Drużyna Celticu Glasgow wykorzystała potknięcie lokalnego rywala, Rangers, którzy przegrali z Aberdeen i awansowała na pierwsze miejsce w tabeli Scottish Premier League.
Drużyna Celticu zgodnie z zapowiedziami nie oddała punktów na własnym boisku i dość łatwo wygrała spotkanie z St. Mirren 3:1 (2:1). W 39. minucie spotkania Chris McInnes, strzelając samobójczą bramkę, otworzył wynik spotkania. Parę minut później ujrzeliśmy jeszcze dwie bramki. Najpierw grecki internacjonał, Georios Samaras, podwyższył wynik spotkania, a później po kapitulacji Łukasza Załuski bramkę kontaktową zdobył Billy Mehmet.
Gracze, którymi opiekuje się Tony Mowbray, w drugiej połowie dosłownie dwoili się i troili, by nie stracić prowadzenia, co spowodowało odważne ataki. W 61. minucie spotkania do bramki trafił Scott McDonald, był to jego siódmy gol w tegorocznych rozgrywkach. Strzelec samobójczej bramki kolejny raz mógł negatywnie wpłynąć na wynik spotkania, ponieważ przez zagranie ręką w polu karnym spowodował rzut karny, jednak bramkarz gości, Paul Gallacher, obronił strzał McDonalda z jedenastu metrów i wynik spotkania nie uległ zmianie.
The Bhooys wyprzedzili w tabeli Rangers i mają co prawda nad nimi dwa punkty przewagi, jednak lokalnego rywala czeka jeszcze mecz zaległy. St. Mirren zanotowało piąte spotkanie bez zwycięstwa i wskutek innych rozstrzygnięć osunęło się z siódmego miejsca na dziewiąte.
Pomimo wygranej, Celtic nie zagrał wielkiego meczu. Wielokrotnie zawodzili Fortune, Samaras oraz McDonald. Opiekun Celticu będzie miał jeszcze wiele pracy, by zawodnicy zaczęli grać na miarę oczekiwań kibiców.
Celtic Glasgow ma dwa punkty przewagi nad Glasgow Rangers, które musi rozegrać zaległe spotkanie, tak więc przyszłość podopiecznych Mowbray’a na fotelu lidera jest niepewna.










