29. już kolejkę Bundesligi oglądać będziemy mogli od piątku. Mimo że wiemy, kto wygra ligę, wciąż nie ma pewności, które drużyny będą relegowane na zaplecze, a które będą mogły zagrać w europejskich pucharach. Wszystko jest wciąż możliwe, a emocji nie zabraknie w żadnej kolejce.
O piątkowe emocje mają zadbać piłkarze Hamburgera SV oraz Bayeru Leverkusen. „Aptekarze” do ostatniej batalii podeszli po pięćsetnym zwycięstwie w Bundeslidze. Podbudowani historycznym triumfem podeszli do kolejnego spotkania, tym razem z Eintrachtem Brunszwik. Ostatnia drużyna tabeli sprawiła podopiecznym Samiego Hyypi wiele problemów. Ciężko stwierdzić, który wizerunek B04 jest bardziej prawdziwy. Odpowiedź na to może dać nam mecz 29. kolejki, w której Kiessling i spółka zagrają z przeciętną drużyną Mirko Slomki.
Atmosfera w drużynie nie jest najlepsza. Klub sponsorowany przez koncern farmaceutyczny boryka się nie tylko ze słabą dyspozycją i kontuzjami, ale również z wybrykami niektórych zawodników. Nerwy puściły Emirowi Spahiciowi. Bośniak pokazał kibicom środkowy palec, za co został ukarany. Komisja kontrolna DFB wymierzyła mu grzywnę w wysokości 15 tysięcy euro. Jeśli chodzi o urazy, to na boisku nie zobaczymy Topraka, Hegelera, Robbiego Kruse oraz Reinartza. Ostatnio problemy z mięśniami zgłosił również Sidney Sam. Trzeba jednak głośno powiedzieć, że nieobecność pięciokrotnego reprezentanta Niemiec jest bardziej wzmocnieniem klubu. W ostatnich meczach 26-latek nie pokazywał niczego, czego nie jest w stanie pokazać chociażby Heung-Min Son.
W bitwie o czwartą lokatą wciąż liczą się cztery kluby – Bayer, Wolfsburg, Moenchengladbach oraz Mainz. Peletonowi przewodzą „Aptekarze”. W zupełnie innej sytuacji znajduje się HSV. Podopieczni Mirko Slomki do spółki z Eintrachtem Brunszwik „pilnują tyłów” i niewiele wskazuje, że coś się zmieni. Mimo to ekipa z Hamburga pilnuje Stuttgartu i przy wpadce piłkarzy VfB bardzo szybko może ich wyprzedzić. Należy jednak pamiętać, że Hamburger w tym roku nie porywa i jest jednym z kandydatów do spadku – tylko od nich zależy czy dokonają metamorfozy swojego wizerunku.
Sytuacja HSV jest o tyle trudna, że z problemami natury zdrowotnej borykają się Jansen, Lam, Rajković, Ilicević, Beister i, co najbardziej boli kibiców, Lasogga. W piątek uważać na swoją grę uważać muszą również Westermann, Arslan, van der Vaart i Zoua, którzy upomniani przez sędziego żółtą kartką będą zmuszeni do pauzy w następnej kolejce.
Przypuszczalne składy:
Hamburger SV: Adler – Diekmeier, Djourou, Mancienne, Westermann – Calhanoglu, Badelj, Arslan, Jiracek – van der Vaart – Zoua
Jeżeli, oglądając jakiekolwiek polskie derby, myślisz, że nasi kibice posuwają się do rzeczy wręcz niewyobrażalnych, to pojedź do Niemiec. Odpalanie rac i burdy na stadionach to tak naprawdę nic. Przed nami lokalne derby, w których zmierzą się Eintracht Brunszwik i Hannover 96. Mamy już pierwszą ofiarę tej konfrontacji. Jest nią… owca! Pomalowane zwierzę zostało powieszone przy ośrodku treningowym H96, a obok niego wisiała tablica z wiadomością dla piłkarzy – „W niedzielę, sukinsyny, też zejdzie z was powietrze”.
