W ostatnim sobotnim meczu 29. kolejki Bundesligi Borussia Dortmund wygrała 2:1 z Wolfsburgiem. Nie było to jednak zwycięstwo zbyt przekonujące, bo gospodarze już do przerwy mogli wysoko przegrywać.
Pierwsza połowa była niesamowitym popisem chaosu, niecelnych podań i głupich strat. Oba zespoły nie potrafiły uspokoić gry i po kilku podaniach traciły piłkę. Prędzej z marazmu otrząsnął się Wolfsburg, który bardzo groźnie atakował. Jeszcze w pierwszym kwadransie gola powinien strzelić Olić. Po podaniu Perisicia z prawej strony z piłką minął się Langerak, ale Chorwacki napastnik nie trafił do pustej bramki z trzech metrów, co jest do niego niepodobne. Borussia nijak nie potrafiła odpowiedzieć, a bramkę gospodarzy ostrzeliwali kolejni piłkarze Wolfsburga, choć najbliżej po uderzeniu głową był Naldo, jednak uderzył ponad poprzeczką. Wszystko wskazywało na gola dla podopiecznych Heckinga i tak się stało. Po dośrodkowaniu Rodrigueza z lewej strony główką uderzył Malanda. Strzał zdołał sparować Langerak, ale przy dobitce Olicia nie miał już szans.
Bardzo szybko starał się odpowiedzieć Reus, ale jego indywidualna akcja zakończyła się minimalnie niecelnym strzałem. Z kolei Olić już w pierwszej połowie powinien na swoje konto zapisać hat-tricka, ale wyraźnie nie miał swojego dnia. Po podaniu de Bruyne zaatakował piłkę wślizgiem, a ta zamiast wpaść do pustej bramki odbiła się od poprzeczki, spadła na nogę Chorwata i… raz jeszcze trafiła w poprzeczkę! Tuż przed przerwą widoczne było wyraźne ożywienie Borussii, co znalazło kontynuację w drugiej połowie.
Już na jej początku po dośrodkowaniu z rzutu rożnego błąd popełnił wychodzący z bramki Grün, a Lewandowski strzelił gola… plecami. Najważniejsze było jednak to, że Borussia wyrównała. Mecz stał się o wiele ciekawszy, bo od tego momentu oglądaliśmy ataki z obu stron. Lekką przewagę mieli gospodarze, którzy ostatecznie objęli prowadzenie. Po dośrodkowaniu Kircha fatalnie zachował się Grün. Bramkarz miał już piłkę w rękach, ale zderzył się ze swoim kolegą i wypuścił ją z rąk. Takiej sytuacji nie mógł zmarnować Reus, który wpakował piłkę do siatki.
Wolfsburg nie zasłużył na porażkę i chyba odczuwali to sami piłkarze, którzy ruszyli do zmasowanych ataków. Jednak de Bruyne uderzył z rzutu wolnego nad poprzeczką, chwilę później w sytuacji sam na sam nie skierował piłki do siatki, Caligiuri główkował za wysoko, a Perisić strzelał, zamiast podawać. Borussii udało się wyszarpać zwycięstwo, choć styl w jakim to zrobiła zwiastuje, że walka o wicemistrzostwo nie będzie należała do najłatwiejszych.








