Spartak Moskwa ma się z czego cieszyć. Z jego punktu widzenia na Pietrowskim stał się cud. Starciu w Sankt Petersburgu nie brakowało niczego: goli, emocji, kartek i dramaturgii. Rzutem na taśmę piłkarze z Moskwy wygrali 3:2, stając się pierwszą drużyną, która pokonała Zenit po podziale na grupy.
Jako pierwsi okazję do strzelenia gola stworzyli sobie goście. W jej efekcie wywalczyli rzut wolny, który mogli przypłacić utratą bramki. Interweniujący Wiaczesław Małafiejew szybko wyprowadził kontratak, w którego końcowej części Aleksandr Kierżakow nie zdążył do wrzutki Władimira Bystrowa. Parę chwil później Andriej Arszawin próbował wyprowadzić do boju Aleksandra Aniukowa, lecz podanie zawodnika Arsenalu Londyn okazało się za mocne. Zaraz po tym miejscowi wywalczyli rzut wolny. Podszedł do niego Kierżakow, lecz jedynie trafił w mur. Zaraz po tym Domenico Criscito posłał na swojego najlepszego strzelca podanie z rzutu rożnego, ale włożył w nie za dużo siły. W 13. minucie świetną okazję zmarnował Roman Szyrokow, kiedy wpadła mu pod nogi futbolówka wybita przez obrońców po zagraniu Arszawina. Mając przed sobą tylko Artioma Rebrowa, trafił w poprzeczkę.

Gdy zegar wskazywał 20. minutę, stały fragment gry zarobił Spartak. Na strzał zdecydował się Emenike, ale piłka po jego zagraniu jedynie zatrzymała się na murze. Chwilę później Nigeryjczyka w wyścigu o futbolówkę w polu karnym rywali ubiegł Małafiejew. W rewanżu Tomas Hubocan świetnie zagrał na lewe skrzydło do Criscito. Ten posłał piłkę w „szesnastkę” na Kierżakowa. Najlepszy strzelec Zenitu, mimo asysty Sergio Rodrigueza, umieścił ją w siatce, zdobywając swojego setnego gola w Premier Lidze. Co ciekawe, w tym sezonie pokonywał bramkarzy w każdym z czterech meczów ze Spartakiem. Jego trafienie okazało się jednak początkiem gorszego okresu w grze.
Nim skończyła się pierwsza połowa, jedynymi wartymi odnotowania wydarzeniami były zmarnowany przez Spartaka rzut wolny w 30. minucie oraz zamieszanie w „szesnastce” gości, z którego obronną ręką wyszedł Rebrow. Drużyny raczej sprawiały wrażenie usatysfakcjonowanych rezultatem i bardziej kwapiły się do atakowania swoich nóg niż piłki. Przed przerwą sędzia pokazał aż cztery żółte kartki. 45 minut na boisku nie wytrwali Władimir Bystrow i Ari. Pierwszego z nich zmienił Siergiej Siemak, drugiego Rafael Carioca.
Drugą połowę w gazie zaczął Spartak. Tuż po wznowieniu gry chybił Emenike, a zaraz po tym nieudanie z rzutu rożnego dośrodkowywał Kiriłł Kombarow. Zaraz po tym po drugiej stronie boiska na spalonym został złapany Kierżakow. Na następną sytuację podbramkową zgromadzeni na Pietrowskim kibice musieli czekać do 53. minuty. Obrońcy gospodarzy bez większych problemów poradzili sobie z futbolówką wrzucaną przez Dmitrija Kombarowa. Spartak atakował, lecz sam też był bliski utraty kolejnego gola. Sam na sam z Rebrowem mógł znaleźć się Szyrokow, ale nie dobiegł do zbyt mocnego podania. Nie zmieniło to obrazu gry, wciąż przeważali goście. Po chybionym strzale Emenike Szyrokow wyjaśniał sytuację po wrzutce Kiriłła Kombarowa. Zaraz po tym spudłował Dinijar Bilialietdinow.










