Sebastian Boenisch, obrońca reprezentacji Polski, wypowiedział się dla niemieckich mediów na temat Euro 2012. Zawodnik Werderu Brema zapewniał, że nie żałuje gry dla Polski.
Boenisch przekonywał, że nie mógł zrobić lepiej, wybierając grę dla reprezentacji Polski, a występy przed własną publicznością były dla niego fantastyczne.
– Który piłkarz nie chciałby wystąpić w mistrzostwach Europy przed własną publicznością? To było fantastyczne! Nigdy nie zapomnę przejazdów autobusem na mecze. Ludzie wiwatowali i z radości prawie wpadali pod autobus. W Niemczech nie dostałbym takiej szansy.
Obrońca „Biało-czerwonych” był jednym z ulubieńców Smudy, bo podczas Euro 2012 wystąpił we wszystkich trzech meczach Polaków. Nic więc dziwnego, że bronił swego szkoleniowca.
– To, co wydarzyło się w naszej grupie, było szalone. Myślę, że rozegraliśmy dobry turniej, jednak w drugiej połowie ostatniego meczu daliśmy z siebie trochę zbyt mało. Możemy winić tylko siebie – ocenił Boenisch. – Nie sądzę, aby selekcjoner Franciszek Smuda został na stanowisku. Świetnie przygotował nas do turnieju, ale rozczarowanie w kraju jest po prostu zbyt duże.
– Teraz jest mi wszystko jedno. Ale w porządku, życie toczy się dalej, więc stawiam na Niemcy, chociaż w tym szalonym turnieju wszystko może się zdarzyć – odpowiedział Boenisch spytany o faworyta tegorocznych mistrzostw Europy. – Od września chcemy wywalczyć awans na mistrzostwa świata w 2014 roku. Obiecaliśmy to naszym kibicom.









