W ostatnim meczu 29. kolejki Serie A Sampdoria okazała się minimalnie lepsza od Juventusu. Gola na wagę trzech punktów zdobył Antonio Cassano, który już dawno nie poczuł smaku zdobytej bramki.
Juventus przystępował do tego spotkania pamiętny druzgocącej porażki z Fulham w Lidze Europejskiej. Dziś podopieczni Alberto Zaccheroniego chcieli się zrehabilitować za tę klęskę. Przed spotkaniem wiadome było, że o trzy punkty na boisku Sampdorii będzie niezwykle ciężko. Jednak to Juventus od pierwszych minut groźnie atakował. Pierwszą szansę w 6. minucie miał Nicola Legrotaglie, ale jego strzał głową znacznie minął bramkę strzeżoną przez Marco Storariego. Sampdoria próbowała nieśmiało atakować, ale niespodziewanie defensywa gości radziła sobie całkiem nieźle i skutecznie broniła dostępu do bramki Chimentiego. W 36. minucie dynamicznie atakował Antonio Cassano, ale jego szarża została powstrzymana przez Cannavaro. Po chwili dobrą okazję miał Iaquinta, ale jego strzał głową został zablokowany przez obrońców gospodarzy. Jeszcze na trzy minuty przed przerwą w sytuacji sam na sam z Chimentim znalazł się Antonio Cassano, ale górą był bramkarz Juventusu. Pierwsza połowa nieco rozczarowała. Zawodnicy jednej i drugiej drużyny grali ospale. Rzadko zagrażali bramce rywala. Po tej odsłonie można było odnieść wrażenie, że żaden zespół nie chce zamienić się miejscami w lidze z Palermo.
Po przerwie obraz gry miał się diametralnie zmienić. Obaj szkoleniowcy mieli postawić na otwartą i ładną piłkę. Niestety, tak się nie stało. Mecz nadal toczył się w swoim ospałym tempie. Wydawało się, że o wyniku rywalizacji może przesądzić jedna bramka. Od pierwszych minut drugiej połowy to Juventus częściej znajdował się na połowie rywala. W 58. minucie niezłym technicznym strzałem popisał się Del Piero, ale Storari nie miał najmniejszych problemów z interwencją. Po chwili w dogodnej sytuacji znalazł się Pazzini, ale zamiast spokojnie przymierzyć i skierować futbolówkę do siatki, to Włoch fatalnie skiksował. Decydujący i jedyny cios został zadany w 77. minucie. Na strzał ze sporej odległości zdecydował się Antonio Cassano i piłka niespodziewanie znalazła się w siatce. Przy tej sytuacji lepiej powinien zachować się Antonio Chimenti. Ta bramka negatywnie wpłynęła na morale gości. Juventus nie potrafił stworzyć żadnej dogodnej okazji. Zawodnicy przeszkadzali sobie nawzajem. Z kolei Sampdoria poczuła krew i coraz śmielej poczynała sobie w ofensywie. Jeszcze na minutę przed końcem świetnym strzałem wykazał się Manini, ale na wysokości zadania stanął Chimeni.
Na Stadio Luigi Ferraris nie doszło do niespodzianki. Obie drużyny w tym momencie prezentują podobny poziom. Martwi jednak fakt, że ten poziom jest mizerny. Sprawiedliwym wynikiem byłby remis, ale w futbolu nic nigdy nie jest oczywiste. Zwycięstwo Sampdorii zrównało ją punktowo z Palermo i wydaje się, że rywalizacja o zajęcie czwartego miejsca w Serie A rozstrzygnie się pomiędzy tymi dwoma zespołami.










