Biało-czerwoni nad Bosforem: koncert Kozłowskiego i Tobiasza


Kolejna kolejka Super Lig zaczyna znów karmić nadzieje kibiców reprezentacji i selekcjonera Jana Urbana

8 września 2026 Biało-czerwoni nad Bosforem: koncert Kozłowskiego i Tobiasza
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus

 Po czterech kolejkach Super Lig, polska kolonia na tureckich boiskach nie jest już tylko szarym tłem. Kozłowski zalicza dublet, Tobiasz notuje obroniony karny, a Benedyczak kolejny raz trafia do siatki. Jana Urbana czeka pozytywny zawrót głowy przed wrześniowym zgrupowaniem. Pytanie, czy trener skusi się na jakąś opcję turecką?


Udostępnij na Udostępnij na

Polacy pokazali się z dobrej strony w czwartej kolejce Super Lig. Kacper Kozłowski zdobył dwa gole dla Gaziantepu w wygranym 4:2 meczu z Göztepe, a Kacper Tobiasz obronił rzut karny. Adrian Benedyczak trafił dla Kasımpaşy w zremisowanym 2:2 spotkaniu z Amedem, a Jakub Kałuziński rozegrał 74 minuty przeciwko Galatasaray. To był dobry weekend dla Polaków nad Bosforem.

Dublet w Izmirze Kozłowskiego

Zacząć trzeba od miejsca, w którym miniona kolejka była najbardziej polska. Goztepe vs. Gaziantep FK i wynik 2:4 dla gości. Już po dziesięciu minutach goście prowadzili 2:0 po golach Halila Dervişoglu i Abeny. Kacper Kozłowski, były piłkarz Pogoni Szczecin, reprezentant Polski, skompletował dublet. To były jego pierwsze trafienia w sezonie 26/27. 22-latek od początku rozgrywek jest ważną postacią Sokołów, a mecz w Izmirze był jego 68. występem w barwach tureckiego klubu. Gospodarze mogli złapać tlen w 31. minucie, gdy sędzia po interwencji VAR podyktował rzut karny. Jednak gospodarze go nie wykorzystali. A niewykorzystana jedenastka szybko się na nich zemściła.

W 34. minucie Kozłowski wziął sprawę w swoje nogi. Akcja indywidualna z lewej strony, wejście w pole karne, uderzenie lewą, 0:3. W doliczonym czasie pierwszej połowy historia niemal się powtórzyła. Znów lewa flanka, znów drybling, znów piłka pod poprzeczką. Do przerwy było 0:4, a Polak miał na koncie dwa gole, które przypieczętowały charakter tego wieczoru. Po zmianie stron Goztepe zdobyło dwa gole, Juana Santosa w 51. minucie i z karnego w doliczonym czasie, ale Gaziantep wywiózł z Izmiru komplet punktów. Siedem oczek, piąte miejsce, tyle samo co czwarty Trabzonspor z Salahem w składzie. W piątej kolejce Orhan Ak i jego zespół podejmą u siebie Fenerbahce, i to już nie będą przelewki.

Ściągawka na ręczniku Tobiasza

Drugi Kacper tego samego wieczoru stał między słupkami. Kacper Tobiasz, 23-letni bramkarz Gaziantep FK, nie tylko obronił rzut karny Novatusa Miroshiego. Najpierw, co poszło w Turcji viralem, wyciągnął z ręcznika schowane notatki, przeczytał je i dopiero potem rzucił się we właściwy róg. „Tobiasz czyta, Tobiasz broni.”, jak podaje Fanatik.

23-letni Polak był też człowiekiem, od którego zaczęła się pierwsza bramka meczu. Jego długie wyprowadzenie spowodowało zbicie piłki i strzał Dervisoglu. Drugiej jedenastki, tej z 90+2., już nie wyciągnął. Juan trafił, gdy Tobiasz poszedł w przeciwny róg. Mimo to Gaziantep wygrał 4:2, a polska para z południowo-wschodniej Turcji zapisała sobie wieczór, o jakim na początku września można było tylko marzyć.

