Nieprzerwanie od 24 lat jeden z dwóch zespołów z Glasgow – Celtic albo Rangers – zostaje mistrzem Szkocji. Oba kluby dystansują resztę ligowej stawki, tocząc między sobą rywalizację o wszystkie krajowe trofea. W tym sezonie nie powinno być inaczej, choć kampania będzie się różniła od poprzedniej. W obu klubach zaszły zmiany, które mogą mieć wpływ na końcowe zestawienie tabeli.Gdy szkocka ekstraklasa w poprzednim sezonie wchodziła w końcową fazę, decyzję o odejściu z Celticu podjął Brendan Rodgers. Irlandczyk z Północy zaakceptował propozycję Leicester City, pozostawiając „The Bhoys” na pozycji lidera z kilkupunktową przewagą. Zaskakujące odejście szkoleniowca z Celtic Park nie pomogło jednak lokalnemu przeciwnikowi, Rangers, w dogonieniu odwiecznych rywali.
Tymczasowy menedżer „The Bhoys”, Neil Lennon, zdołał dokończyć dzieło Brendana Rodgersa, wygrywając mistrzostwo kraju oraz Puchar Szkocji. Dzięki zdobyciu dwóch trofeów szkoleniowiec związał się z Celtikiem nowym, rocznym kontraktem. Tym samym ponownie na dobre stając się częścią nieprzerwanej rywalizacji między klubami z Glasgow.
Zrobić jeden krok do przodu
Po drugim z rzędu wicemistrzostwie Szkocji cel Rangersów w nadchodzącej kampanii może być tylko jeden – odzyskanie tytułu po dziewięciu latach przerwy. O zrealizowanie celu powinno być o tyle łatwiej, że w trakcie poprzedniego sezonu zespół „The Gers” zebrał sporo doświadczenia na arenie międzynarodowej oraz dostosował się do filozofii gry Stevena Gerrarda. Ponadto władze klubu z Ibrox Stadium zdołały utrzymać kręgosłup drużyny, z której odszedł tylko Ryan Kent. W miejsce Anglika, który powrócił do Liverpoolu, „The Gers” wypożyczyli innego gracza klubu z Anfield Road – Sheyiego Ojo. Sporym wzmocnieniem jedenastki Stevena Gerrarda powinien być także środkowy defensor, Filip Helander.
– Myślę, że to krok, który przyniesie korzyści wszystkim stronom. […] Jest bardzo nowocześnie grającym piłkarzem, który lubi budować akcję od tyłu. Nie wybija tylko futbolówki 60 jardów do przodu. Przypomina Virgila van Dijka, jeśli chodzi o sposób, w który chce przekazywać piłkę. Jest jednak na tyle silny i wysoki, że dominuje, gdy jego drużyna się broni – charakteryzował Filipa Helandera w rozmowie z „The Scottish Sun” były zawodnik Rangersów, Robert Prytz.
Szwed wraz z Connorem Goldsonem powinien stworzyć podstawową parę środkowych obrońców, uszczelniając i tak już solidną defensywę „The Gers”. W czterech dotychczasowych meczach eliminacyjnych do Ligi Europy podopieczni Stevena Gerrarda nie stracili jeszcze bramki. Mierzyli się jednak ze znacznie niżej notowanymi rywalami z Gibraltaru oraz Luksemburga.











