W poniedziałkowym spotkaniu z Pogonią Szczecin Wisła znowu zachowała status niepokonanej na własnym stadionie. Swoją bramką do zwycięstwa „Białej Gwiazdy” przyłożył się Łukasz Burliga, który w bardzo emocjonalny sposób celebrował swojego gola.
Wisła wygrała z Pogonią 2:1, ale pod koniec spotkania pod bramką gospodarzy było bardzo nerwowo. Podopieczni Smudy do końca musieli zaciekle bronić korzystnego wyniku.

– Najważniejsze, że po bardzo ciężkiej walce wygraliśmy to spotkanie. Pechowo straciliśmy bramkę. Wcześniej mieliśmy sporo sytuacji, trzeba było strzelić na 3:0 i mieć już spokój. Niestety straciliśmy gola i musieliśmy walczyć o wynik do końca – mówił po spotkaniu Burliga.
Obrońca „Białej Gwiazdy” zdobył w tym spotkaniu pierwszego gola w tym sezonie. Piłkarz w szale radości rzucił się w objęcie trenera Franciszka Smudy.
– Chciałem podziękować trenerowi, który można powiedzieć, że stawiał na mnie całą rundę. Były mecze gorsze i lepsze, ale jestem mu wdzięczny za to, że stawia właśnie na mnie. Myślę, że to mój najlepszy sezon. W końcu trafiła się taka runda, w której omijały mnie kontuzje, z czego bardzo się cieszę. Muszę popracować tylko nad ograniczeniem żółtych kartek – przyznał piłkarz.











