W ostatnim sobotnim meczu Bundesligi Borussia M’Gladbach pokonała Herthę Berlin 3:0. Kwestia zwycięstwa rozstrzygnęła się już w pierwszej połowie.
Zwycięstwo gospodarzy wcale nie było jednak takie niezagrożone, jak mogłoby się wydawać. W początkowych fragmentach meczu groźne kontry wyprowadzała Hertha. Po jednej z nich, gdy Ramos zagrał w pole karne, do bramki z dziesięciu metrów powinien trafić Ben-Hatira, ale uderzył obok słupka. Później rozpoczął się dwunastominutowy koncert M’Gladbach. Najpierw po pięknym prostopadłym podaniu Stranzla swoją szybkość zademonstrował Herrmann i zagrał w pole karne, a tam swoją lewą nogę uruchomił Arango, który nie dał szans bramkarzowi. Cztery minuty później Wenezuelczyk dośrodkował z rzutu wolnego na głowę Krusego, który również pokonał Krafta. Wynik został podwyższony po akcji duetu Kruse-Raffael, który zakręcił tak na oko sześcioma piłkarzami rywala, a wszystko wykończył podcinką Brazylijczyk.
Jak łatwo się domyślić, druga połowa nie należała do najciekawszych. Hertha nie za bardzo już wierzyła w odrobienie strat, a Borussia była usatysfakcjonowana wynikiem. Co prawda, na początku gospodarze ruszyli do przodu, ale po niecelnych strzałach Arango i Stranzla właściwie poprzestali na klepaniu piłki do końca meczu. W końcówce berlińczycy walczyli jeszcze o gola honorowego, ale dwukrotnie po strzałach Allaguiego oraz van der Bergha nie dał się pokonać ter Stegen.
Porażka oznacza dla Herthy, że wizja europejskich pucharów znacznie się oddala. Z kolei po kiepskim początku wiosny wyraźnie odradza się Borussia, która wygrała drugi mecz z rzędu.








