Inter Mediolan przegrał z Fiorentiną 1:4 w wyjazdowym spotkaniu kończącym 25. kolejkę Serie A. Łupem bramkowym podzielili się Adem Ljajić i Stevan Jovetić, którzy zdobyli po dwa gole, a honorowe trafienie dla Interu zaliczył Cassano. Rafał Wolski cały mecz obejrzał z ławki rezerwowych.

Mecz kończący 25. kolejkę Serie A był zapowiadany jako bardzo dobre widowisko, co potwierdziła przynajmniej większa część spotkania. Fiorentina przed tygodniem przegrała z Juventusem, jednak mecz z Interem miał należeć do równie trudnych. Bukmacherze mimo wszystko stawiali na „Violę”. Inter grał o dużą stawkę, ponieważ w razie zwycięstwa awansowałby na trzecie miejsce w tabeli.

Piłkarze z Florencji świetnie rozpoczęli mecz. W chłodny wieczór zaczęli raz po raz szturmować bramkę przyjezdnych. Wyraźnie aktywny był Stevan Jovetić, którego nie potrafił skutecznie dziś pilnować Andrea Ranocchia i sytuację naprawiał najczęściej dopiero Samir Handanović. Skoro Fiorentina bardzo dobrze rozpoczęła spotkanie, długo nie musieliśmy czekać na bramkę. W 13. minucie gola strzelił Adem Ljajić, który minął Handanovicia i wbił piłkę do bramki, na co podopieczni Vincenzo Montelli w pełni zasługiwali. Na drugą bramkę czekaliśmy 20 minut. Stevan Jovetić podwyższył na 2:0 po pięknej asyście Alberto Aquilaniego. Fiorentina do końca pierwszej części gry była niesamowicie groźna, jednak gola już nie zdobyła.

Pierwsza odsłona meczu z całą pewnością przebiegła pod dyktando „Fioletowych”. Na Stadio Artemio Franchi istniała tylko jedna drużyna, którą byli gospodarze. „Nerazzurri” zostali całkowicie zepchnięci do defensywy, w której się gubili, więc stracili dwa gole. Gospodarze całkowicie zdominowali środek pola. Fiorentina prowadziła zasłużenie 2:0 po trzech kwadransach gry.
Druga połowa to dalszy koncert „Fioletowych”. Podopieczni Andrei Stramaccioniego nie wyciągnęli wniosków z katastrofalnej postawy w pierwszej połowie, co skończyło się blamażem. Po dziesięciu minutach gry Stevan Jovetić podwyższył prowadzenie na 3:0 i stadion oszalał. Na tym nie koniec, piłkarze „Violi” ciągle grali bowiem ofensywnie, niesieni fenomenalnym dopingiem. Piłkarze „Nerazzurrich” ratowali się faulami, przez co gra wyraźnie się zaostrzyła i zobaczyliśmy kilka żółtych kartek. W 65. minucie było już właściwie po meczu. Świetnie grający dziś Borja Balero zagrał do Adema Ljajicia, a ten nie miał problemu, by pokonać Handanovicia, i tablica wyników wskazywała 4:0. Inter grał dziś tak fatalnie, że Fiorentina mogła sobie pozwolić na rozgrywanie piłki na połowie przeciwnika, co dobitnie świadczyło o nieporadności „Niebiesko-czarnych”. W końcówce honorową bramkę dla gości zdobył Antonio Cassano, jednak nie zamazuje to fatalnego obrazu całej drużyny przyjezdnych.











