Po przerwie spowodowanej meczami reprezentacyjnymi dzisiaj do piłkarskiego życia wróciła także Serie A. W sobotę w lidze włoskiej rozegrano dwa spotkania, w których mieliśmy okazję oglądać trzy bramki.
W pierwszym meczu zmierzyły się ze sobą dwie rozczarowujące jak na razie ekipy – Palermo i Cagliari. Szczególnie słabo radzili sobie w pierwszych dwóch kolejkach gospodarze, „Rosanero” przegrywali bowiem wysoko z Lazio i Napoli. Ten mecz miał być jednak inny. I tak też wyglądał, szczególnie na początku, kiedy to Palermo osiągnęło przewagę. Pierwszą połowę gospodarze skończyli jednobramkowy prowadzeniem, bo na pięć minut przed jej końcem do bramki rywala trafił Arevalo. I gdy wszystko zmierzało do szczęśliwego końca i pierwszej pełnej puli, znać o sobie dał Sau. Napastnik Cagliari na dwie minuty przed końcem uratował jeden punkt dla swej drużyny, pogrążając tym samym w rozpaczy Palermo.
Palermo – Cagliari 1:1
1:0 Arevalo 40.
1:1 Sau 88.
Podobne rozczarowanie co w Palermo panuje obecnie także w Mediolanie. Ale po tej bardziej czerwonej stronie, gdzie słabo prezentują się „Rossoneri”. Jeśli mamy szukać kolejnych podobieństw między Milanem a Palermo, to bez problemu je znajdziemy. A jest nim dzisiejszy mecz mediolańczyków i kolejna gorycz dla kibiców. Rozgrywający bowiem spotkanie z Atalantą na własnym stadionie Milan znów pozostał bez punktów! Gospodarze w całym meczu mieli przewagę nad swymi przeciwnikami, ale to właśnie rywale zdobyli tę najważniejszą, choć minimalną przewagę – w bramkach. A wszystko to za sprawą Cigariniego i jego gola z 64. minuty, na którego Milan nie potrafił odpowiedzieć.
Milan – Atalanta 0:1
0:1 Cigarini 64.










