Bóg musi być Hiszpanem


Wtorek był niezwykły. Choć oddycham futbolem już niemal 20 lat, to nie przypominam sobie dnia, w którym dwa mecze naelektryzowały mnie w takim stopniu. Nie chodzi o to, kto wygrał, a kto przegrał, chodzi o poziom sztuki futbolowej i piłkarskich emocji. Te sięgnęły wczoraj zenitu.


Udostępnij na Udostępnij na

Przyznaję się bez bicia – nie wierzyłem w Barcelonę. Byłem gotowy założyć się o każde pieniądze, że Milan cofnie się do defensywy, zorganizuje się w niej równie dobrze jak w pierwszym spotkaniu i będzie wyprowadzał zabójcze kontry. Kiedy mój kolega po fachu zapytał mnie o wynik, powiedziałem, że wygra Milan 1:0. Na potwierdzenie mojego typu podkreśliłem słabą formę w lidze, brak trenera i gorszą dyspozycję Pique czy Xaviego. Zdecydowałem się nawet obejrzeć na żywo mecz Schalke – Galatasaray, bo spodziewałem się tam większych emocji, i się nie zawiodłem. Jednak jakaś część mnie podpowiadała, żeby nie sprawdzać wyniku drugiego spotkania i czekać cierpliwie na pierwszą powtórkę, żeby poczuć emocje. Opłaciło się, bo w swoich przewidywaniach pomyliłem się potwornie.

Pierwszy gol był sygnałem, że Barcelony nie można szufladkować. To jest coś więcej niż klub. Piłkarze tej drużyny mogą być pozornie bez formy, mogą mieć problemy z koncentracją, mogą nie mieć trenera i przeżyć upokorzenie w meczach z Realem, ale kiedy trzeba naprawdę wziąć się do roboty, to oni wykonują ją wzorowo. Ten gol oznaczał, że „Barca” zaczęła swój długi finisz, tak jak niegdyś finiszował znakomity polski biegacz – Paweł Czapiewski.

Drugi gol był odpowiedzią na pytanie, kto awansuje. Ta bramka dopiero wyrównała stan rywalizacji, ale Messi powiedział coś w rodzaju: – Róbcie, co chcecie, dziś nie da się nas zatrzymać. Rzeczywiście, nie dało się. Kolejna bramka Villi w drugiej połowie tylko to potwierdzała.

Emocje stały na najwyższym poziomie do ostatniej minuty, bo jeden gol dawał przepustkę do dalszych gier Milanowi. Jednak Włosi byli tak zdominowani, że mimo niekorzystnego wyniku dopiero na kilka minut przed końcem przejęli inicjatywę. Zupełnie inaczej niż Real Madryt, który po stracie bramki niemal wcisnął piłkarzy Manchesteru United w obręb ich pola karnego i nie tylko wyrównał stan rywalizacji, ale też strzelił zwycięską bramkę. Spokój zapanował dopiero w 92. minucie, kiedy to Jordi Alba rozwiał wszelkie wątpliwości, strzelając czwartego gola.

Mówi się, że to Milan był tak słaby. Był jeszcze więcej niż słaby. Jednak wynikało to z faktu, że Barcelona zaczęła swoje walcowanie od pierwszego gwizdka sędziego. Oczywiście można dyskutować, co by było, gdyby Niang trafił do siatki, a nie w słupek, można się zastanawiać, co by się stało, gdyby zamiast Kevina Constanta, Kevina-Prince’a Boatenga czy wspomnianego wcześniej Nianga zagrał ktokolwiek inny (choćby mieli to być emeryci, jak: Costacurta, Gattuso i Inzaghi), ale to tylko gdybanie. Ono nie zmieni faktu, że w ćwierćfinale zagra Barcelona. To, że Katalończycy zagrają w tej fazie, jest jednak połową prawdy. Oni zagrają tam z nową wiarą, z przekonaniem, że wciąż są zdolni osiągać wielkie sukcesy, że kiedy los im nie sprzyja, są w stanie powiedzieć coś takiego: – Nie interesuje nas, co przygotował los, stworzymy sobie własną rzeczywistość i napiszemy nową historię. Dokładnie tak jak robi to Real Madryt. Dodatkowo trzeba wspomnieć, że Barcelona po raz trzeci grała w czasie konklawe. Wcześniej działo się to w latach 1958 i 1978. Wszystkie mecze wygrała w stosunku 4:0. Bóg chyba musi być Hiszpanem.

