Piłkarze CSKA Moskwa ponownie nie zachwycili swoją formą na ligowych boiskach. Dziś podopieczni Leonida Słuckiego, mimo licznych okazji na zdobycie bramki, nie zdołali wygrać w zaległych derbach rosyjskiej stolicy z Dynamem. Mecz zakończył się wynikiem bezbramkowym.
Do pierwszego składu Dynama powrócił po miesięcznej przerwie Andrij Woronin, który zastąpił nieskutecznego Aleksandra Kokorina. Z kolei w wyjściowym ustawieniu CSKA znalazło się miejsce dla Ałana Dzagojewa i Sekou Oliseha. Obaj zawodnicy ostatnie mecze ligowe rozpoczynali wśród rezerwowych.

Od pierwszego gwizdka arbitra Aleksieja Nikołajewa obie jedenastki grały niezwykle ofensywnie. Tylko w ciągu trzech minut dwie szarże Kevina Kuranyiego i Igora Siemszowa zakończyły się złapaniem piłkarzy Dynama na spalonym. W szeregach gości najbardziej aktywnym zawodnikiem był Seydou Doumbia. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej regularnie wygrywał pojedynki główkowe z rywalami, ale ani razu nie zdołał oddać celnego strzału na bramkę Antona Szunina. Po kwadransie, tylko dzięki dobremu wyjściu Igora Akinfiejewa, Siemszow nie znalazł się w sytuacji na otwarcie wyniku spotkania.
W 26. minucie ponownie groźnie zrobiło się w polu karnym „Wojskowych”. Tym razem obrońcy nie zdołali upilnować Kevina Kuranyiego, a Niemiec przeniósł piłkę minimalnie obok słupka. Dziesięć minut później mało brakło, aby akcja duetu Siemszow – Kuranyi w końcu przyniosła Dynamu upragnione trafienie. Podawał Rosjanin, a były gracz Schalke 04 Gelsenkirchen znów pomylił się o kilkanaście centymetrów. Po 120 sekundach opiekun CSKA Leonid Słucki został zmuszony do dokonania pierwszej zmiany. Boisko opuścił kontuzjowany Aleksiej Bierezucki, a jego miejsce zajął Gieorgij Szczennikow. Do przerwy wynik nie uległ jednak zmianie.
Siedem minut po zmianie stron poważnie zawrzało w polu karnym Szunina. Seydou Doumbia padł po starciu z obrońcą Dynama Leandro Fernandezem i sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Jak pokazały powtórki, Argentyńczyk nie faulował swego rywala. Do futbolówki podszedł Dzagojew, ale trafił w słupek. Z dobitką pospieszył Vagner Love, jednak Brazylijczyk uderzył równie źle jak jego młodszy kolega i piłkę bez problemu wyłapał Anton Szunin.
Dopiero w ostatnim kwadransie podopieczni Miodraga Bożovicia porządnie zaatakowali gości. Najpierw Kevin Kuranyi niepotrzebnie uderzał na bramkę, podczas gdy lepiej ustawiony był Andrij Woronin. Następnie Siemszow poradził sobie z Wasilijem Bierezuckim i strzelił, sprawiając mnóstwo kłopotów interweniującemu Akinfiejewowi. Piłka pozostała w polu gry i ruszył do niej Aleksandr Samiedow, tym razem defensorzy CSKA stanęli jednak na wysokości zadania i zablokowali zawodnika Dynama.










