter nie doszukał się w tej sytuacji nieprzepisowego zagrania w wykonaniu Calluma Hudsona-Odoi. Spore oburzenie wśród kibiców „Diabłów” wywołała ta decyzja sędziego. Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ dzięki tej „jedenastce” mogli oni wyjść na prowadzenie już w 15. minucie spotkania.

Mimo hucznej zapowiedzi i niezłego początku mecz stracił na prędkości, przy czym nie zachwycał w dalszej części pierwszej połowy. Do przerwy nie oglądaliśmy żadnej klarownej sytuacji, a więc pierwsza część meczu skończyła się bezbramkowym remisem. Ani United, ani Chelsea nie potrafili wyjść na prowadzenie w tej rywalizacji. Wszyscy widzowie liczyli więc na większą dawkę emocji w drugiej odsłonie niedzielnej konfrontacji.

Mecz bez większych emocji

Thomas Tuchel w trakcie przerwy zdecydował się na jedną zmianę. Boisko opuścił Callum Hudson-Odoi, który brał udział we wcześniej wspomnianym kontrowersyjnym incydencie z zagraniem ręką. W jego miejsce na murawie pojawił się nieco bardziej defensywny zawodnik – Reece James. Była to jedyna zmiana w szeregach obu zespołów podczas przerwy.

Chelsea mogła fantastycznie wejść w drugą połowę. Jednak Hakim Ziyech nie wykorzystał świetnego podania w pole karne od Bena Chilwella i dalej na telebimie widoczny był remisowy rezultat 0:0. Pierwszy kwadrans drugiej części dzisiejszego starcia przebiegał pod dyktando Chelsea, można było to zauważyć w statystykach. Posiadanie piłki „The Blues” chwilę po przerwie oscylowało w okolicach 70 %.

Jednak trwało to dość krótko, ponieważ Manchester United przejął nieco inicjatywę w następnych minutach meczu. Owszem, Chelsea próbowała zagrozić bramce United, jednak to goście potrafili być lekko groźniejsi. Tak czy inaczej, dalej nie miało to żadnego wpływu na wynik, co mogło irytować kibiców obu drużyn.

***

Mimo wszystko Chelsea dalej robiła to, do czego przyzwyczaiła nas za kadencji Thomasa Tuchela – utrzymywała się przy piłce. Jednakże to nie odwzorowało się na wyniku. Gospodarze bezbramkowo zremisowali w dzisiejszym starciu z United. Chelsea tym samym zaprzepaściła swoją szansę na zameldowanie się w Top 4 i dalej zajmuje piąte miejsce w tabeli Premier League.

Manchester United za to nie wykorzystał potknięcia Leicester City i nie udało mu się umocnić na pozycji wicelidera angielskiej ekstraklasy. Był to piąty ligowy remis „Czerwonych Diabłów” z drużynami z Big Six, w którym zabrakło bramek. Przez dzisiejszy podział punktów podopieczni Ole Gunnara Solskjaera raczej definitywnie pożegnali się z tytułem mistrzowskim. Mimo tego, że w przyszłym tygodniu grają oni z lokalnym rywalem, a zarazem liderem tabeli – Manchesterem City, to niezwykle trudnym zadaniem będzie odrobić stratę 11 punktów do „The Citizens”.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze