Wielki hit 27. kolejki Serie A okazał się niewypałem. Sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo, a oba zespoły bały się zaryzykować. Wynik ten oznacza, że zarówno Roma jak i Milan wciąż liczą się w walce o scudetto. Jednak są to tylko szanse iluzoryczne.
Zgromadzeni na wypełnionym po brzegi Stadio Olimpico kibice marzyli o widowisku godnym hitu 27. kolejki Serie A. To spotkanie miało zadecydować, która z drużyn pozostanie w wyścigu o scudetto. Niestety pierwsza połowa nie przyniosła spodziewanych emocji. Już w 3. minucie niezłą akcję przeprowadzili gospodarze. Na krótki rajd z piłką zdecydował się Daniele De Rossi. Zakończył go niezłym strzałem, ale piłka minimalnie minęła lewy słupek bramki Abbiattiego. Następne minuty upłynęły pod znakiem wzajemnego „badania się”. Obie drużyny obdarzyły się wzajemnym szacunkiem. Niestety dla widowiska zbyt dużym. Dopiero w 23. minucie Milan stworzył akcję, którą warto odnotować. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Andrea Pirlo, piłkę wybił Burdisso zza pole karne. Tam stał Luca Antonini, ale jego strzał był bardzo niecelny. Po 10 minutach znów „Rossoneri” mieli niezłą sytuację. Akcję zapoczątkował Ronaldinho, a Pirlo dośrodkowywał w okolicę szóstego metra, ale tam wyraźnie spóźnieni byli Huntelaar oraz Borriello. Ostatnie 15 minut to wyraźna przewaga gości w posiadaniu piłki, ale tak naprawdę nic z tej statystyki nie wynikło. Ronaldinho, na którego najbardziej liczono, był kompletnie niewidoczny. Zmiana taktyki z 4-3-3 na 4-3-1-2 nie wyszła Milanowi na dobre. Brak Pato jest wyraźny. Z kolei w szeregach Romy widoczny jest brak Francesco Tottiego. „Il Capitano” z pewnością tchnąłby ducha w dość statycznie grających „Giallorossich”. Takie wnioski zarysowały się po pierwszej połowie.
Druga część meczu zaczęła się od żółwiego tempa. Dopiero w 55. minucie ujrzeliśmy pierwszy groźny, celny strzał na bramkę. Indywidualną akcją popisał się Marco Borriello, ale nie wygrał pojedynku z Julio Sergio. Trzeba dodać, że Brazylijczyk popisał się znakomitym refleksem. Z minuty na minutę gra się rozkręcała. Jednak na kolejną ciekawą akcję trzeba było czekać do 70. minuty. Huntelaar dwukrotnie uderzał na bramkę Sergio, ale znów górą był bramkarz gospodarzy. W odpowiedzi Roma, a konkretnie Vucinić. Czarnogórzec otrzymał precyzyjne dośrodkowanie wprost na głowę, ale jego strzał minimalnie minął słupek Abbiattiego. Przez ostatnie 10 minut było widać, że obie drużyny są zdeterminowane, aby wygrać ten mecz. Najpierw w 81. minucie świetnie dośrodkował Beckham, lecz Ronaldinho nieznacznie się pomylił. Pod koniec meczu swoją drugą szansę miał Huntelaar. Tym razem Holender nie zdobył gola będąc w stu procentowej sytuacji. Po chwili kontrę przeprowadzili rzymianie, a strzałem z dystansu popisał się Riise. Następnie znakomitą interwencją popisał się Abbiatti. Jeszcze Roma miała swoją szansę z rzutu rożnego, ale Toni nie skorzystał z dobrego dośrodkowania. Ostatecznie mecz skończył się wynikiem 0:0. Rezultat zadowala tylko jedną drużynę. Nietrudno się domyślić, że chodzi o Inter Mediolan, które jutro może odskoczyć od swoich rywali na bezpieczniejszą odległość.










