Być jak Jorge Jesus. Takiego Sousy chcą kibice Flamengo


Jorge Jesus był jednym z kandydatów do objęcia stanowiska trenera Flamengo. Nie bez powodu

30 grudnia 2021 Być jak Jorge Jesus. Takiego Sousy chcą kibice Flamengo
playcrazygame.com

Jorge Jesus teoretycznie nie jest związany z Polską. Z naszą ojczyzną do tej pory łączyły go jedynie mecze w europejskich pucharach, ostatnio choćby przeciwko Lechowi Poznań. Mimo to trafił na czołówki polskich stron internetowych. Wszystko dlatego, że miał być jednym z kandydatów do objęcia posady trenera Flamengo, czyli potencjalnym problemem dla Paulo Sousy.


Udostępnij na Udostępnij na

Paulo Sousa będzie nowym szkoleniowcem brazylijskiego giganta. Argumentem Polaków w trakcie negocjacji miał być fakt, że na rynku pojawił się Jorge Jesus. Starszy z Portugalczyków przez rok był trenerem Flamengo i wówczas zdołał osiągnąć w tym klubie niesamowite sukcesy, a do tego zyskać szacunek fanów piłki nożnej z Ameryki Południowej.

Trenerski weteran

Kariera Jorge Jesusa skręcała w dość niespodziewaną stronę już od kilku lat. W 2018 r. wydawało się, że powoli będzie ona dobiegać końca. W maju tego roku on i piłkarze prowadzonego przez niego Sportingu zostali zaatakowani przez grupę kiboli uzbrojoną w pałki i prowizoryczną broń. Owocem tego wydarzenia było rozwiązanie kontraktu z kilkoma kluczowymi piłkarzami, m.in. bramkarzem Ruim Patricio. Z prowadzenia drużyny zrezygnował też sam trener, który na łamach mediów oskarżał prezydenta klubu, Bruno de Carvalho, o współudział w ataku.

Następnie trafił do czołowego klubu w Arabii Saudyjskiej, Al-Hilal Riad. Niech o jego charakterze świadczy fakt, że przetrwał tam tylko nieco ponad pół roku. Powodem miała być chęć powrotu do Portugalii. Saudyjczykom bardzo zależało na pozostaniu Jorge Jesusa. W przypadku zainteresowania Benfiki powrotem swojego byłego trenera byli oni gotowi zaoferować mu wiele milionów euro.

Ostatecznie po dobrych wynikach w Arabii Saudyjskiej i wieloletnim budowaniu marki na celownik wzięło go brazylijskie Flamengo. Jesus przyjął propozycję, w końcu to jeden z większych klubów Brazylii. Tam zyskał wielką renomę. Wygrał ligę, wygrał Copa Libertadores, wygrał Superpuchar Brazylii. Wygrał praktycznie wszystko, co można. Wspomógł rozwój talentu Reiniera Jesusa, który potem trafił do Realu Madryt. Przyczynił się też do życiowej formy Gabriela Barbosy, czyli Gabigola.

O nich będzie głośno – Reinier Jesus, następca Kaki?

Judasz

Z Flamengo Jesus odszedł po niecałym roku pracy. Kibice ochrzcili go w tym czasie tytułem „Mister”. Jego drużyna osiągnęła średnią 2,41 punktów na mecz. Wprowadził niebywałą dyscyplinę taktyczną, co było rewolucją wśród raczej wyluzowanych Brazylijczyków. Jego drużyna przegrała jedynie pięć meczów. Wpadkę miał tylko jedną – Flamengo szybko poległo w Pucharze Brazylii z mało znanym CS Emelec.

