Niedziela, w przeciwieństwie do soboty, przyniosła w Rosji to, czego fani futbolu oczekują najbardziej – emocje i bramki. Strzelono ich dziesięć. Padło także kilka ciekawych rezultatów. Najmniej spodziewanym wynikiem zakończyła się potyczka w Sankt Petersburgu.
Zdecydowanym faworytem starcia z Szinnikiem Jarosławl byli aktualni mistrzowie Rosji. Dick Advocaat liczył, że jego zawodnicy odbudują się po rozbiciu przez Rubin, pokonają outsidera, zdobędą łatwe trzy oczka i dołączą do ścisłego grona walczącego o mistrzostwo. Dla zajmującego ostatnie miejsce w lidze teamu z Jarosławla każdy punkt jest na wagę złota. Zwycięstwo umożliwiało im odbicie się od dna i możliwość nawiązania kontaktu ze znajdującą się tuż nad czerwoną strefą Łucz-Energiji Władywostok. Od początku częściej atakował Zenit. Jednak jego ataki wyglądały trochę chaotyczne. Piłkarzom brakowało zgrania, którym imponowali w rozgrywkach o Puchar UEFA. Szinnik umiejętnie się bronił, nie dopuszczając rywali do sytuacji strzeleckich. Gdy już gospodarzom udało się uderzyć na bramkę, udanie spisywał się Piesjakow. Jednak w 25. minucie nawet nie był w stanie zapobiec utracie bramki, a swoje piate trafienie w sezonie zaliczył Konstantin Zyrjanow. Wszystko zaczęło się wieć zgodnie z planem. Niesieni dopingiem publiczności gospodarzy próbowali zwiększyć swoje prowadzenie, ale itenligentnie bronili się przyjezdni. Jeszcze przed przerwą mogli wyrównać, ale ich akcje udanie przerywali miejscowi obrońcy. Do końca pierwszych czterdziestu pięciu minut nic się nie zmieniło.
Mówi się, że w czasie przerwy trenerzy najbardziej pracują na swoje wynagrodzenie. Dick Advocaat udowodnił, że dzisiaj na swoją gażę absolutnie nie zasłużył. Po regulaminowym kwadransie jego podopieczni zmienili się nie do poznania. W ogóle nie przypominali zespołu, który przed trzema miesiącami sięgnął po eurpejskie trofeum. Petersburczycy pozwalali przyjezdnym praktycznie na wszystko, z czego tamci skwapliwie skorzystali. Już w 52. minucie wyrównał Maksim Buznikin. 240 sekund później po raz drugi skapitulował Wiaczesław Małafiejew, a katem Zenitu okazał się Brazylijczyk Ricardo Silva. W tym momencie na stadionie Pietrowskim zapachniało sensacją. Gospodarze starali się odrabiać straty, ale mało co im wychodziło. Szinnik nie grał wielkiej piłki, a miejscowi jeszcze mniej, za co zostali ukarani. Na 11 minut przed końcem meczu Dmitrij Kudriaszow podwyższył na 3-1. Miało być łatwe zwycięstwo, była kompromitująca porażka. 3 punkty urwane mistrzowi Rosji na pewno cieszą podopiecznych Iwana Ljacha, tkórym dały nadzieję na to, że można utrzymać się w Premier Lidze. Natomiast blamaż wciąż aktualnych czempionów chyba definitywnie przekreślich ich szanse na obronę msitrzostwa.
Z walki o najwyższe cele nadal nie rzygnują piłkarze Amkaru i Spartaka Moskwa, którzy zmierzyli się w meczu na szczycie. Obie jedenastki bardzo chciały udowodnić, że kryzysy już dawno ich minęły oraz że jeszcze starczy im sił, by utrzymać się w czołówce. Oba chciały bardzo szybko zdobyć bramkę, co im się w największym stopniu udało. Już w 9. minucie aktualni wicemistrzowie kraju wyszli na prowadzenie, które dał im jeden z ich najlepszych strzelców, Nikita Bażenow. Niewiele później jednak gościom udało się doprowadzić do remisu za sprawą Siergieja Wołkowa. Gol dla miejscowych rozzłościł podopiecznych Stanisława Czerczesowa, którzy za wszelką cenę chcieli zdobyć drugą bramkę. Jednak na drodze stawali im inteligentnie grający defensorzy Amkara, którym udało się utrzymać rezultet remisowy do przerwy.










