Borussia Dortmund pokonała u siebie zespół FSV Mainz 2:1 i powiększyła tym samym przewagę nad Bayernem Monachium do siedmiu punktów. Gole dla BVB strzelali Jakub Błaszczykowski i Shinji Kagawa, przy którego trafieniu asystował Łukasz Piszczek. Dortmundczycy mieli dużą przewagę, ale wyjątkowo słabo radzili sobie z wykończeniem stworzonych sytuacji. Honorowe trafienie dla Mainz zdobył niezawodny ostatnio Mohamed Zidan.
Początek spotkania nie obfitował w emocje – zarówno zawodnicy Borussii, jak i również Mainz skoncentrowali się na walce o dominację w środku pola i to w tym obszarze działo się najwięcej. Pierwszy strzał padł dopiero w 4. minucie, a jego wykonawcą był Nikolce Noveski – Macedończyk uderzał mocno głową, jednak na tyle niecelnie, że nie zmusił nawet Romana Weidenfellera do interwencji. Dwie minuty później na zaskakujące uderzenie sprzed pola karnego zdecydował się Sven Bender, ale piłka zamiast w bramce wylądowała na trybunach. W 12. minucie prawą stroną przedarł się Łukasz Piszczek i dokładnie dośrodkował w pole karne wprost do Kevina Grosskreutza, ale jego uderzenie półwolejem nie znalazło drogi do siatki.
W 21. minucie w końcu dobrą sytuację wypracowali sobie goście, a konkretnie zrobił to Marco Caligiuri, który jednak nie potrafił z czterech metrów skierować piłki do siatki. Trzy minuty później mogło być 1:0 – w polu karnym po dobrej dwójkowej akcji z Ilkayem Gundoganem znalazł się Piszczek i został powalony na ziemię przez Malika Fathiego. Sędzia ku niezadowoleniu kibiców nie dopatrzył się przewinienia i nakazał kontynuować grę. Chwilę później udało się jednak dortmundczykom, za sprawą będącego ostatnio w świetnej formie Jakuba Błaszczykowskiego, strzelić gola. W pole karne wbiegł Shinji Kagawa, gdzie natychmiast otoczyli go zawodnicy gości – próbując oddać strzał, został zablokowany przez jednego z nich. Piłka niespodziewanie trafiła pod nogi kapitana reprezentacji Polski, który bez namysłu huknął w kierunku bramki gości i zmieścił futbolówkę w prawym górnym okienku obok interweniującego Christiana Wetklo.
Po tej bramce tempo spotkania nieco zwolniło – zawodnicy Borussii, ciesząc się z prowadzenia, nieco odpuścili, a goście zrozumieli, że nie mogą się teraz odsłonić, bo mogą zostać za to srogo skarceni. W 29. minucie mogło być już 2:0, ale dobrej szansy na zdobycie gola nie wykorzystał Robert Lewandowski. Polak, mając przed sobą tylko golkipera Mainz, chciał go przelobować, jednak uderzył piłkę za mocno i ta zamiast w bramce wylądowała na górnej części siatki. Dobrze w środku pola prezentował się Gundogan, który zastępował kontuzjowanego Sebastiana Kehla i dzielnie obok Svena Bendera dyrygował pomocą BVB. W 37. minucie to właśnie młody Niemiec uruchomił biegnącego lewą stroną Marcela Schmelzera, który wrzucił piłkę w pole karne, ale zrobił to za mocno i futbolówka nie trafiła do żadnego z jego kolegów. Na dwie minuty przed końcem pierwszej części spotkania znowu szansę na gola miał Lewandowski – tym razem wolej przeleciał obok bramki, trzeba jednak przyznać, że sytuacja nie należała do najłatwiejszych, gdyż Polak uderzał z bardzo ostrego kąta.
Druga połowa zaczęła się od naporu gospodarzy, którzy szybko chcieli podwyższyć wynik spotkania. W 50. minucie do prostopadłego podania z głębi pola dopadł Robert Lewandowski, który wygrał pojedynek biegowy z jednym z obrońców rywali i mocnym strzałem z linii pola karnego trafił prosto w bramkarza. Kilka sekund później swoją szansę miał Shinji Kagawa, ale za długo trzymał piłkę przy nodze i futbolówka została mu odebrana. Napór gospodarzy trwał i po raz kolejny bliski wpisania się na listę strzelców był Lewandowski – tym razem w ostatniej chwili wyprzedził go Nikolce Noveski i wybił piłkę na rzut rożny.








