Kapitan reprezentacji Polski deklaruje, że w dzisiejszym spotkaniu nasza kadra da z siebie wszystko. Jak sam mówi, chce podarować kibicom znad Wisły odrobinę radości po nieudanych eliminacjach.

Kuba nie może doczekać się spotkania na Wembley. Po przegranym finale Ligi Mistrzów sprzed kilku miesięcy zawodnik Borussii Dortmund ma szansę na zapewnienie sobie odrobinę lepszych wspomnień z legendarnego stadionu. Szczególną mobilizacją zarówno dla niego, jak i innych zawodników kadry ma być ponad 18 tysięcy kibiców „Biało-czerwonych”, którzy mają dziś zasiąść na trybunach. – Zdajemy sobie sprawę, że wielu naszych rodaków, którzy mieszkają w Anglii, przyjdzie na to spotkanie. Zrobimy wszystko, aby umilić im pobyt na stadionie dobrym występem i wynikiem. Zdajemy sobie sprawę z klasy przeciwnika i podchodzimy do niego z szacunkiem. Wiemy, że mamy drużynę, którą stać na dobry wynik, i będziemy walczyć – powiedział Błaszczykowski na konferencji prasowej, na której towarzyszył trenerowi Fornalikowi.
– Każdy jest rozgoryczony, że nie zagramy w MŚ. Największym problemem eliminacji był brak skuteczności. W kilku meczach mieliśmy sporo okazji, ale ostatecznie remisowaliśmy albo przegrywaliśmy. To był główny powód. Dlatego nie mamy już szans rozgrywać spotkania ważnego w kontekście awansu – dodał. Na swoim facebookowym profilu skrzydłowy naszej kadry dodał dziś zdjęcie swojego wujka, Jerzego Brzęczka, który podobnie jak Kuba był kiedyś kapitanem reprezentacji Polski. W marcu 1999 roku Brzęczek zdobył jedyną bramkę dla Polski w przegranym 1:3 spotkaniu eliminacji Euro 2000. Czy Jakub Błaszczykowski pójdzie w ślady swojego wuja?










