W przedostatniej kolejce rozgrywek we Włoszech drużyny bardzo nas rozpieściły, bo zdobyły w sumie aż 32 gole. Średnia imponująca, 3,2 bramki na spotkanie, a najbardziej o podwyższenie średniej postarały się Palermo i Chievo, w rywalizacji tej padło bowiem osiem bramek.
Na początek hit tej kolejki, derby Mediolanu. Zdecydowanie nie rozczarowały, bo padło w nich aż sześć bramek. Lepszy okazał się Inter, który prowadzenie objął już w 14. minucie za sprawą Milito. Tuż przed przerwą z rzutu karnego zdołał odpowiedzieć jednak Ibrahimović. Szwed po raz drugi na listę strzelców wpisał się zaraz po wszczęciu drugiej odsłony spotkania. Kilka minut później wyrównał Milito, skutecznie wykonując „jedenastkę”. Argentyńczyk w 80. minucie znów z jedenastu metrów nie pomylił się, kompletując hat tricka. Na trzy minuty przed końcem fenomenalnym uderzeniem popisał się Maicon, ustalając wynik meczu.
Inter Mediolan – Milan 4:2
1:0 Milito 14’
1:1 Ibrahimović (k.) 44’
1:2 Ibrahimović 46’
2:2 Milito (k.) 52’
3:2 Milito (k.) 80’
4:2 Maicon 87’
Dużo łatwiejsze spotkanie miał przed sobą lider Serie A, Juventus. Turyńczycy podejmowali na wyjeździe Cagliari i prowadzenie objęli już w 6. minucie, gdy świetnie akcję wykończył Vucinić. Kolejne, a zarazem ostatnie trafienie miało miejsce na kwadrans przed końcem, kiedy do własnej bramki trafił Canini. „Juve” wygrało, czym zapewniło sobie scudetto.
Cagliari – Juventus Turyn 0:2
0:1 Vucinić 6’
0:2 Canini (sam.) 74’
W bardzo ważnym spotkaniu w kontekście walki o utrzymanie rozgrywanym na Stadio Via del Mare padła tylko jedna, ale jakże istotna bramka. Lecce, które do końca miało nadzieję na wydostanie się ze strefy spadkowej, podejmowało Fiorentinę, która do tej strefy w dalszym ciągu mogła spaść. Wszystko jednak wyjaśniło się po końcowym gwizdku sędziego i wiadomo już było, że degradacji nie uniknie wraz z Ceseną i Novarą również Lecce. Decydujące w tym przypadku okazało się jedyne w tym meczu trafienie Cerciego z 35. minuty, które dało zwycięstwo „Violi”.
Lecce – Fiorentina 0:1
0:1 Cerci 35’
W Rzymie plamę z ostatnich tygodni zmazać próbowała miejscowa Roma, która mierzyła się z Catanią. Bramki padać zaczęły dopiero w drugiej połowie. W 52. minucie na 1:0 ku radości kibiców zgromadzonych na stadionie trafił Totti. Jednak później świetnie dwiema bramkami odpowiedzieli goście, najpierw z rzutu karnego Lodi, a następnie Marchese. Niezawodny Totti nie pozwolił na przegraną swej drużyny i jego gol z 77. minuty dał Romie punkcik. Nic to jednak w sytuacji rzymian nie zmieniło, bo po zaliczeniu trzeciego remisu z rzędu, praktycznie wypadli już z gry o europejskie puchary.
Roma – Catania 2:2
1:0 Totti 52’ 1:1 Lodi (k.) 58’ 1:2 Marchese 67’ 2:2 Totti 77’