To dopiero początek. Dla Kozłowskiego i Tobiasza istotne jest utrzymać flow, nie zgubić pewności siebie. W piątek, gdy do Gaziantepu przyjedzie Fenerbahce kluczowe będzie pokazać, że dublet i obroniony karny to nie był jednorazowy fajerwerk, a trener Urban może coraz przychylniej patrzeć na Polaków w Super Lig.

Benedyczak pyta o kadrę

Jeśli Gaziantep dał Polakom najgłośniejszy wieczór, to Kasimpasa dała im najspójniejszą historię sezonu. Adrian Benedyczak, 25-letni napastnik, strzelił trzeciego gola w rozgrywkach 2026/27. W niedzielę w meczu Kasimpasa vs. Amed SFK, Polak w 52. minucie podwyższył na 2:0. Piłkę dośrodkował Marcus Rafferty. Benedyczak odnalazł się niepilnowany w polu karnym i mocnym uderzeniem lewą nogą posłał futbolówkę pod poprzeczkę. Bramkarz zdążył jeszcze dotknąć piłkę, ta odbiła się od poprzeczki i wpadła. Benedyczak zszedł w 82. minucie. Gospodarze nie dowieźli zwycięstwa. Gift Orban, Nigeryjczyk wypożyczony z Hoffenheim, strzelił dwa gole i dał remis swojemu zespołowi 2:2.

To jednak nie psuje obrazu Polaka. Cztery mecze, trzy gole, jedna asysta. W każdym ligowym spotkaniu sezonu 2026/27 Benedyczak miał udział przy bramce. Dwa pierwsze mecze, gole. Trzeci — asysta, czwarty — znowu gol. W rundzie wiosennej poprzedniego sezonu grał w Kasimpaşie na wypożyczeniu z Parmy i strzelił w lidze dziesięć goli. Pod koniec lipca turecki klub go wykupił. Bilans w barwach stambulczyków, licząc poprzednią wiosnę, to 13 bramek i dwie asysty w 18 występach. Tureckie powietrze ewidentnie mu służy. Zespół Emre Belozoglu ma po czterech kolejkach sześć punktów. Zwycięstwo i trzy remisy. Klub zajmuje ósme miejsce, cztery oczka za Galatasaray. Czy to wystarczy, by Jan Urban zaczął poważnie rozpatrywać Benedyczaka, skoro na pozycji napastnika w kadrze, delikatnie mówiąc, nie ma kłopotu bogactwa? Póki piłka w grze, nic nie jest jeszcze przesądzone. Ale liczby przestają być argumentem przeciw.

Kałuziński w środku burzy

Inny stambulski adres, inna temperatura. Basaksehir przyjął Galatasaray u siebie i przegrał 2:3 po golu Gabriela Sary z rzutu wolnego w 90+1. minucie. W wyjściowej jedenastce Nuriego Sahina stanął Jakub Kałuziński. W 60. minucie to właśnie podanie Kałuzińskiego wyprowadziło Andreasa Skova Olsena. Duńczyk nie trafił w światło bramki. Polak rozegrał 74 minuty, zanim ustąpił miejsca Umutowi Bozokowi, temu samemu, który pięć minut później, po wślizgu na Leão, zobaczył czerwoną kartkę i zostawił zespół w dziesiątkę. Mecz i tak był sporą huśtawką. Nieuznany gol Osimhena i zejście z kontuzją, karny Shomurodova, gol Torreiry, samobój Davinsona Sancheza, anulowany gol Galatasaray po spalonym, wreszcie wolny Sary. Basaksehir został z czterema punktami. Galatasaray, z dziesięcioma i z ligowym fotelem lidera.

Nie powinno umknąć, że Polak wytrzymał w tym chaosie trzy czwarte spotkania, w którym sędziowanie Kadir Saglama podzieliło nawet byłych arbiterów. Ahmet Cakar mówił o karnym dla gospodarzy, że „nawet nauczyciel WF-u by go nie podyktował”. Kałuziński nie był bohaterem wieczoru. Był jednak w środku meczu, który turecka prasa rozbierała na czynniki pierwsze jeszcze długo po ostatnim gwizdku i po czerwonej kartce, którą dostał także Sahin po końcowym gwizdku, gdy poszedł tłumaczyć się do sędziego.

