15 miesięcy pozostało do inauguracji największej piłkarskiej imprezy, na którą czeka cały świat. Mundial w 2014 roku zawita do kraju, który jest sercem futbolu. Kraju, w którym serca milionów mieszkańców biją przede wszystkim dla piłki.
To Brazylia, a nie Anglia, jest królową futbolu. To ona wydała na świat tak wspaniałych futbolistów, jak: Pele, Garrincha, Jairzinho, Romario, Ronaldo czy Ronaldinho. I wszyscy oni pojawiali się w świecie piłki na przestrzeni dziesięcioleci. Brazylia to nie Hiszpania, Francja czy Argentyna, które święciły triumfy w konkretnych futbolowych epokach. Ona liczyła się, liczy się i liczyć się będzie w kontekście największych triumfów na mundialu. Od wielu lat było jasne, że mistrzostwa świata znów zostaną zorganizowane w Kraju Kawy. Pierwszy mundial w państwie pięciokrotnych mistrzów świata odbył się w 1950 roku, więc Brazylijczycy muszą czekać długie 64 lata, by ponownie doznać zaszczytu bycia organizatorami najwspanialszego piłkarskiego święta. Jak wygląda ich kraj na niecałe półtora roku przed imprezą? Sprawdźmy.

Dziś każdy Brazylijczyk interesujący się futbolem (przyjmijmy, że jest tam kilka osób, które mają piłkę w nosie) ma poważnego kaca. Po pierwsze: niedawno skończył się karnawał, a jak wiadomo, ten naród nie szczędzi sobie w tym okresie przyjemności. Po drugie: wokół zbliżającego się mundialu narasta coraz więcej problemów, zarówno sportowych, jak i organizacyjnych. Kwestie organizacyjne nie robią pewnie na Brazylijczykach większego wrażenia, bo jak wiadomo, przed każdą wielką imprezą sportową słyszy się utyskiwania na stan przygotowań. Jednak codzienne informacje o problemach z budową drużyny to musi być potwarz dla przeciętnego mieszkańca Wyżyny Gujańskiej, Brazylijskiej czy Niziny Amazonki. W jego reprezentacji przez lata grały zarówno wielkie gwiazdy, jak i solidni wyrobnicy pracujący na tych pierwszych. Dziś gwiazd nie widać, wyrobników zaś jest aż nadto.
Media w Ameryce Południowej na siłę starają się kreować świetnych brazylijskich piłkarzy, wywyższając Neymara, którego uznają za główną postać „Selecao”. Napastnik urodzony w 1992 roku w kadrze spisuje się jednak zdecydowanie poniżej oczekiwań. O wiele lepsze wrażenie sprawia w mediach, co rusz występując z nową gwiazdą brazylijskiej muzyki pop. Jego głowę zajmuje również 11 sponsorskich umów, dzięki którym jest najlepiej zarabiającym piłkarzem w całej Ameryce Południowej. Od kilku lat nie milkną za to porównania jego talentu z umiejętnościami samego Pelego, który tak jak Neymar grał w Santosie. Mistrz świata z lat 1958, 1962 i 1970 jest jednak w tej kwestii bardziej sceptyczny i jako król futbolu pozwala sobie na komentarze pod adresem młodego rodaka: – W Santosie mówią, że jest on najlepszym piłkarzem na świecie. Ale z tego, co widzę, bardziej go interesuje, jak wypadnie w mediach niż na placu gry.














