Bez względu na wyniki innych spotkań stołeczna Hertha, po zwycięstwie nad Energie Cottbus 3:1, zostanie samodzielnym liderem po 23 seriach rozgrywek. Fatalnie spisał się Hamburger SV, który uległ Borussii M’Gladbach 1:4.
Najciekawiej zapowiadającym się spotkaniem sobotnich meczów 23. kolejki była konfrontacja VfB i Borussii D. W drużynie Jurgena Kloppa do składu wrócił po kilkutygodniowej przerwie Jakub Błaszczykowski. Nie pojawił się jednak na boisku, cały mecz oglądając z ławki rezerwowych.

Jego kolegom i tym razem nie udało się odnieść zwycięstwa. To już szósty mecz z rzędu w rundzie rewanżowej, w którym piłkarze z Dortmundu nie zdobyli kompletu punktów. Jak do tego doszło?
Już w 10. minucie spotkania pierwszą bramkę dla gospodarzy zdobył Brazylijczyk Elson, pokonując bramkarza przyjezdnych, Romana Weidenfehlera strzałem z rzutu wolnego. Borussia odpowiedział dopiero w drugiej odsłonie spotkania. W 52. minucie meczu gola strzelił napastnik gości, Nelson Valdez. Warto dodać, że swoją ósmą asystę w tym sezonie zaliczył rozgrywający Borussii Tomas Hajnal. Kibice zgromadzeni na Gottleb Daimler Stadion nie musieli jednak czekać zbyt długo na odpowiedź swoich pupili. W 62. minucie po podaniu Roberto Hilberta drugą bramkę dla gospodarzy, a swoją 14. w tym sezonie zdobył niezawodny Mario Gomez.
Po dwóch z rzędu ligowych zwycięstwach zespół VfB zajmuje szóste miejsce w tabeli. Borussia Dortmund znajduję się w środku stawki.
Energie Cottbus – Hertha Berlin 1:3 (1:2)
Walczące o utrzymanie Energie podejmowało lidera Bundesligi, Herthę Berlin. Faworyt był więc jeden. I rzeczywiście, podopieczni szwajcarskiego szkoleniowca, Luciano Favre’a, po słabszym początku spotkania, dosyć łatwo poradzili sobie z gospodarzami.
Kiedy w 22. minucie bramkę z rzutu wolnego zdobył dla zespołu Bojana Prasnikara turecki obrońca Cagdas Atan, kibice, którzy pojawili się na „Stadionie Przyjaźni” w Cottbus mogli zacząć myśleć o potencjalnej sensacji. Jednak drużyna gości szybko pokazała gospodarzom miejsce w szyku. Prawdziwym katem okazał się ukraiński napastnik Herthy, Andrej Voronin.
W 35. minucie spotkania po dośrodkowaniu Patricka Eberta Voronin strzałem głową doprowadził do wyrównania. Jeszcze przed gwizdkiem oznaczającym zakończenie pierwszej połowy Ukrainiec zdobył swojego drugiego gola. Tym razem podawał Brazylijczyk Raffael, a napastnik z za naszej wschodniej granicy pewnym strzałem lewą nogą wyprowadził przyjezdnych na prowadzenie.
W drugiej połowie zespół gospodarzy rzucił się do odrabiania jednobramkowej straty. Jednak nic nie dało pojawienie się ofensywnie grających Jana Rajnocha i Branko Jelicia. Wręcz przeciwnie, po raz trzeci dał o sobie znać Voronin. W 88. minucie skompletował hat-tricka.









