Były selekcjoner reprezentacji Anglii, Fabio Capello, bez ogródek przyznał, że na ławkę trenerską do swojego ojczystego kraju nie wróci. Jego nazwisko łączone było z ekipą Interu, w którym podobno niepewną pozycję ma Claudio Ranieri.

O tym, że nazwisko Fabio Capello na Półwyspie Apenińskim budzi nadal olbrzymi szacunek i pewnie niejeden tamtejszy klub chętnie widziałby go na swojej ławce trenerskiej, nikogo przekonywać nie trzeba. Bezrobotny po zrezygnowaniu z funkcji menedżera angielskiej kadry Włoch stanowczo dementuje jednak w rozmowie z włoską gazetą „La Stampa”, iż tam miałby kontynuować swoją karierę. Choć za pracą trenerską tęskni.
– To nobilitujące pracować z drużyną narodową, ale nie zamierzam jednak odrzucać oferty od klubu, mimo że obecnie cenię sobie swój urlop – przyznał Capello. – Jednakże mogę zapewnić w 100 procentach, iż na ławkę trenerską do Włoch nie wrócę – dodał.
Ucina więc w ten sposób plotki, jakoby to on miał być następcą Claudio Ranieriego na stanowisku opiekuna niebłyszczącej formą pierwszej drużyny Interu Mediolan.











