Podczas gdy cała Europa pasjonuje się wydarzeniami szóstej kolejki Ligi Mistrzów, w Serie A odrobione zostały straty z 14. kolejki. Na Stadio Renato Dall’Ara Bolognia zmierzyła się Chievo. Dzięki waleczności i konsekwencji w grze gospodarze okazali się lepsi, wygrywając 2:1.
Od początku meczu więcej dobrego można było powiedzieć o zawodnikach gospodarzy. Dłużej utrzymywali się przy piłce, przeprowadzali bardziej konstruktywne akcje, częściej zapędzali się pod pole karne Sorrentino. Jednak przy każdej próbie ofensywnej w samej końcówce coś się psuło. Brakowało ostatniego podania bądź wykończenia akcji. Meczowi kolorów nie dodawało to, że piłkarze nie dość, że rzadko stwarzali sytuacje podbramkowe, na ogół pudłowali. Mało było ładnej, ciekawej gry, a sporo niedokładności oraz fauli. Gracze obu drużyn wydawali się nie mieć szacunku do swoich kości, czego dowodem było sporo drobnych urazów oraz po jednej wymuszonej zmianie w każdej drużynie. Wśród gospodarzy Kevina Constanta zastąpił Mariano Bocigliano, a w ekipie gości Diego Pereza Federico Cavarini. W końcówce pierwszej połowy szczęście uśmiechnęło się do Bologny. Objęła ona prowadzenia za sprawą Miguela Angela Britosa, a korzystny wynik utrzymała do przerwy.
Początek drugiej części należał do miejscowych. Wydawało się, że podwyższą oni prowadzenie i kontrolować będą wydarzenia na boisku. Jednak Marco Di Vaio zmarnował dwie dobre sytuacje na zdobycie gola. Jak głosi stare piłkarskie porzekadło, niewykorzystane znakomite sytuacje się mszczą. Tak się stało w tym przypadku. Zaraz po tym Bostjan Cesar doprowadził do wyrównania. Gospodarze chcieli jak najszybciej strzelić drugiego gola. Jednak stwarzane przez nich okazje nie były wykorzystywane. Niezłą szansę na bramkę miał Di Vaio, ale przestrzelił. Również goście nie rezygnowali z podwyższenia wyniku. Strzelać dwukrotnie, ale bez powodzenia próbował Andrea Mantovani. Obaj szkoleniowcy szukali sposobu na pokonanie rywala. Dyrygowali swoimi drużynami, dokonywali korekt składu i ustawienia, ale ostatecznie do ostatniego gwizdka wynik nie ulegał zmianie. Jednak w doliczonym czasie gry Bologna znalazła się w piłkarskim niebie. Znany z występów w Juventusie i Valencii Marco Di Vaio strzelił gola, który dał Bolognie trzy punkty i oddalenie się na bezpieczną odległość od strefy spadkowej.










