Bologna pokonała na wyjeździe Napoli 3:2. Zwycięstwo gościom w ostatnich minutach zapewnili Kone oraz Portanova. Ozdobą spotkania była fenomenalna bramka Panagiotisa Kone.

Dzisiejszego wieczoru Napoli, trzeci zespół Serie A, podejmowało szesnastą w tabeli Bolognę. Dla gospodarzy zwycięstwo oznaczałoby wyprzedzenie Interu Mediolan i cenne trzy punkty, które pozwoliłyby nawiązać pościg z liderem, czyli Juventusem Turyn. Dla gości triumf byłby marzeniem i awansem o kilka lokat. Piłkarze Waltera Mazzarriego w 16. kolejce ulegli na wyjeździe Interowi 1:2 i dlatego dzisiaj tak ważna była dla nich wygrana. Bologna natomiast szczęśliwie zremisowała na własnym stadionie z Lazio. Jedno było pewne – zarówno dla jednego, jak i drugiego klubu trzy punkty były na wagę złota.
Od początku agresywnie i zdecydowanie zaatakowali gospodarze. Już w 3. minucie niebezpiecznie dośrodkował Marek Hamsik, niestety nikt nie zdołał przeciąć lotu piłki. Identyczną akcję skonstruowali piłkarze Bologny w 10. minucie. Piłka skozłowała, żaden obrońca Napoli nie wybił futbolówki i niepilnowany Manolo Gabbiadini wpakował ją do siatki. Bramkarz w tej sytuacji był bezradny. Gospodarze natychmiast po stracie ruszyli do ataku. Kibice, chcąc pomóc swoim ulubieńcom, zaczęli gwizdać, kiedy tylko goście byli przy piłce. Kilka minut później za brzydki faul na zawodniku Napoli sędzia Paolo Valeri ukarał asystenta przy bramce Cherubina żółtym kartonikiem. Do piłki podszedł Edinson Cavani, jednak strzał okazał się niecelny. W 21. minucie świetną okazję mógł wykorzystać Marek Hamsik, ale Agliardi popisał się świetną interwencją.

23. minuta to błąd sędziego liniowego, który niesłusznie podniósł chorągiewkę po golu Alberto Gilardino. Trzeba przyznać, że dośrodkowanie było majstersztykiem. Bologna prezentowała się bardzo dobrze. Grała spokojnie i pomysłowo. W 29. minucie arbiter pokazał kolejną żółtą kartkę. Tym razem za nadepnięcie rywala ukarany został Behrami. Tempo było spokojne. Obie strony grały bardzo rozważnie. W 33. minucie do uderzenia głową doszedł Marek Hamsik, ale nie trafił czysto w piłkę i nic z tego nie wyszło. Jeszcze przed końcem pierwszej połowy Diamanti mógł podwyższyć na 2:0, niestety uderzył prosto w bramkarza. Sędzia doliczył do pierwszej części aż trzy minuty.












