Mecz w Maladze rozczarował. Gospodarze bezbramkowo zremisowali z Sevillą. Mogą jednak mówić o szczęściu, gdyż lepsze sytuacje stworzyli sobie goście.
W ostatnim niedzielnym spotkaniu na La Rosaleda Malaga podejmowała Sevillę. W derbach Andaluzji nieznacznym faworytem byli gospodarze, którzy mają nadzieję na grę w europejskich pucharach w przyszłym sezonie. Największym osłabieniem ekipy Pellegriniego wydaje się być brak Caballero z uwagi na kontuzję, której doznał w poprzednim meczu ligowym z Realem Madryt. Przyjezdni na wyjazdach nie prezentują się zbyt dobrze, ale z pewnością przyjechali, aby zwyciężyć.

Początek spotkania był obiecujący. Oba zespoły pokazały, że zamierzają atakować i zależy im na dobrej grze. W 9. minucie wchodzący z lewej flanki Moreno ostro dośrodkował w pole karne w poszukiwaniu Negredo, ten jednak nie trafił czysto w piłkę. Kilka minut później Rakitić mógł wyprowadzić na prowadzenie gości, jednak piłka po jego strzale z główki minęła bramkę. Pierwszą okazję Malaga miała w 17. minucie, gdy niecelnie zza pola karnego uderzał Camacho.
Po lekkiej przewadze Sevilli na chwilę do głosu doszli gospodarze. Musieli jednak uważać na zabójcze kontry Navasa i spółki. Po jednej z nich Coke pięknie przymierzył z dwudziestego metra, ale Kameni dobrze się ustawił. W 33. minucie Negredo niecelnie uderzył z woleja. Ataki gospodarzy zatrzymywały się na bardzo dobrze dysponowanej tego dnia obronie gości.
Do końca pierwszej połowy nic się nie zmieniło. Ani Malaga, ani Sevilla nie potrafiły zdobyć bramki. Lepsze wrażenie z pewnością zrobili goście, którzy na tle rywali wydawali się wypoczęci. Stwarzali groźne sytuacje, do których z łatwością dochodzili. Zabrakło jedynie wykończenia. Gracze z La Rosaleda mieli problem ze sforsowaniem obrony rywala.

Po przerwie obraz gry się nie zmienił. Jeszcze bardziej rzuciło się w oczy wycieńczenie gospodarzy. Pellegrini musiał przedwcześnie dokonać dwóch zmian. Wejście Dudy i Antunesa wprowadziło pewne odświeżenie w szeregach Malagi. Sevilla nadal stwarzała duże zagrożenie. W 55. minucie główkował Cala, ale Kameni obronił. Sześć minut później, nad poprzeczką bramki Beto, poszybował strzał Dudy.
W miarę upływu czasu siły opuszczały piłkarzy. Mecz zamienił się w rywalizację w środku pola. Od czasu do czasu któryś z zespołów przypuszczał atak. Po jednej z kontr, po ładnym zagraniu Negredo, Rakitić powinien strzelić bramkę, lecz nie trafił. Na dziesięć minut przed końcem Baptista próbował zaskoczyć Beto z rzutu wolnego. Piłka po jego strzale minęła światło bramki. Do końca meczu nic się nie zmieniło.
Spotkanie rozczarowało. A może przede wszystkim gospodarze, którzy nie stworzyli sobie ani jednej setki. Co więcej to Sevilla miała więcej dogodnych sytuacji, a pod bramkę Beto po prostu nie dopuszczała. Z przebiegu spotkania można wywnioskować, że to Malaga powinna się cieszyć z punktu, chociaż była faworytem.