Jasmin Burić ponownie zagra w naszym kraju. Bośniak podpisał kontrakt z Zagłębiem Lubin. W lubińskiej bramce ma zastąpić Dominika Hładuna, który nie chce przedłużyć wygasającego latem kontraktu.
34-latek został pozyskany na zasadzie wolnego transferu. Na ten moment o miejsce w składzie będzie walczył z Dominikiem Hładunem, ale sytuacja jest rozwojowa. Zagłębie musiało się zabezpieczyć na wypadek odejścia swojego wychowanka i postawiło na doświadczonego golkipera.
Powrót do Polski
Bramkarz występował już w Polsce. W latach 2009–2019 był zawodnikiem Lecha Poznań, rozgrywając w jego barwach 210 spotkań. Zdobył z „Kolejorzem” dwa mistrzostwa Polski oraz trzy Superpuchary. W 90 meczach zachował czyste konto.
Wiosną 2019 roku klub podjął decyzję o nieprzedłużeniu umowy z Bośniakiem. Jego następnym pracodawcą został izraelski Hapoel Hajfa. W zeszłym sezonie Burić miał problemy z regularną grą i jego obecna dyspozycja jest sporą niewiadomą. Od lipca pozostawał bez klubu.
Pożegnanie z Lechem było dla niego ważnym przeżyciem. – Na meczu z Lechią Gdańsk było mi bardzo miło. Szkoda, że to się kończy, ale taka jest piłka, takie jest życie. Trzeba to zaakceptować. Zamierzam brać ze sobą tylko pozytywne wspomnienia. Wszystko to, co było dla nas smutne, zostawiam za sobą, pamiętać zamierzam tylko te dobre i fajne chwile – zauważał Burić.
Wielokrotnie wspominał o sentymencie, jakim darzy nasz kraj, Deklarował swój powrót do „Kolejorza”, ale już w nieco innej roli. W wypowiedzi dla oficjalnej strony Lecha Poznań podkreślał, że był to dla niego bardzo wyjątkowy moment. – Prywatnie zawsze mówię, że jestem bez emocji. Dlatego to, co towarzyszyło mi po meczu, jest moją tajemnicą – przyznał z uśmiechem. – Mówiłem na konferencji prasowej, że miałem wsparcie od kibiców, a teraz chcę za to podziękować. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy – zakończył.
Następca czy konkurent Hładuna?
Ruch lubinian podyktowany jest bardzo prawdopodobnym odejściem Dominika Hładuna. 26-latek nie chce przedłużyć swojej umowy, która wygasa za sześć miesięcy. Problemy zdrowotne nie pozwalają liczyć „Miedziowym” na Gerarda Bieszczada. Zimowe okienko transferowe to ostatnia okazja, żeby zarobić na Hładunie. W przeciwnym wypadku w czerwcu wychowanek „Miedziowych” odejdzie za darmo.











