Hit 6. kolejki nieco rozczarował. Przede wszystkim ze względu na jego rezultat. Ani Inter, ani Juventus nie znaleźli recepty na pokonanie bramkarza rywali. Gra jednych i drugich była niezła. Szczególnie ciekawie było w pierwszej połowie, gdzie kilkoma szarżami popisali się Samuel Eto’o oraz Milos Krasić.
Wielkie derby Włoch rozpoczęły się bez dwóch legend. Javierowi Zanettiemu kontuzja uniemożliwiła występ w tym meczu. Z kolei trener Juventusu, uznał, że Fabio Quagliarella lepiej prezentował się na ostatnich treningach od Alessandro Del Piero i to on otrzymał szansę gry w pierwszym składzie. Nawet bez dwóch asów mecz zapowiadał się na pasjonujące widowisko i takim właśnie było.

Mediolański faworyt od pierwszych minut zaczął niepokoić turyńską defensywę. Bardzo aktywny był Samuel Eto’o i to on przeprowadził pierwszą groźną akcję. W 14. minucie Kameruńczyk zatańczył po lewej stronie pola karnego gości i oddał silny strzał, który odbił się od nogi któregoś z obrońców Juventusu i wyszedł na rzut rożny. Po chwili inny stały fragment gry sprawił, że w sercach kibiców Interu rozpalił się ogień nadziei. Około 25. metra od bramki strzeżonej przez Storariego sędzia zarządził rzut wolny dla gospodarzy. Do piłki podszedł Sneijder, a futbolówka odbiła się od biało-czarnego muru.
Dopiero w 20. minucie zaczęła się dobra gra turyńczyków. W tym okresie gry rozpoczął się koncert Milosa Krasicia. Serb szalał niczym tornado po prawej stronie boiska. W 21. minucie prawy pomocnik Juventusu oddał świetny strzał zza linii pola karnego. Jednak piłka o dobry metr minęła bramkę Interu. Po kilkunastu sekundach znów akcję przeprowadził Krasić. Serb dynamicznie wbiegł w pole karne i zagrał wzdłuż bramki Julio Cesara, ale tam nie zdążył zamknąć Vincenzo Iaquinta. Kibice zgromadzeni na San Siro wreszcie doczekali się momentu, gdy piłka zatrzepotała w siatce. W 32. minucie znów w roli głównej wystąpił duet Krasić – Iaquinta. Tym razem Włoch trafił piłką do bramki, ale sędzia nie pozwolił dać radości fanom Juventusu. Asystent Luki Bantiego uznał, że napastnik znajdował się na pozycji spalonej. Warto dodać, że w tej sytuacji arbiter podjął słuszną decyzję.
Końcówka pierwszej połowy należała do Interu. W 40. minucie na strzał zza pola karnego zdecydował się Esteban Cambiasso. Tym razem piłka go nie posłuchała i przeleciała wysoko nad bramką Storariego. Po chwili znów lewą stroną przemknął Samuel Eto’o. Po drodze mijając trzech obrońców zachował się altruistycznie i zagrał do Diego Milito. Argentyńczyka uprzedził Paolo De Ceglie. Gol do szatni wisiał w powietrzu, gdy Kameruńczyk znów dograł do Milito, lecz tym razem strzał napastnika minimalnie minął słupek bramki strzeżonej przez Storariego.