Karbownik oszczędza minuty

Drugi Polak w tej samej szatni wszedł, gdy mecz już się gotował. Michał Karbownik zmienił Sahinera w 83. minucie. W 90+4., gdy Galatasaray prowadził 3:2, uderzenie Polaka odbiło się od poprzeczki. Jeden centymetr, jedna belka, i Basaksehir mógłby jeszcze myśleć o punkcie, a Karbownik o niesamowitym zwrocie akcji w swojej karierze. Nie dostał go. W piątej kolejce zespół Sahina jedzie do Diyarbakir na mecz z Amedem, groźnym beniaminkiem. Dla obu Polaków z Basaksehiru to szansa, by wyjść z cienia sędziowskiej wrzawy i zapisać się nie tylko w protokole zmian.

Michalak znowu na złej fali

Michalak wyszedł w pierwszym składzie Eyupsporu na mecz czwartej kolejki w Corumie. Gospodarze wygrali 3:0 i zdobyli pierwsze ligowe zwycięstwo sezonu. Gole zdobyli; Kyziridis w 6. minucie, Borza w 27., Mahmić w 88. po korekcie VAR, która odwołała spalonego. Eyupspor został z trzema punktami. Polak był na boisku, ale to nie był jego wieczór i nie był to też wieczór jego drużyny. Beniaminek ze stolicy Anatolii złapał oddech, a zespół ze Stambułu w piątej kolejce podejmie u siebie Rizespor. Dla Michalaka runda jesienna dopiero się zaczyna, ale taki wynik, brutalnie, odbiera złudzenia, że Super Lig wybacza słabsze popołudnia.

Drapiński czeka, aż w Samsunie zrobi się miejsce

Najciszej, a może najbardziej obiecująco, jest nad Morzem Czarnym. Igor Drapiński, 22-letni stoper, młodzieżowy reprezentant Polski, przeszedł do Samsunsporu z Piasta Gliwice za 2,5 miliona euro i w nowej ekipie jeszcze nie zadebiutował. Są jednak nadzieje. Samsunspor sprzedał Alego Badrę Diabate do saudyjskiego Al-Qadisiyah za osiem milionów euro notując rekord sprzedażowy klubu. Iworyjczyk spędził w Turcji osiem miesięcy, zagrał 11 meczów, pomógł zakończyć poprzedni sezon na 11. miejscu, a Czerwone Błyskawice kupiły go zimą z Leader Sporting za 100 tys. euro. Teraz zarobiły fortunę. Odejście stopera, jak pisano, zwiększa szanse na grę Drapińskiego. W kolejnej kolejce Samsunspor podejmie Corum FK. Debiut Polaka wciąż pozostaje sprawą otwartą z uwagi na niedawny uraz. Ale drzwi, które jeszcze niedawno zasłaniał Diabate, stoją już szerzej.

Twardy orzech Super Lig

Patrząc z perspektywy września, Polacy radzą sobie dość nieźle. Zdarzają się raz lepsze występy, przeplatane słabszymi. Kozłowski i Tobiasz właśnie dali Gaziantepowi zwycięstwo, które wciągnęło klub do czołówki. Benedyczak co kolejkę dokłada cegłę i zmusza, by mówić o nim w kontekście reprezentacji. Kałuziński i Karbownik przeżyli w Basaksehirze mecz burzę, po którym trener dostał czerwoną. Michalak zaliczył ciężką wyjazdową lekcję. Drapiński czeka na minuty, które mają nadać sens transferowi z Gliwic.

Tabela zapewniona przez Sofascore

Nie od razu Kraków zbudowano, a Super Lig tym bardziej nie oddaje punktów za nazwisko na koszulce. W piątej kolejce Gaziantep zmierzy się z Fenerbahce, Kasimpasa będzie musiała wreszcie dowieźć prowadzenie do końca, a w Samsun ktoś w końcu może wpisać Drapińskiego do protokołu. Czy to wystarczy, by trener Urban zerknął przychylnym okiem na listę powołanych? Wiadomo tylko tyle, że po czterech kolejkach Polacy w Turcji przestali być tylko dodatkiem. Zaczęli być poważnym tematem dla tamtejszych mediów.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze