To miały być świetne zawody okraszone dużą liczbą bramek. Dwie drużyny, które jak dotąd grały wybornie, dziś rozczarowały. Bari po słabym meczu bezbramkowo zremisowało z Cagliari.
Obie drużyny od pierwszej kolejki bardzo dobrze spisują się w Serie A. Bari po dwóch meczach z wymagającymi drużynami miało cztery punkty. Natomiast Cagliari chlubę przyniosła wysoko wygrana nad Romą. Mecz zapowiadał się bardzo ciekawie i na pewno można było się spodziewać wyrównanej konfrontacji. Szkoda, że na zapowiedziach się skończyło. Przez pierwsze 30 minut piłkarze grali tak, jakby nie chcieli sobie zrobić krzywdy. Jedni i drudzy konsekwentnie unikali wycieczek pod pole karne rywala. W drużynie Bari najwięcej atakował Massimo Donati. Były gracz Celtiku w 22. minucie oddał dobry strzał zza pola karnego. Jednak Agazzi kontrolował lot piłki i gdyby ta zmierzała w światło bramki, to nie miałby kłopotów z interwencją. W 31. minucie znów o uderzenie pokusił się Donati. Strzał był niezły, lecz po raz drugi okazał się niecelny. Cagliari po raz pierwszy groźniej zaatakowało w 35. minucie. Piłka kopnięta z dystansu przez Cossu minęła prawy słupek bramki Gilleta. Ostatnie pięć minut należało jednak do gospodarzy. Podopieczni Giampero Ventury zaatakowali z większym animuszem i od razu przyniosło to efekty w postaci kilku niezłych akcji. Jednakże wynik do przerwy nie uległ zmianie.
W drugiej odsłonie mieliśmy powtórkę z rozrywki. Obie drużyny bały się jako pierwsze ukąsić. Cagliari w żaden sposób nie chciało groźniej zaatakować. Pierpaolo Bisoli tak ustawił swoich piłkarzy, by ci nie pozwalali rywalom na kontry. Ataki pozycyjne Bari były konstruowane ospale i niedbale. „Galletti” przyspieszyli w ostatnich dziesięciu minutach. Jednak wykończenia Ghezzala i Alvareza były bardzo złe pod względem jakościowym. Niestety, kibice nie doczekali się bramek. W zamian dostali nudną i momentami brzydką grę w wykonaniu obu drużyn.










