W spotkaniu 31. kolejki Serie A Milan niespodziewanie przegrał na San Siro z broniącą się przed spadkiem „Violą”! Drużyna Boruca od początku spotkania postawiła liderowi z Mediolanu trudne warunki i mimo że to gospodarze pierwsi zdobyli bramkę, Fiorentina odpowiedziała kolejnymi dwoma trafieniami. Kolegów z pola świetnie wspierał Boruc, który bronił dzisiaj fantastycznie.

W jednym z ośmiu meczów rozgrywanych dziś od 15:00 w Serie A Milan podejmował na własnym stadionie Fiorentinę. O co walczą „Rossoneri”, wszyscy zdajemy sobie sprawę, bo wiadomo, że „Juve” czyha na kolejną stratę punktów lidera. Zespół z Florencji zaś coraz niebezpieczniej tuła się tuż nad strefą spadkową. Obie drużyny mają o co walczyć, stąd też zapowiadał się emocjonujący mecz.
Już pierwsze minuty pokazały, że w tym spotkaniu rzeczywiście dziać może się wiele. W 4. minucie dobrą okazję miał Jovetić, ale jego strzał przeszedł tuż obok słupka. Milan więcej rozgrywał piłkę, ale to „Viola” miała kolejną okazję, kiedy kilka minut później z dystansu strzelał Kharja. Pierwsza znakomita szansa dla gospodarzy nastąpiła dopiero w 18. minucie, kiedy potężnym strzałem z rzutu wolnego zaskoczyć Boruca chciał Ibrahimović. Polak jednak popisał się znakomitym refleksem, a przy dobitce Muntariego nawet nie musiał interweniować. Oba zespoły grały dziś bardzo żwawo i szybko, wymieniając się co chwilę ciosami. Jednakże dobrze spisywały się oba bloki defensywne, a strzały z dystansu z obu stron przechodziły obok bramek.

Po dość spokojnym fragmencie gry w 31. minucie sędzia niespodziewanie odgwizdał przewinienie Nastasicia w polu karnym, dyktując jednocześnie „jedenastkę” dla Milanu. Z prezentu, bo tak to właśnie można nazwać, skorzystał Ibrahimović, wykorzystując dziewiąty rzut karny w tym sezonie. Goście mogli świetnie odpowiedzieć już dwie minuty później. Z celnym strzałem Ljajicia poradził sobie jednak Abbiati. W 38. minucie Boruc mógł tylko wzrokiem odprowadzić piłkę po mocnym uderzeniu Lopeza, które na szczęście dla drużyny Polaka zakończyło się na słupku. Na minutę przed końcem pierwszej części meczu jeszcze jedną ładną akcję przeprowadził „Ibra”, ale w decydującej fazie znacząco się pomylił.