Jeszcze przez chwilę nie wracajmy do aspektów stricte sportowych. Na stadionie w Brunszwiku zgromadzą się ponad 23 tysiące fanów futbolu – ponad dwa tysiące z nich jest kibicami Hannoveru 96. Derby nasiliły czujność policji. Funkcjonariuszów w okolicach stadionu będzie o ośmiuset więcej niż przyjezdnych fanów. Dodajmy również, że ich siedemdziesięciokilometrową trasę mieli pokonać w autokarach w eskorcie służb mundurowych – zmusić ich do tego chciał lokalny sąd. Ostatecznie klub wydał oświadczenie, w którym poinformował osoby posiadające bilety, że do Brunszwiku mogą dostać się samodzielnie.
Sytuacja obu klubów nie maluje się zbyt dobrze, jednak minimalnie przechyla szalę korzyści na stronę Eintrachtu. Podopieczni Torstena Lieberknechta nie przegraliby żadnego z ostatnich sześciu spotkań, gdyby nie wpadka 3:1 z Schalke Gelsenkirchen. Kolejno urwane punkty faworytom z Moenchengladbach, Stuttgartu, Wolfsburga, Moguncji i Leverkusen sprawiły, że w ostatnich kolejkach beniaminek może okazać się czarnym koniem i powalczyć o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Niemczech. Hannover, mimo że znajduje się obecnie w gronie ekip, które utrzymanie mają zapewnione, musi pilnować swoich pleców. Pięć oczek przewagi nad strefą spadkową to tak naprawdę nic, a jeśli piłkarze Korkuta wciąż nie będą w stanie wygrać (w tym momencie seria trwa trzy kolejki) to pomogą losowi i prawdopodobnie powalczą w barażach o pozostanie na kolejne rozgrywki w Bundeslidze.
Świadomość o tym, że punkty gospodarzom będą bardzo potrzebne podkreśla również ich trener: – Trzy punkty zdobyte w derbach będą smakowały szczególnie. Szykujemy się na ekstremalne spotkanie. Czuję, że ostatniego dnia wykonamy krok, na który bardzo czekamy. Do tego potrzebuję zawodników, którzy w każdej bitwie dadzą z siebie sto procent – powiedział Torsten Lieberknecht. Pewny swego jest dyrektor Hannoveru, Dirk Dufner: – Jeżeli zagramy swoje to Brunszwik będzie miał duże problemy. Jesteśmy lepsi – mówił optymistycznie. Jego huraoptymizmu nie podziela Tayfun Korkut: – Derby żądzą się swoimi prawami. W tym spotkaniu sami zdecydujemy jak będzie wyglądała nasza sytuacja – powiedział szkoleniowiec H96, który wypowiada się w bardziej stonowany sposób.
Swoją rolę odegrają oczywiście kontuzje i urazy. Diouf, Sobiech, Schmiedebach, Felipe, Cherundolo – żaden z nich nie ma najmniejszych szans na wybiegnięcie w niedzielę na boisko. Pod znakiem zapytania stoi też występ Japończyka Sakai, jednak ten najprawdopodobniej zdąży się wykurować i zobaczymy go w derbach. Nieco mniej problemów ma trener beniaminka – największym problemem będzie nieobecność Bellarabiego, Oehrla i Erwiga-Druppela.
Nadchodzą sądne dni dla niemieckiej Bundesligi i Borussii Dortmund. Jesteśmy coraz bliżej najważniejszych rozstrzygnięć, a odpowiedzi na wiele ważnych pytań powinny nam udzielić najbliższe tygodnie. Po środowej klęsce na Santiago Bernabeu, BVB rozegra kolejne spotkanie – tym razem w niemieckiej ekstraklasie z Wolfsburgiem.
W spotkaniu obu tych drużyn na jesieni górą był zespół „Wilków”. Podopieczni Dietera Heckinga przegrywali 0:1 po trafieniu Reusa, jednak potrafili się podnieść i najpierw doprowadzić do remisu, by potem wyprowadzić ostateczny cios. Trafienia Ricardo Rodrigueza i Ivicy Olicia zadecydowały o tym, że trzy punkty zostały na Volkswagen-Arena. Tym razem może być podobnie, bo zarówno jeden jak i drugi będą gotowy do walki o pełną pulę. Tego samego nie można powiedzieć o ich kolegach z drużyny. Kontuzjowani są Benaglio, Klose, Medojević, Vieirinha i Dost. Najbardziej bolesna będzie utrata tego pierwszego. Szwajcar wypadł z gry z powodu… włoskowatego pęknięcia kości w palcu środkowym. Na placu gry zastąpi go Max Grun, który w poprzednich sezonie, z powodzeniem, radził sobie w Greuther Furth i znakomitą grą zapewnił sobie transfer do lepszej drużyny.
Kłopoty wciąż nie omijają BVB, które musi radzić sobie bez Schmelzera, Suboticia, Bendera, Błaszczykowskiego i Gundogana. „Borussen” pokazali jednak, że są w stanie zagrać bez nich na wysokim poziomie, jednak, czy mając w głowach ostatnią porażkę z Realem Madryt, zawodnicy będą w stanie wykrzesać z siebie maksimum umiejętności? Zdaniem Nuriego Sahina, dwumecz nie jest jeszcze rozstrzygnięty, a „Żółto-czarni” zrobią wszystko, by dokonać tego, co zrobili „Królewscy” w poprzednim sezonie (zwycięstwo 4:1 w pierwszym meczu, porażka 0:2 w rewanżu). Juergen Klopp ani myśli dać odpocząć któremukolwiek z podstawowych zawodników. Na Signal Iduna Park pojawią się wszyscy najlepsi, których w tej chwili ma do dyspozycji.
29. już kolejkę Bundesligi oglądać będziemy mogli od piątku. Mimo że wiemy, kto wygra ligę, wciąż nie ma pewności, które drużyny będą relegowane na zaplecze, a które będą mogły zagrać w europejskich pucharach. Wszystko jest wciąż możliwe, a emocji nie zabraknie w żadnej kolejce.
O piątkowe emocje mają zadbać piłkarze Hamburgera SV oraz Bayeru Leverkusen. „Aptekarze” do ostatniej batalii podeszli po pięćsetnym zwycięstwie w Bundeslidze. Podbudowani historycznym triumfem podeszli do kolejnego spotkania, tym razem z Eintrachtem Brunszwik. Ostatnia drużyna tabeli sprawiła podopiecznym Samiego Hyypi wiele problemów. Ciężko stwierdzić, który wizerunek B04 jest bardziej prawdziwy. Odpowiedź na to może dać nam mecz 29. kolejki, w której Kiessling i spółka zagrają z przeciętną drużyną Mirko Slomki.
Atmosfera w drużynie nie jest najlepsza. Klub sponsorowany przez koncern farmaceutyczny boryka się nie tylko ze słabą dyspozycją i kontuzjami, ale również z wybrykami niektórych zawodników. Nerwy puściły Emirowi Spahiciowi. Bośniak pokazał kibicom środkowy palec, za co został ukarany. Komisja kontrolna DFB wymierzyła mu grzywnę w wysokości 15 tysięcy euro. Jeśli chodzi o urazy, to na boisku nie zobaczymy Topraka, Hegelera, Robbiego Kruse oraz Reinartza. Ostatnio problemy z mięśniami zgłosił również Sidney Sam. Trzeba jednak głośno powiedzieć, że nieobecność pięciokrotnego reprezentanta Niemiec jest bardziej wzmocnieniem klubu. W ostatnich meczach 26-latek nie pokazywał niczego, czego nie jest w stanie pokazać chociażby Heung-Min Son.