Po pięciu latach ponownie trafił do Benfiki. Przed powrotem był kochany. Przez około sześć lat wcześniejszej pracy zasłużył sobie na status ikony. Jednak pamiętano jego zdradę i odejście do Sportingu. Oficjele Benfiki liczyli, że jego powrót pozwoli powrócić na szczyt po tym, jak FC Porto odebrało im tytuł. Jednak kibice nie chcieli już swojego dawnego ulubieńca. Mimo że z początku jego powrót nie wyglądał aż tak koszmarnie, stworzyli oni stronę, na której każdy fan mógł go „wysłać ponownie” do Flamengo. Ciągle działa, ale po odejściu Jesusa widnieje tam napis „Sucesso”… link tutaj.

Tymczasem wyniki również nie przemawiały za szkoleniowcem. Mimo około 100 milionów wydanych na transfery w trakcie sezonu 2020/2021 Benfica zajęła dopiero trzecie miejsce w tabeli. Nowy sezon przebiegał podobnie – drużyna z Lizbony minimalnie, lecz jednak wciąż ustępuje Porto i Sportingowi.

Problemem stał się też konflikt z Pizzim, czyli kapitanem Benfiki. Portugalski zawodnik miał obrazić trenera po porażce w Pucharze Portugalii z FC Porto. Pokłócił się też z asystentem trenera Thiago Oliveirą. Nie mógł się opanować mimo apeli Jesusa, więc doświadczony szkoleniowiec postanowił go odizolować od zespołu. Nie spodobało się to reszcie drużyny, która w niedalekiej przyszłości zbojkotowała jeden z treningów. Skutku nie przyniosły też mediacje dyrektora sportowego Ruiego Costy. Jorge Jesus musiał odejść.

Flamengo miało powody

Wielu kibiców zastanawia się, dlaczego Flamengo tak bardzo chciało u siebie Paulo Sousę. Powód jest prosty – częściowo przypomina Jorge Jesusa. Nie jest jego kopią – potrafi być dużo bardziej dyplomatyczny na konferencjach, a do tego preferuje trochę inny styl gry.

Jorge Jesus ma niewyparzony język. 67-latek nie boi się kontrowersyjnych opinii i porywczych zachowań. Niedawno wściekł się na na to, że podczas wywiadu pomeczowego panował zbyt duży hałas w sali i nakrzyczał na kogoś spoza kamery. Dużo reakcji wzbudziła też jego reakcja na pytanie dotyczące rasizmu. Po meczu Ligi Mistrzów PSG – Basaksehir (rumuński sędzia miał obrazić Pierre’a Webo, asystenta trenera tureckiego zespołu) zapytano Portugalczyka o opinię w sprawie tego wydarzenia. Odpowiedział on, że rasizm jest dzisiaj „bardzo modny”, czym jeszcze bardziej rozpalił pytania o zasadność całej afery.

W dzisiejszych czasach wszystko, co mówisz przeciwko czarnej osobie, jest oznaką rasizmu, a to samo dla białej osoby nie jest oznaką rasizmu.Jorge Jesus

Na początku pandemii koronawirusa był też jednym ze zwolenników przerwania gry w Brazylii. Potem, będąc już szkoleniowcem Benfiki, niejednokrotnie mówił o konieczności dostosowania rozgrywek piłkarskich do pandemii. Sam też przyznał, że bardzo ciężko przechodził tę chorobę. Według swoich relacji nie mógł złapać tchu i mówić. Był szczery.

Podobnie jak Paulo Sousa nie słynie z lojalności. Odszedł z Benfiki do lokalnego rywala, nie bał się szybkiego wyjazdu z Arabii Saudyjskiej, a także łatwo porzucił Brazylię, w której był bogiem. Mimo bogatej kartoteki klubów ma liczne trofea, a do tego jego metody są w stanie przynieść ciekawe efekty. Narodowość też ma znaczenie – Sousa ma zostać nowym „Misterem” z Portugalii.

Nowy szkoleniowiec Flamengo wchodzi do miejsca z gigantycznymi oczekiwaniami. Wszyscy liczą tam, że z dobrym skutkiem zastąpi doświadczonego i lubianego Jorge Jesusa. To nie będzie łatwe zadanie.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze