Za nami spotkania reprezentacji. Na boiska całego świata wybiegło wielu reprezentantów niemieckiej ekstraklasy. Ci sami piłkarze w sobotę zagrają w 24. kolejce Bundesligi.
Wszystko rozpocznie się wyjątkowo nie w piątek, a dzień później ze względu na zgrupowania kadr narodowych. Pierwszy dzień weekendu obfitować będzie w wiele interesujących starć, jednak oczy wszystkich i tak prawdopodobnie będą zwrócone na Wolfsburg, gdzie miejscowe „Wilki” zmierzą się z mistrzem kraju, Bayernem Monachium.
Piłkarze BVB, Łukasz Piszczek i Robert Lewandowski w strojach kadry (fot. Futbolowewiesci.blox.pl)
Kibice (nie tylko z Niemiec) od kilkudziesięciu tygodni zastanawiają się, kto wreszcie będzie w stanie zatrzymać „Bawarczyków”. Podopieczni Pepa Guardioli już dawno przekroczyli liczbę czterdziestu meczów od ostatniej porażki, a w najbliższym czasie na horyzoncie nie pojawi się raczej nikt, kto będzie w stanie urwać punkty znakomitej ekipie z Allianz Areny. Warto również dodać, że Ribery i spółka po raz drugi z rzędu zapewnią sobie mistrzostwo na długo przed ostatnią kolejką. Przy pomyślnych wiatrach „FC Hollywood” może zrobić to już… w tym miesiącu. Do tego z pewnością mogą ich przybliżyć trzy oczka zdobyte na arenie sobotniej potyczki. Tylko czy starcie z VfL będzie takie bezproblemowe i przyjemne?
Ekipa Dietera Heckinga jest w obecnie wysokiej formie, a w tej rundzie prezentuje się naprawdę nienajgorzej. Nie zmieni tego nawet jedna wpadka w spotkaniu z Hoffenheim, które „Wilki” przegrały aż 2:6. Obraz gry Wolfsburga miał ocieplić zimowy nabytek drużyny z Volkswagen Arena, Kevin de Bruyne. Belg w sześciu spotkaniach nie ma jednak najlepszych statystyk – jedna asysta na trzy spotkania, do tego jeszcze jedna żółta kartka. Kibice „Wilków” muszą liczyć na jego przebudzenie, bo inaczej w meczu z Bayernem mogą zebrać spore lanie.
Kolejne pytanie, które zadać mogą sobie kibice VfL: kto zastąpi Luiza Gustavo? „Odrzut” z Bayernu Monachium w zeszły weekend ułatwił piłce drogę do bramki przy jednym ze strzałów, a za cały występ otrzymał notę 5,0. Może to budzić spore wątpliwości co do jego formy, bo dwa tygodnie wcześniej w starciu z Bayerem Leverkusen zagrał znakomicie, a jego gra została oceniona na 2,5. Reprezentant „Canarinhos” będzie pauzował za pięć żółtych kartek, a mając na uwadze, że „Wilki” nie mają wielkich szans w starciu z Bayernem, dla Wolfsburga dobrze będzie, jeżeli Gustavo wyczyści sobie konto już teraz.
VfL Wolfsburg: Benaglio – Ochs, Naldo, Knoche, Rodriguez – Arnold, Medojević – Caligiuri, de Bruyne, Perisić – Dost
W niedzielne popołudnie zapraszamy Was na dwa kolejne spotkania, które fanom niemieckiego futbolu powinny znacząco przyśpieszyć rytm bicia serca. Nieco wcześniej, bo o 15:30 na stadion we Fryburgu wybiegną zawodnicy tamtejszego SC Freiburg oraz przybysze z Dortmundu, Borussia.
Kibice Roberta Lewandowskiego mogą odetchnąć z ulgą, bo Polak prawdopodobnie będzie mógł zagrać. Juergen Klopp nie chciał odkryć wszystkich kart, ale potwierdził, że kolano napastnika jest stabilne, a piłkarz nie odczuwa wielkiego bólu. – To szczęście w nieszczęściu. Bardzo prawdopodobne, że „Lewy” nie zagra – powiedział w piątek szkoleniowiec BVB. Wariant z „Biało-czerwonym” na szpicy nie jest wykluczony, jednak bardzo prawdopodobne, że jako „dziewiątka” na boisko wybiegnie Julian Schieber lub testowany na tej pozycji w meczach towarzyskich Pierre-Emerick Aubameyang.
Co o przeciwniku mówił trener ekipy z Signal Iduna Park? Klopp wypowiadał się o swoich rywalach z wielkim szacunkiem i respektem: – Freiburg walczy o utrzymanie. Przyjdzie nam się mierzyć z dobrze zorganizowanym rywalem. Z pewnością ten zespół da z siebie wszystko. Fryburgczycy zajmują dopiero przedostatnią lokatę, jednak na pewno nie poddadzą się bez walki. Podopieczni Christiana Streicha z niejedną ekipą walczyli jak równy z równym i prawdopodobnie tak samo będzie w tym tygodniu. O zwycięstwo nie będzie łatwo. Dziurę w defensywie załatał, powracający po kontuzji Mats Hummels (zaliczył dobry występ już w zeszłym tygodniu), a nieobecni są nadal Subotić, Bender, Błaszczykowski oraz Guendogan. To spora strata, a widać, że BVB niezupełnie dobrze radzi sobie bez któregokolwiek z nich.
Ponadto dochodzi aspekt walki o Champions League. Borussia wciąż musi walczyć z Zenitem Sankt Petersburg o awans do kolejnej fazy LM. Co Klopp poświęci – grę w elitarnych rozgrywkach czy w lidze? Nawet z nieco rezerwowym składem BVB powinna dać radę Freiburgowi. Wskazuje na to również historia. W 29 spotkaniach obu tych drużyn Borussia dała się pokonać jedynie trzykrotnie.
Chwilę po zakończeniu spotkania we Fryburgu na plac gry w Moguncji wybiegną zawodnicy FSV Mainz oraz Herthy Berlin. Rewelacyjny beniaminek ze stolicy Niemiec w rundzie rewanżowej radzi sobie już dużo gorzej i wiele wskazuje na to, że nie da rady załapać się do grupy zespołów, które zakwalifikują się do eliminacji europejskich pucharów. Biorąc pod uwagę, że zarówno FSV, jak i Hertha walczą o prawo gry w tych rozgrywkach, to bezpośredni mecz między jednymi i drugimi wyklaruje sytuację, kto wciąż będzie się liczył w walce o nie, a komu będzie do nich dużo dalej.
Wielki wpływ na gorszą dyspozycję rewelacji rundy jesiennej jest zablokowanie się duetu Allaugi – Ramos. Kolumbisko-tunezyjski duet zaliczyło w rewanżowych kolejkach jedynie cztery bramki. Dla porównania, jesienią zdobyli łącznie ponad piętnaście bramek. Dość egzotyczni, jak na niemieckie warunki, piłkarze zacięli się dopiero po meczu z Hamburgiem, gdzie zanotowali oceny 1,5 i 2,0. Później było już tylko gorzej. Żaden z nich nie osiągnął noty wyższej od 4,0. Pozostaje mieć nadzieję, że przełamią się w niedzielę, a potem będzie już z górki.
Wykres ostatnich spotkań Mainz i Berlińczyków przypomina klasyczną sinusoidę. Po trzech zwycięstwach klubu z Moguncji przyszedł czas na porażkę z VfL Wolfsburg, a następne triumfy nad H96 i Bayerem Leverkusen rozdzielił remis z Schalke 04. Stołeczna ekipa nie prezentuje się dużo lepiej. Po pokonaniu Borussii Dortmund zwycięstwa przeplatały się z porażkami i remisami. Tak prezentuje się bilans ostatnich meczów gości: zwycięstwo, dwie porażki, zwycięstwo, porażka, zwycięstwo, remis. Dodajmy do tego jeszcze błysk geniuszu pojedynczych zawodników tych drużyn – to chyba idealne połączenie do stworzenia dreszczowca. Oby tylko z hitu nie wyszedł tradycyjny kit…
W tak nieprzewidywalnej lidze jak niemiecka, gdzie pewni możemy być tylko zapełnionych trybun i zwycięstwa Bayernu Monachium, ze świetnie zapowiadającego się meczu, aktorzy kolejnych spektakli mogą stworzyć buble, nienadające się do transmitowania nawet zamiast spotkań T-Mobile Ekstraklasy. Żeby nie być gołosłownym przytoczmy chociażby jedno spotkanie z poprzedniej kolejki. Kibice Herthy liczyli, że spotkanie z Freiburgiem będzie osłodą i przedsmakiem przed najważniejszymi tygodniami ligi. Tymczasem dostaliśmy nudne jak flaki z olejem starcie, które ciągnęło się w nieskończoność. Pozostaje mieć nadzieję, że w tym tygodniu będzie zupełnie inaczej, a brak na murawie takich zawodników jak Ben-Hatira czy Baumgartlinger tego nie zaburzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Za nami spotkania reprezentacji. Na boiska całego świata wybiegło wielu reprezentantów niemieckiej ekstraklasy. Ci sami piłkarze w sobotę zagrają w 24. kolejce Bundesligi.
Wszystko rozpocznie się wyjątkowo nie w piątek, a dzień później ze względu na zgrupowania kadr narodowych. Pierwszy dzień weekendu obfitować będzie w wiele interesujących starć, jednak oczy wszystkich i tak prawdopodobnie będą zwrócone na Wolfsburg, gdzie miejscowe „Wilki” zmierzą się z mistrzem kraju, Bayernem Monachium.
Piłkarze BVB, Łukasz Piszczek i Robert Lewandowski w strojach kadry (fot. Futbolowewiesci.blox.pl)
Kibice (nie tylko z Niemiec) od kilkudziesięciu tygodni zastanawiają się, kto wreszcie będzie w stanie zatrzymać „Bawarczyków”. Podopieczni Pepa Guardioli już dawno przekroczyli liczbę czterdziestu meczów od ostatniej porażki, a w najbliższym czasie na horyzoncie nie pojawi się raczej nikt, kto będzie w stanie urwać punkty znakomitej ekipie z Allianz Areny. Warto również dodać, że Ribery i spółka po raz drugi z rzędu zapewnią sobie mistrzostwo na długo przed ostatnią kolejką. Przy pomyślnych wiatrach „FC Hollywood” może zrobić to już… w tym miesiącu. Do tego z pewnością mogą ich przybliżyć trzy oczka zdobyte na arenie sobotniej potyczki. Tylko czy starcie z VfL będzie takie bezproblemowe i przyjemne?
Ekipa Dietera Heckinga jest w obecnie wysokiej formie, a w tej rundzie prezentuje się naprawdę nienajgorzej. Nie zmieni tego nawet jedna wpadka w spotkaniu z Hoffenheim, które „Wilki” przegrały aż 2:6. Obraz gry Wolfsburga miał ocieplić zimowy nabytek drużyny z Volkswagen Arena, Kevin de Bruyne. Belg w sześciu spotkaniach nie ma jednak najlepszych statystyk – jedna asysta na trzy spotkania, do tego jeszcze jedna żółta kartka. Kibice „Wilków” muszą liczyć na jego przebudzenie, bo inaczej w meczu z Bayernem mogą zebrać spore lanie.
Kolejne pytanie, które zadać mogą sobie kibice VfL: kto zastąpi Luiza Gustavo? „Odrzut” z Bayernu Monachium w zeszły weekend ułatwił piłce drogę do bramki przy jednym ze strzałów, a za cały występ otrzymał notę 5,0. Może to budzić spore wątpliwości co do jego formy, bo dwa tygodnie wcześniej w starciu z Bayerem Leverkusen zagrał znakomicie, a jego gra została oceniona na 2,5. Reprezentant „Canarinhos” będzie pauzował za pięć żółtych kartek, a mając na uwadze, że „Wilki” nie mają wielkich szans w starciu z Bayernem, dla Wolfsburga dobrze będzie, jeżeli Gustavo wyczyści sobie konto już teraz.
VfL Wolfsburg: Benaglio – Ochs, Naldo, Knoche, Rodriguez – Arnold, Medojević – Caligiuri, de Bruyne, Perisić – Dost
W niedzielne popołudnie zapraszamy Was na dwa kolejne spotkania, które fanom niemieckiego futbolu powinny znacząco przyśpieszyć rytm bicia serca. Nieco wcześniej, bo o 15:30 na stadion we Fryburgu wybiegną zawodnicy tamtejszego SC Freiburg oraz przybysze z Dortmundu, Borussia.
Kibice Roberta Lewandowskiego mogą odetchnąć z ulgą, bo Polak prawdopodobnie będzie mógł zagrać. Juergen Klopp nie chciał odkryć wszystkich kart, ale potwierdził, że kolano napastnika jest stabilne, a piłkarz nie odczuwa wielkiego bólu. – To szczęście w nieszczęściu. Bardzo prawdopodobne, że „Lewy” nie zagra – powiedział w piątek szkoleniowiec BVB. Wariant z „Biało-czerwonym” na szpicy nie jest wykluczony, jednak bardzo prawdopodobne, że jako „dziewiątka” na boisko wybiegnie Julian Schieber lub testowany na tej pozycji w meczach towarzyskich Pierre-Emerick Aubameyang.
Co o przeciwniku mówił trener ekipy z Signal Iduna Park? Klopp wypowiadał się o swoich rywalach z wielkim szacunkiem i respektem: – Freiburg walczy o utrzymanie. Przyjdzie nam się mierzyć z dobrze zorganizowanym rywalem. Z pewnością ten zespół da z siebie wszystko. Fryburgczycy zajmują dopiero przedostatnią lokatę, jednak na pewno nie poddadzą się bez walki. Podopieczni Christiana Streicha z niejedną ekipą walczyli jak równy z równym i prawdopodobnie tak samo będzie w tym tygodniu. O zwycięstwo nie będzie łatwo. Dziurę w defensywie załatał, powracający po kontuzji Mats Hummels (zaliczył dobry występ już w zeszłym tygodniu), a nieobecni są nadal Subotić, Bender, Błaszczykowski oraz Guendogan. To spora strata, a widać, że BVB niezupełnie dobrze radzi sobie bez któregokolwiek z nich.
Ponadto dochodzi aspekt walki o Champions League. Borussia wciąż musi walczyć z Zenitem Sankt Petersburg o awans do kolejnej fazy LM. Co Klopp poświęci – grę w elitarnych rozgrywkach czy w lidze? Nawet z nieco rezerwowym składem BVB powinna dać radę Freiburgowi. Wskazuje na to również historia. W 29 spotkaniach obu tych drużyn Borussia dała się pokonać jedynie trzykrotnie.
Chwilę po zakończeniu spotkania we Fryburgu na plac gry w Moguncji wybiegną zawodnicy FSV Mainz oraz Herthy Berlin. Rewelacyjny beniaminek ze stolicy Niemiec w rundzie rewanżowej radzi sobie już dużo gorzej i wiele wskazuje na to, że nie da rady załapać się do grupy zespołów, które zakwalifikują się do eliminacji europejskich pucharów. Biorąc pod uwagę, że zarówno FSV, jak i Hertha walczą o prawo gry w tych rozgrywkach, to bezpośredni mecz między jednymi i drugimi wyklaruje sytuację, kto wciąż będzie się liczył w walce o nie, a komu będzie do nich dużo dalej.
Wielki wpływ na gorszą dyspozycję rewelacji rundy jesiennej jest zablokowanie się duetu Allaugi – Ramos. Kolumbisko-tunezyjski duet zaliczyło w rewanżowych kolejkach jedynie cztery bramki. Dla porównania, jesienią zdobyli łącznie ponad piętnaście bramek. Dość egzotyczni, jak na niemieckie warunki, piłkarze zacięli się dopiero po meczu z Hamburgiem, gdzie zanotowali oceny 1,5 i 2,0. Później było już tylko gorzej. Żaden z nich nie osiągnął noty wyższej od 4,0. Pozostaje mieć nadzieję, że przełamią się w niedzielę, a potem będzie już z górki.
Wykres ostatnich spotkań Mainz i Berlińczyków przypomina klasyczną sinusoidę. Po trzech zwycięstwach klubu z Moguncji przyszedł czas na porażkę z VfL Wolfsburg, a następne triumfy nad H96 i Bayerem Leverkusen rozdzielił remis z Schalke 04. Stołeczna ekipa nie prezentuje się dużo lepiej. Po pokonaniu Borussii Dortmund zwycięstwa przeplatały się z porażkami i remisami. Tak prezentuje się bilans ostatnich meczów gości: zwycięstwo, dwie porażki, zwycięstwo, porażka, zwycięstwo, remis. Dodajmy do tego jeszcze błysk geniuszu pojedynczych zawodników tych drużyn – to chyba idealne połączenie do stworzenia dreszczowca. Oby tylko z hitu nie wyszedł tradycyjny kit…
W tak nieprzewidywalnej lidze jak niemiecka, gdzie pewni możemy być tylko zapełnionych trybun i zwycięstwa Bayernu Monachium, ze świetnie zapowiadającego się meczu, aktorzy kolejnych spektakli mogą stworzyć buble, nienadające się do transmitowania nawet zamiast spotkań T-Mobile Ekstraklasy. Żeby nie być gołosłownym przytoczmy chociażby jedno spotkanie z poprzedniej kolejki. Kibice Herthy liczyli, że spotkanie z Freiburgiem będzie osłodą i przedsmakiem przed najważniejszymi tygodniami ligi. Tymczasem dostaliśmy nudne jak flaki z olejem starcie, które ciągnęło się w nieskończoność. Pozostaje mieć nadzieję, że w tym tygodniu będzie zupełnie inaczej, a brak na murawie takich zawodników jak Ben-Hatira czy Baumgartlinger tego nie zaburzy.