Legia Warszawa – Ruch Chorzów, czyli finał Pucharu Polski. Ten mecz to nie tylko walka o to cenne trofeum. To także, a może przede wszystkim, rywalizacja o lepsze morale przed rozstrzygającymi meczami w T-Mobile Ekstraklasie.
Bo właśnie te dwie drużyny mają szanse na zgarnięcie dubletu. To, że w takiej sytuacji znalazła się Legia, nie dziwi chyba nikogo. Jeżeli chodzi o Ruch, to chyba długo musielibyśmy szukać osób, które przed sezonem powiedziałyby, że „Niebiescy” będą walczyć o podwójną koronę.

Kto jest faworytem finałowego spotkania? Chyba jednak minimalnie większe szanse na zwycięstwo ma Legia, ale tylko dlatego, że jest bardziej ograna w ważnych pucharowych meczach. Do tego ostatnie zwycięstwo legioniści zanotowali właśnie z Ruchem, kiedy w ramach 25. kolejki pokonali podopiecznych Waldemara Fornalika przy Łazienkowskiej 2:0.
Za Ruchem przemawia przede wszystkim monolit. To jest drużyna w pełnym tego słowa znaczeniu. Tam wszyscy piłkarze walczą jak jeden mąż. Nie ma gwiazd i gwiazdeczek. Jest za to dobra atmosfera i ogromna chęć udowodnienia wszystkim, że biedny Ruch może coś wygrać.
Największym osłabieniem „Niebieskich” będzie brak Arkadiusza Piecha, który nie zagra w meczu finałowym z powodu nadmiaru żółtych kartek. Trener Fornalik zdaje sobie sprawę z tego, że załatać lukę po Piechu będzie bardzo trudno, ale ma też nadzieję, że Andrzej Niedzielan godnie zastąpi młodszego kolegę. – Wiemy wszyscy, ile znaczy dla naszego zespołu Arek. Dbaliśmy jednak o pozostałych napastników tak, by w takiej sytuacji weszli i pomogli. Świadczy o tym ustawienie zespołu w Warszawie. Broniłem się przed zestawieniem Arka Piecha z Andrzejem Niedzielanem, ale w końcu zdecydowałem się na ten manewr, aby Andrzej mógł się przetrzeć przed finałem Pucharu Polski – powiedział Fornalik.
Oprócz wspomnianego Piecha w zespole Ruchu na placu gry nie pojawią się także Tomas Josl i Igor Lewczuk, którzy pauzują za kartki. Kontuzja wykluczyła z gry Żelijko Djokicia.

Sam Niedzielan też ma nadzieję, że wykorzysta swoją szansę. Przy okazji podkreśla, jak bardzo piłkarze Ruchu są głodni sukcesów. – Jeśli trener na mnie postawi, zrobię wszystko, by go nie zawieść! Ze zdumieniem skonstatowałem, że rzeczywiście większość chłopaków jeszcze tak naprawdę niczego nie ugrała. Tak więc jutrzejszy finał będzie niepowtarzalną szansą na poprawienie tego bilansu, na wygranie czegoś wielkiego – powiedział popularny „Wtorek”.











