Podczas meczu śnieg i deszcz, a Boruc bronił nienagannie. „Święty" w świetny sposób pokazał, że zasłużył na powołanie do reprezentacji Polski nie tylko za nazwisko, ale również za formę. Gdyby tego było mało, obronił jeszcze rzut karny!
Interwencja Polaka z 93. minuty zasługuje na wielkie pochwały! To on uratował drużynie Southamptonu jeden punkt, gdyż mecz zakończył się remisem 0:0.
W meczu spotkały się drużyny zajmujące 13. i 16. miejsca w tabeli. Od początku na Carrow Road padał deszcz, a do tego w drugiej połowie dołączył jeszcze śnieg. Mimo wielkich emocji i starań ze strony piłkarzy nie zobaczyliśmy bramek.
Od początku meczu przeważali gracze Southamptonu, którzy mieli kilka dogodnych sytuacji do strzelenia bramki, jednak na ich drodze stawały albo Mark Bunn, bramkarz „Kanarków”, albo… brak szczęścia.

Mniej pracy miał polski bramkarz, który od Waldemara Fornalika otrzymał powołanie na mecze z San Marino i Ukrainą. To, czego brakowało drużynie „Kanarków”, nie zabrakło również Polakowi w 43. minucie, kiedy to klatką piersiową szczęśliwie odbił futbolówkę kopniętą z rzutu wolnego. Ponadto świetnie interweniował przy centrach z rzutów rożnych.
Wydawać się mogło, że mecz zakończy się bez żadnych emocji, jednak kontrowersyjną decyzję podjął sędzia spotkania po przewróceniu się Granta Holta w polu karnym. Rzut karny na bramkę chciał zamienić sam Holt, jednak w świetny sposób „jedenastkę” obronił nasz bramkarz.
Artur Boruc po raz kolejny pokazał wszystkim, że do kadry powoływany jest nie za nazwisko, ale za wysoką formę prezentowaną w meczach Premier League.
Brawo Artur numer 1 w Polsce i teraz szkoda ze na
Euro nie był
Euro to byla calkiem inna historia. Obecny trener
kieruje sie innymi wyynacznikami niz jego poprzednik.
Ma inne podejscie do zawodnikow i nie boi stawiac na
mlodych zawodnikow.
Boruca od dawna lubiłem i uważałem za świetnego
fachowca bezapelacyjnie najlepszy polski bramkarz!
boruc mistrz Lewy ciota