Były skrzydłowy Górnika Grzegorz Bonin chciałby się pokazać z jak najlepszej strony przed kibicami zabrzańskiej drużyny. W sobotę ŁKS przyjeżdża do Zabrza i popularny „Boniek” bardzo liczy na występ na dobrze znanym sobie stadionie.
Nie było Cię w składzie w zremisowanym przez ŁKS meczu z Cracovią. Z kolei wcześniej zagrałeś przeciwko Legii. Czy w tej sytuacji liczysz, że menedżer sportowy łódzkiej drużyny Piotr Świerczewski jednak postawi na Ciebie?

Nie grałem przeciwko Cracovii z różnych przyczyn, ale liczę na to, że w najbliższą sobotę dostanę szansę. Czuję się coraz lepiej i chciałbym się pokazać z jak najlepszej strony przed kibicami Górnika, których bardzo cenię, lubię i szanuję. Od zeszłego sezonu nie ma mnie w Górniku, ale śledzę jego losy i życzę mu jak najlepiej. Oczywiście poza naszym meczem w sobotę, który musimy koniecznie wygrać. Dość już remisów i porażek, czas na pierwsze wiosenne zwycięstwo.
Przed meczem z Cracovią mówiliście podobnie, miała być pierwsza wygrana w tym roku, ale nie potrafiliście dowieźć do końca prowadzenia 2:0. Dlaczego?
Przyczyn było wiele i trudno tak w jednym zdaniu wyjaśnić, dlaczego tylko zremisowaliśmy prawie wygrany mecz. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była bardzo dobra, wydawało się, że nic nie powinno nam grozić. Była nawet sytuacja na 3:0, ale Marek Saganowski nie wykorzystał idealnej okazji. Zdarza się… No i potem czerwona kartka i coraz słabsza gra. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że mieliśmy trochę szczęścia, gdyż ten karny dla nas był nieco naciągany, albowiem ręka była tuż przed polem karnym. Z kolei wcześniej to Cracovia mogła dostać „jedenastkę” za rękę w polu karnym jednego z naszych zawodników.
Jak oceniasz grę i perspektywy Twojej niedawnej drużyny, czyli Górnika?
Górnik ma wiatraka z przodu, czyli Prejuce’a Nakoulmę. To świetny chłopak, któremu wszystko w ataku wychodzi. Co strzeli, to od razu wpada. Ofensywa zabrzan dobrze wygląda głównie dzięki niemu. Górnik jest groźnym i twardym rywalem, więc w sobotę musimy się maksymalnie sprężyć, by zdobyć trzy punkty.
Oglądałeś mecz zabrzan z Lechią? Górnik stracił w pierwszej połowie dwie bramki, a jednak zdołał doprowadzić do wyrównania. Z ŁKS było odwrotnie – dwa gole do przerwy i nie potrafiliście utrzymać tej przewagi…
Akurat nie mam w Łodzi cyfrowej telewizji i meczu Górnika z Lechią nie oglądałem. Widziałem tylko bramki na powtórkach. Wiem jedno, musimy tak zagrać, by zneutralizować silne punkty Górnika i samemu nie popełniać takich błędów, jak w meczu z Cracovią.
Niewiele brakowało, a po rozwiązaniu kontraktu z Polonią Warszawa ponownie wylądowałbyś w Zabrzu. Były konkretne rozmowy w sprawie Twojego powrotu na Roosevelta?