W bitwie o czwartą lokatą wciąż liczą się cztery kluby – Bayer, Wolfsburg, Moenchengladbach oraz Mainz. Peletonowi przewodzą „Aptekarze”. W zupełnie innej sytuacji znajduje się HSV. Podopieczni Mirko Slomki do spółki z Eintrachtem Brunszwik „pilnują tyłów” i niewiele wskazuje, że coś się zmieni. Mimo to ekipa z Hamburga pilnuje Stuttgartu i przy wpadce piłkarzy VfB bardzo szybko może ich wyprzedzić. Należy jednak pamiętać, że Hamburger w tym roku nie porywa i jest jednym z kandydatów do spadku – tylko od nich zależy czy dokonają metamorfozy swojego wizerunku.
Sytuacja HSV jest o tyle trudna, że z problemami natury zdrowotnej borykają się Jansen, Lam, Rajković, Ilicević, Beister i, co najbardziej boli kibiców, Lasogga. W piątek uważać na swoją grę uważać muszą również Westermann, Arslan, van der Vaart i Zoua, którzy upomniani przez sędziego żółtą kartką będą zmuszeni do pauzy w następnej kolejce.
Przypuszczalne składy:
Hamburger SV: Adler – Diekmeier, Djourou, Mancienne, Westermann – Calhanoglu, Badelj, Arslan, Jiracek – van der Vaart – Zoua
Jeżeli, oglądając jakiekolwiek polskie derby, myślisz, że nasi kibice posuwają się do rzeczy wręcz niewyobrażalnych, to pojedź do Niemiec. Odpalanie rac i burdy na stadionach to tak naprawdę nic. Przed nami lokalne derby, w których zmierzą się Eintracht Brunszwik i Hannover 96. Mamy już pierwszą ofiarę tej konfrontacji. Jest nią… owca! Pomalowane zwierzę zostało powieszone przy ośrodku treningowym H96, a obok niego wisiała tablica z wiadomością dla piłkarzy – „W niedzielę, sukinsyny, też zejdzie z was powietrze”.
Jeszcze przez chwilę nie wracajmy do aspektów stricte sportowych. Na stadionie w Brunszwiku zgromadzą się ponad 23 tysiące fanów futbolu – ponad dwa tysiące z nich jest kibicami Hannoveru 96. Derby nasiliły czujność policji. Funkcjonariuszów w okolicach stadionu będzie o ośmiuset więcej niż przyjezdnych fanów. Dodajmy również, że ich siedemdziesięciokilometrową trasę mieli pokonać w autokarach w eskorcie służb mundurowych – zmusić ich do tego chciał lokalny sąd. Ostatecznie klub wydał oświadczenie, w którym poinformował osoby posiadające bilety, że do Brunszwiku mogą dostać się samodzielnie.
Sytuacja obu klubów nie maluje się zbyt dobrze, jednak minimalnie przechyla szalę korzyści na stronę Eintrachtu. Podopieczni Torstena Lieberknechta nie przegraliby żadnego z ostatnich sześciu spotkań, gdyby nie wpadka 3:1 z Schalke Gelsenkirchen. Kolejno urwane punkty faworytom z Moenchengladbach, Stuttgartu, Wolfsburga, Moguncji i Leverkusen sprawiły, że w ostatnich kolejkach beniaminek może okazać się czarnym koniem i powalczyć o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Niemczech. Hannover, mimo że znajduje się obecnie w gronie ekip, które utrzymanie mają zapewnione, musi pilnować swoich pleców. Pięć oczek przewagi nad strefą spadkową to tak naprawdę nic, a jeśli piłkarze Korkuta wciąż nie będą w stanie wygrać (w tym momencie seria trwa trzy kolejki) to pomogą losowi i prawdopodobnie powalczą w barażach o pozostanie na kolejne rozgrywki w Bundeslidze.