Na koniec wrócę jeszcze do meczu Schalke i Galatasarayu. Nie spodziewałem się, że piłkarze obu drużyn wzniosą się tak wysoko i zafundują emocje z najwyższej futbolowej półki. Po ostatnim gwizdku sędziego trudno było uspokoić drżenie rąk. Kto nie widział tego spotkania, powinien czym prędzej poszukać jakiejś powtórki, by zobaczyć, do czego zdolni są piłkarze mistrza Turcji.

Artykuł pojawił się na blogu Oddech Futbolu

Komentarze
~VeB (gość) - 13 lat temu

boga nie ma

~Były czytelnik (gość) - 13 lat temu

Co jest dopiero oddałem do tego artykułu komentarz
i nagle on znikł i kiedyś wcześniej też miała
taka sytuacja a więc szkoda mojej forsy na ten
portal i więc trzeba poszukać innego serwisu
piłkarskiego.p.s.wasza strata redagujący igola

~Bing (gość) - 13 lat temu

gattuso nie gra juz w milanie

~Sebo (gość) - 13 lat temu

Czytaj kilka razy jesli czegos nie kumasz,napisane
jest przeciez ze EMERYCI JAK
Gatusso,Maldini,Costacurta...EMERYCI,wiec chyba
proste ze juz nie graja.

~chelsea (gość) - 13 lat temu

Bóg nie jest Hiszpanem, on jest KATALOŃCZYKIEM!

~kaw (gość) - 13 lat temu

Zgasili Milan jak kiepa w popielniczce.

~OnlyAfc (gość) - 13 lat temu

Doszedłem do fragmentu "To jest coś więcej niż
klub." i w zasadzie nie miałem już siły i ochoty
czytać dalej.

Rzygać mi się chce tym stwierdzenie już.
Nie jest to ani klub specjalny, ani w historii
najlepszy, więc podniecanie się Barceloną, która
za rok czy dwa przestanie zachwycać i wróci do
normalnego poziomu, jest po prostu chore.

Troszkę więcej obiektywizmu dla pana redaktora.

~sad (gość) - 13 lat temu

według mnie mecz byl ustawiony jak wgl ta gra
wygladala ....

~Biker (gość) - 13 lat temu

Czlowieku zanim nastepny raz bedziesz myslal jak
zatytuowac swoj artykul to zastanow sie dobrze. Nie
pisz o kims o kim nie masz zadnego pojecia , bo
stwierdzenie , ze Bog jest hiszpanem jest tak madre
jak stwierdzenie , ze Messi jest niesmiertelny.
Troche pomyslunku i nie rob pan wiecej wiochy.

~gogal1204 (gość) - 13 lat temu

Poza stwierdzeniem że Real od straty bramki zaczął
od razu atakować, bardzo fajny artykuł. Ale
pamięć redaktora jest bardzo krótka i tamten mecz
Real-ManU słabo pan pamięta.

Grzegorz Ignatowski (gość) - 13 lat temu

Rzeczywiście, Real zaatakował po czerwonej kartce
dla Naniego, o czym nie napisałem. Pamięć może i
jest krótka, ale ten fakt nie powinien zostać
przeze mnie przeoczony - celna uwaga!

Czy artykuł jest stronniczy? Hmmm... Wystawiłem
laurkę Barcelonie, ale w pewnym momencie można
zauważyć, że to co odnosi się do Barcy jest też
kierowane w stronę Realu: ...Nie interesuje nas, co
przygotował los, stworzymy sobie własną
rzeczywistość i napiszemy nową historię.
Dokładnie tak jak robi to Real Madryt...

~szalony mnich (gość) - 13 lat temu

Papiez nowy jest ku tasy

~ci w oczodoly (gość) - 13 lat temu

szalony mnichu!

Boga nie ma ale czuwa nad Barcelona cudowna siła:)

~VeB (gość) - 13 lat temu

czyzby kolejny niezadowolony z wyniku kibic Realu?
Uspokoj sie równie dobrze moge powiedziec ze mecz
realu z man utd byl ustawiony. nie zblazniaj sie
mieczaku

~Asasyn z Jerozolimy (gość) - 13 lat temu

Sympatyczny Greg Krzyżowiec posmutniał. Był już w
połowie drogi do Ziemi Świętej, kiedy dostał
wiadomość, że Bóg jest Hiszpanem. Zrozpaczony
sięgnął do kieszeni płaszcza skąd wyjął
małą, półlitrową, butelkę z niebieskim płynem.
Opróżnił ją na raz, po czym spadł z konia.
Skandal wisi w powietrzu.

Najnowsze