W pierwszym niedzielnym meczu 22. kolejki Serie A Bologna zremisowała na własnym stadionie 3:3 z Romą. To niesamowite widowisko oprócz goli obfitowało w wiele spięć i fenomenalnych sytuacji podbramkowych. Kto nie widział, niech po prostu żałuje.
Ten, kto w niedzielne południe zdecydował się śledzić poczynania zespołów we włoskiej ekstraklasie, nie mógł żałować. Piłkarze Bologny oraz Romy zatroszczyli się nawet o tych najbardziej spragnionych goli sympatyków calcio.

Wynik meczu już po upływie dziewięciu minut otworzył Alessandro Florenzi. 19-latek wykorzystał podanie od Francesco Tottiego i strzałem w prawy dolny róg nie dał szans na obronę golkiperowi gospodarzy. Z prowadzenia stołeczna drużyna cieszyła się zaledwie sześc minut, bo do wyrównania doprowadził Gilardino.
Minutę po trafieniu byłego zawodnika między innymi Fiorentiny i Milanu „Giallorossi” ponownie objęli prowadzenie. Tym razem do protokołu meczowego wpisał się Pablo Osvaldo, który ładnym strzałem głową skierował futbolówkę do bramki obok bezradnie interweniującego Agliardiego.
Jeśli komuś przyszła do głowy myśl, że to już koniec goli, to był w takim samym błędzie jak ludzie, którzy przed wiekami nie wierzyli w teorię heliocentryczną Mikołaja Kopernika. W 26. minucie Manolo Gabbiadini po indywidualnej akcji zdobył gola na 2:2. Wychowanek Atalanty Bergamo Bergamo oddał niesygnalizowany strzał, po którym sympatycy „Rossoblu” mieli powody do radości.
Po zmianie stron fani zobaczyli kontynuację wydarzeń z pierwszej połowy. Po raz pierwszy w tym spotkaniu na prowadzenie wyszli podopieczni Stefano Pioliego. Na listę strzelców w 54. minucie wpisał się Christian Pasquato.
Rezultat spotkania na 3:3 ustalił Panagiotis Tachtsidis, który po dośrodkowaniu Tottego głową strzelił swojego pierwszego gola w Serie A w obecnym sezonie. Do końca spotkania mimo wielu prób obu stron wynik nie uległ zmianie i ekipy musiały się zadowolić zdobyciem jednego punktu.
Obserwuj autora tekstu na Twitterze: @ŁukaszPawlik











