Jakub Błaszczykowski powrócił do gry po kilkutygodniowej przerwie związanej z kontuzją stawu skokowego. Kapitan reprezentacji Polski w ostatnim spotkaniu przeciwko SpVgg Greuther Fürth rozegrał 83 minuty.
– Przed meczem zasygnalizowałem trenerowi, że jestem ponownie gotowy do gry. Wspólnie ustaliliśmy, że zagram w tym spotkaniu. Naturalnie, jestem bardzo szczęśliwy, że wróciłem do gry i mogę pomóc drużynie – powiedział po meczu skrzydłowy BVB. – Myślę, że moja gra wyglądała już dziś dobrze, i to bardzo mnie cieszy. Odczuwam jeszcze trochę tę kontuzję i miewam bóle. Na pewno potrzebuję jeszcze czasu, żeby wszystko wróciło do normy. Natomiast podczas dzisiejszego występu nie odczuwałem żadnych dolegliwości, a rozegrałem prawie całe 90 minut. Cieszę się, że mogłem pokazać dziś, że podczas tej przerwy nie straciłem aż tak wiele.
Błaszczykowski rozegrał bardzo dobre spotkanie. Był aktywny, zanotował asystę i wywalczył rzut karny. Zabrakło tylko gola w jego wykonaniu.
– Miałem dwie dobre okazje. Niestety nie udało się, ale to nie jest żaden problem. Nie można mieć zawsze wszystkiego naraz. Myślę, że rozegraliśmy dobre spotkanie i wygraliśmy jak najbardziej zasłużenie. Najważniejsze są te trzy punkty. Możemy teraz dalej w Bundeslidze patrzeć do przodu i z pewnością siebie jechać do Amsterdamu na mecz Ligi Mistrzów.
Co ciekawe, rzutu karnego nie wykonywał kapitan reprezentacji Polski, ale Robert Lewandowski.
– To byłaby naturalnie dla mnie dobra szansa na zaliczenie gola. W innych okolicznościach na pewno to ja podszedłbym do wykonania tej „jedenastki”, jednak tym razem to ja sam byłem faulowany. Zawsze w takich momentach lepiej jest więc, gdy to ktoś inny z drużyny przejmie rolę egzekutora. Następnym razem będę to już jednak ja.
Już jutro Borussię czeka mecz Ligi Mistrzów z Ajaksem Amsterdam. Nie wiadomo, czy Błaszczykowski w nim wystąpi.
– O tym będziemy jeszcze rozmawiać. Trener przedstawi nam najpierw swoją wizję gry. Ja czuję się dobrze i jestem gotowy zagrać w środę w Amsterdamie. Jak długo – zobaczymy – stwierdził Kuba. Cel na ten mecz jest jednak jasny. – Myślę, że pomimo naszych grupowych rywali – Manchesteru i Realu Madryt – środowe spotkanie będzie dla nas najważniejsze z dotychczasowych. Mamy wielką szansę, by zdobywając już jeden punkt, zapewnić sobie miejsce w 1/8 finału. Takie jest też nasze zamierzenie. Chcemy wrócić do Dortmundu przynajmniej z jednym punktem.








