Bezbramkowo na Anfield


6 lutego 2012 Bezbramkowo na Anfield

Na zakończenie 24. kolejki ligi angielskiej nie obejrzeliśmy bramek w ciekawie zapowiadającym się spotkaniu pomiędzy Liverpoolem i Tottenhamem. Był to kubeł zimnej wody wylany na rozgrzaną wczorajszym meczem Chelsea z Manchesterem United głowę kibica Premier League.


Udostępnij na Udostępnij na

Liverpool został w sobotę zepchnięty przez Arsenal z szóstego na siódme miejsce w tabeli. Podopieczni Kenny’ego Dalglisha wiedzieli, że wygrana w starciu z „Kogutami” pozwoli im powrócić na szóstą lokatę. Warto wspomnieć o fakcie, że w tym spotkaniu mógł w końcu wystąpić Luis Suarez, który jednak usiadł tylko na ławce rezerwowych. Według statystyk ostatnich kilku gier na własnym terenie, Liverpool miał spore szanse na komplet punktów w tym meczu. Ostatnie pięć rozstrzygnięć spotkań na Anfield wyglądało następująco: remis, zwycięstwo, remis, zwycięstwo, remis. Z logicznego punktu widzenia wypadało więc uzupełnić ten ciąg słowem „zwycięstwo”.

Gareth Bale zmarnował najlepszą sytuację dla Tottenhamu…
Gareth Bale zmarnował najlepszą sytuację dla Tottenhamu… (fot. Skysports.com)

Tottenham jak na razie nie jest zagrożony spadkiem na niższą pozycję w tabeli, ale awans piętro wyżej również mu nie groził – z obu stron od rywali dzieliło go przed rozpoczęciem tego meczu sześć punktów. Z ostatnich pięciu wyjazdów piłkarze Harry’ego Redknappa przywieźli w sumie siedem punktów (zwycięstwo, porażka, zwycięstwo, remis, porażka). 24. kolejka Premier League obfitowała w bramki, więc kibice na Anfield Road oczekiwali, że zespoły, które mierzyły się w tym spotkaniu, również uraczą ich kilkoma golami.

W 5. minucie spotkania pierwsza kontrowersyjna sytuacja. W polu karnym przewrócił się Andrew Carroll, jednak najmłodszy sędzia w Premier League, Michael Oliver, nie gwizdnął. Chwilę później rzut wolny z 20. metra dla „The Reds” wykonywał Gerrard, ale trafił tylko w stojącego w murze Charliego Adama. W 12. minucie niecodzienna sytuacja – na boisku pojawił się kot, w wyniku czego arbiter musiał przerwać mecz na minutę. 

Pierwsze pół godziny to wyraźna przewaga Liverpoolu, choć dogodnych okazji brakowało. Zagrożenie pod bramką „The Reds” przyniosła dopiero 32. minuta spotkania, kiedy z dystansu mocno uderzał Kranjcar, jednak Pepe Reina na raty wyłapał strzał. Również zza pola karnego kropnął potężnie Jay Spearing, a piłka minimalnie minęła okienko bramki strzeżonej przez Brada Friedela. 

Następna okazja dla Liverpoolu nadarzyła się w 39. minucie, gdy po faulu Parkera na Gerrardzie podopieczni Dalglisha mieli rzut wolny z ponad 20 metrów, który został jednak źle wykonany przez Bellamy’ego. Cztery minuty później Kyle Walker ograł szczęśliwie dwóch rywali i uderzył na bramkę, jednak piłka otarła się o przeciwnika i wyszła na rzut rożny. 

W ostatniej akcji pierwszej części gry mieliśmy jeszcze mocny strzał z dużej odległości w wykonaniu Glena Johnsona, obroniony nogami przez amerykańskiego golkipera Tottenhamu. Następnie Michael Oliver zaprosił zawodników do szatni, a kibice mogli jedynie mieć nadzieję, że ich ulubieńcy dadzą z siebie więcej w drugiej połowie.

… a Andrew Carroll – dla Liverpoolu
… a Andrew Carroll – dla Liverpoolu (fot. Skysports.com)

Nie zapowiadało się jednak na zmianę stylu gry drużyn. W 53. minucie żółtą kartką ukarany został najlepszy piłkarz stycznia na angielskich boiskach, Gareth Bale. Walijczyk najpierw symulował faul, a później odepchnął Daniela Aggera, który próbował mu wytłumaczyć, że wcale go w tej sytuacji nie faulował. Sześć minut później mocno huknął z dystansu Martin Kelly, ale po raz kolejny czujny był Bradley Friedel. 

66. minuta to długo wyczekiwany moment dla kibiców Liverpoolu. Na boisku pojawia się w końcu ich idol – Luis Suarez. Już po trzech minutach zostaje jednak ukarany żółtym kartonikiem za nieumyślne kopnięcie w brzuch Scotta Parkera. W 72. minucie na boisko wchodzi Louis Saha, dla którego jest to debiut w drużynie „Kogutów”. Minutę później zagrożenie pod bramką gospodarzy stworzył Bale, jednak jego strzał minął bramkę.

74. minuta gry przyniosła stuprocentową okazję dla Andy’ego Carrolla. Anglik opanował piłkę w polu karnym, ale uderzył fatalnie i piłka przeleciała wysoko nad bramką. Dziesięć minut później sam na sam z Pepe Reiną wyszedł Gareth Bale, jednak nie zdołał pokonać hiszpańskiego golkipera. W 86. minucie dobrą okazję miał z kolei Suarez, jednak jego strzał głową wpadł prosto w ręce bramkarza „Kogutów”.

Po doliczeniu trzech minut do podstawowego czasu gry arbiter zakończył mecz, który był rozgrywany w niezłym tempie, jednak nie dostarczył fanom wielkich emocji. Trudno wytypować zespół, który będzie po tym starciu bardziej zadowolony.

Komentarze
~live (gość) - 14 lat temu

Liverpool FC to dobry klub

~Znawca (gość) - 14 lat temu

Dobry ale nie w tym sezonie a ni w tamtym ani we
wcześniejszym! Może w przyszłym?Może?

xXxScOOrViel (gość) - 14 lat temu

Arsenal przeskoczył pięknie :D

~Znawca (gość) - 14 lat temu

New Castle UTD przed Arsenalem! Pięknie pięknie aż
fujarka mięknie ,a to benjaminek ha ha! Na przód
SROKI!!!

~do znawca (gość) - 14 lat temu

Benjaminkiem bo z 2 ligi wyszli Qpr,swansea,norwich.

~czesław (gość) - 14 lat temu

jeszcze jak napisane New Caste UTD ... jakis
szczeniaczek młody zapewne ...
pewnie nic nie wie nawet o swoim klubie . zenada ..

Najnowsze