W sobotę na włoskich stadionach rozegrano dwa spotkania w ramach 2. kolejki Serie A. Dzisiaj średnia bramek znacznie przewyższyła tę sprzed tygodnia, padało bowiem 3,5 bramki na mecz.
W pierwszym meczu rozgrywanym o 18:00 rywalizowało ze sobą dwoje tegorocznych beniaminków. Do Turynu na Stadio Comunale di Torino zawitała Pescara. Goście jednak w ogóle nie istnieli w tej rywalizacji, o czym może świadczyć fakt, że nie oddali nawet jednego celnego strzału. Dodatkowo już od 27. minuty Pescara musiała radzić sobie w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Terlizziego. Dodatkowego przywileju, a więc rzutu karnego za to przewinienie, nie wykorzystał jednak Bianchi. Ale już w 34. minucie gospodarze prowadzili po trafieniu innego napastnika, Sgrigny. 32-letni gracz miał spore zasługi w kolejnej akcji bramkowej swej drużyny, w której to zaliczył asystę. A podanie jego wykorzystał w 57. minucie Brighi. Już cztery minuty później Torino podwyższyło swoją przewagę, a do siatki trafił tym razem Bianchi, odkupując swe winy z 28. minuty.
Torino – Pescara 3:0
1:0 Sgrigna 34’
2:0 Brighi 57’
3:0 Bianchi 61’
W kolejnym meczu, rozgrywanym w Bolonii, gospodarze podejmowali wicemistrzów Włoch, AC Milan. Mediolańczycy sezon zaczęli od porażki, jednak nie zamierzali już zaliczać wpadki w 2. kolejce. A pomóc w tym miał Pazzini, grający od pierwszych minut. Nowy napastnik „Rossonerich” na swoją debiutancką bramkę długo nie pozwolił czekać, już w swym drugim meczu trafił bowiem do siatki rywali. Włoch nie miał problemów z wykorzystaniem w 16. minucie „jedenastki”. Gospodarze jednak zdołali odpowiedzieć tuż przed końcem pierwszej połowy. Wtedy również i Diamanti bezbłędnie egzekwował rzut karny. Ale druga połowa należała już tylko do Pazziniego. Napastnik najpierw w 77. minucie wykorzystał fatalny błąd bramkarza gospodarzy, a kilka minut później popisał się ładną bramką z piętki, czym zapewnił Milanowi pierwsze zwycięstwo w tym sezonie.
Bologna – Milan 1:3
0:1 Pazzini (k.) 16’
1:1 Diamanti (k.) 42’
1:2 Pazzini 77’
1:3 Pazzini 85’










