Zakończyła się kolejna edycja ponad 9-miesięcznych rozgrywek o mistrzostwo Anglii. W pierwszej czwórce nie doszło do zmian, w rezultacie czego Manchester City zajął historyczne miejsce na podium. Arsenal po raz kolejny kończy sezon bez trofeów, a do przyszłej edycji Ligi Mistrzów będzie się musiał jeszcze w dodatku kwalifikować. Blackpool spadło do Championship.
Manchester United – Blackpool 4:2

Podopieczni Iana Hollowaya na Old Trafford zażarcie walczyli o być albo nie być w angielskiej ekstraklasie. Do przerwy utrzymywał się remis 1:1 po bramce Parka Ji-Sunga oraz Charliego Adama, strzelonej na pięć minut przed końcem pierwszej odsłony. Tabela „na żywo” w takim wypadku układała się dość pomyślnie dla gości, bo „The Seasiders” wyprzedzali Birmingham oraz Wigan. Po wznowieniu gry objęli oni nawet prowadzenie, za sprawą Taylora-Fletchera. Czy uderzyła im wtedy do głowy woda sodowa? Być może jeszcze nieraz będą do tego wracali kibice Blackpool. Na nieszczęście dla nich, już pięć minut później wynik wyrównał Anderson, a gości na kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry pogrążył jeszcze Evatt samobójczym trafieniem. Coś wtedy pękło w drużynie przyjezdnych i w 81. minucie gola zdobył Owen. Holloway i spółka żegnają się z Premier League – lecz uczciwie mówiąc – po i tak pięknej walce. W końcu w sierpniu zeszłego roku byli skazywani na pożarcie.
Everton – Chelsea 1:0

Ciekawe spotkanie miało miejsce na Goodison Park w Liverpoolu. Świeżo upieczeni wicemistrzowie Anglii przyjechali tam po dobry rezultat, lecz musieli się gorzko rozczarować. Trochę dziwi porażka podopiecznych Ancelottiego, wszak w 52. minucie boisko musiał opuścić Seamus Coleman. Zawodnik zobaczył czerwoną kartkę za faul na Obi Mikelu. Około kwadransa przed końcem regulaminowego czasu gry zwycięskiego gola dla „The Toffees” zdobył Jermaine Beckford, który miniony sezon zaliczy raczej do udanych.
Fulham – Arsenal 2:2