Świadomość o tym, że punkty gospodarzom będą bardzo potrzebne podkreśla również ich trener: – Trzy punkty zdobyte w derbach będą smakowały szczególnie. Szykujemy się na ekstremalne spotkanie. Czuję, że ostatniego dnia wykonamy krok, na który bardzo czekamy. Do tego potrzebuję zawodników, którzy w każdej bitwie dadzą z siebie sto procent – powiedział Torsten Lieberknecht. Pewny swego jest dyrektor Hannoveru, Dirk Dufner: – Jeżeli zagramy swoje to Brunszwik będzie miał duże problemy. Jesteśmy lepsi – mówił optymistycznie. Jego huraoptymizmu nie podziela Tayfun Korkut: – Derby żądzą się swoimi prawami. W tym spotkaniu sami zdecydujemy jak będzie wyglądała nasza sytuacja – powiedział szkoleniowiec H96, który wypowiada się w bardziej stonowany sposób.
Swoją rolę odegrają oczywiście kontuzje i urazy. Diouf, Sobiech, Schmiedebach, Felipe, Cherundolo – żaden z nich nie ma najmniejszych szans na wybiegnięcie w niedzielę na boisko. Pod znakiem zapytania stoi też występ Japończyka Sakai, jednak ten najprawdopodobniej zdąży się wykurować i zobaczymy go w derbach. Nieco mniej problemów ma trener beniaminka – największym problemem będzie nieobecność Bellarabiego, Oehrla i Erwiga-Druppela.
Nadchodzą sądne dni dla niemieckiej Bundesligi i Borussii Dortmund. Jesteśmy coraz bliżej najważniejszych rozstrzygnięć, a odpowiedzi na wiele ważnych pytań powinny nam udzielić najbliższe tygodnie. Po środowej klęsce na Santiago Bernabeu, BVB rozegra kolejne spotkanie – tym razem w niemieckiej ekstraklasie z Wolfsburgiem.
W spotkaniu obu tych drużyn na jesieni górą był zespół „Wilków”. Podopieczni Dietera Heckinga przegrywali 0:1 po trafieniu Reusa, jednak potrafili się podnieść i najpierw doprowadzić do remisu, by potem wyprowadzić ostateczny cios. Trafienia Ricardo Rodrigueza i Ivicy Olicia zadecydowały o tym, że trzy punkty zostały na Volkswagen-Arena. Tym razem może być podobnie, bo zarówno jeden jak i drugi będą gotowy do walki o pełną pulę. Tego samego nie można powiedzieć o ich kolegach z drużyny. Kontuzjowani są Benaglio, Klose, Medojević, Vieirinha i Dost. Najbardziej bolesna będzie utrata tego pierwszego. Szwajcar wypadł z gry z powodu… włoskowatego pęknięcia kości w palcu środkowym. Na placu gry zastąpi go Max Grun, który w poprzednich sezonie, z powodzeniem, radził sobie w Greuther Furth i znakomitą grą zapewnił sobie transfer do lepszej drużyny.
Kłopoty wciąż nie omijają BVB, które musi radzić sobie bez Schmelzera, Suboticia, Bendera, Błaszczykowskiego i Gundogana. „Borussen” pokazali jednak, że są w stanie zagrać bez nich na wysokim poziomie, jednak, czy mając w głowach ostatnią porażkę z Realem Madryt, zawodnicy będą w stanie wykrzesać z siebie maksimum umiejętności? Zdaniem Nuriego Sahina, dwumecz nie jest jeszcze rozstrzygnięty, a „Żółto-czarni” zrobią wszystko, by dokonać tego, co zrobili „Królewscy” w poprzednim sezonie (zwycięstwo 4:1 w pierwszym meczu, porażka 0:2 w rewanżu). Juergen Klopp ani myśli dać odpocząć któremukolwiek z podstawowych zawodników. Na Signal Iduna Park pojawią się wszyscy najlepsi, których w tej chwili ma do dyspozycji.