Sampdoria Genua w ramach 26. kolejki włoskiej Serie A pokonała Chievo Werona 2:0. Bramki strzelali Andrea Poli w 33. minucie i Eder w 83. minucie. Mecz był bardzo brutalny i obfitował w sporo fauli, które sędzia stosownie wynagradzał.
Kiedy spotykają się ze sobą zespoły plasujące się na 12. i 13. miejscu w tabeli, oczywiste jest, że pojedynek będzie niezwykle emocjonujący. Piłkarze Sampdorii Genua pierwszą część spotkania zaczęli bardzo zmotywowani i często przeprowadzali szybkie ataki na bramkę Chievo. Już na początku mogli objąć prowadzenie, ale brakowało celności. Mecz toczył się w niezwykle szybkim tempie i gra przenosiła się z jednego pola karnego pod drugie. Stawką spotkania były trzy punkty i wyprzedzenie rywala w tabeli, więc nic dziwnego, że na boisku było sporo przepychanek i nerwów. Faule były na porządku dziennym i nikt nikomu nie żałował złośliwości. Sędzia musiał rozdać kilka żółtych kartek, aby ostudzić gorące głowy zawodników obu drużyn.

Przełamanie przyszło w 33. minucie. Piłka trafiła pod nogi Andrei Poli, który pięknym uderzeniem z rogu pola karnego posłał piłkę po ziemi na dalszy słupek bramki Puggioniego. Bramkarz mimo interwencji nie był w stanie sięgnąć piłki. Sampdoria na przerwę schodziła więc z jednobramkowym prowadzeniem, ale nawet ta zaliczka nie gwarantowała łatwej drugiej części spotkania.
W drugiej połowie piłkarzy na murawie przywitał śnieg z deszczem. Warunki były trudne, a gra toczyła się w podobnym stylu do pierwszej części spotkania. Momentami było bardzo brutalnie i chyba tylko wyrozumiałość sędziego oszczędziła co poniektórych.
Nawet Puggioni postanowił nie odstawiać nogi i brutalnie sfaulował wychodzącego na czystą pozycję napastnika Sampdorii, Icardiego, za co otrzymał jedynie żółty kartonik. Dawno już w lidze włoskiej nie było tak ostrego meczu. W zasadzie od początku poza gwizdami kibiców na stadionie nie było słychać nic innego.
Jednak od 60. minuty sytuacja się zmieniła. Gospodarze cofnęli się do głębokiej obrony i rzadko angażowali się w akcje pod bramką rywali. Chievo przejęło inicjatywę, lecz nieporadnie starało się zdobyć bramkę wyrównującą. W związku z tym gospodarze postanowili wykorzystać okazję i wyprowadzili szybką kontrę. Piłka z pola karnego powędrowała pod nogi Edera, który zmienił kontuzjowanego Icardiego, a ten poradził sobie z trzema obrońcami gości i posłał futbolówkę obok interweniującego Puggioniego. To trafienie pozbawiło wszelkich złudzeń Chievo na wywiezienie pozytywnego wyniku z Luigi Ferraris. Sampdoria zasłużenie wygrała 2:0 i awansowała w tabeli Serie A.










