Inter Mediolan zremisował bezbramkowo na własnym stadionie z Udinese Calcio w meczu 30. kolejki Serie A. „Nerazzurri” mają ciągle trzypunktową stratę do czwartej Fiorentiny, która zajmuje miejsce premiowane awansem do eliminacji Ligi Mistrzów.
Pierwsza połowa meczu była nadzwyczaj nudna. Na sam koniec goście stworzyli sobie okazję, ale nie potrafili otworzyć wyniku. W drugiej części gry do roboty wzięli się piłkarze Waltera Mazzarriego i kibice nie mogli narzekać na brak emocji. Przez te trzy kwadranse piłkarze Interu całkowicie zdominowali rywali, ale mimo wielu sytuacji nie potrafili strzelić gola i oba zespoły podzieliły się punktami.

Początek spotkania nie należał do najciekawszych. Od pierwszych minut do ataku ruszyli gospodarze, ale nie potrafili stworzyć sobie żadnej sytuacji. Potem gra się wyrównała, a Udinese zaczęło pokazywać, że nie podda się zbyt łatwo. Imponowało szczególnie ustawienie taktyczne zespołu. Tak naprawdę pierwsza groźna sytuacja miała miejsce dopiero pięć minut przed końcem pierwszej połowy. Potężnym uderzeniem z daleka popisał się Bruno Fernandes, ale Handanović zdołał odbić strzał przed siebie. Na jego szczęście nie było w pobliżu nikogo, kto mógłby dobić. Chwilę później po raz kolejny pokazał się młodziutki Portugalczyk. Tym razem kapitalnym podaniem wypatrzył Muriela, ale Kolumbijczykowi zabrakło centymetrów, aby dosięgnąć piłki i wbić ją do siatki.
Druga połowa była za to o niebo lepsza. Najpierw w 52. minucie Ranocchia oddał niesygnalizowany strzał i był bliski zaskoczenia Scufetta. Sześć minut później genialnym uderzeniem z rzutu wolnego z 40 metrów popisał się Hernanes, ale jeszcze lepszą interwencję zaliczył bramkarz Udinese. Później w ciągu sześciu minut gospodarze mieli aż cztery sytuacje bramkowe. W 65. minucie Hernanes znów uderzył z dystansu, ale Scuffet po raz kolejny dobrze interweniował. Po minucie Jonathan wygrał pojedynek główkowy w polu karnym, ale jego strzał nie trafił w bramkę. Chwilę później kolejne dośrodkowanie strzałem zakończył Palacio, lecz piłka minimalnie minęła słupek. W 71. minucie Jonathan wrzucił w pole karne, a Icardi przestrzelił z sześciu metrów. Prawdziwą „setkę” gracze Interu mieli dwie minuty przed końcem. Do bezpańskiej piłki dopadł Cambiasso i oddał potężny strzał z siedmiu metrów. Scuffet odbił jednak piłkę, a dobitą futbolówkę z linii bramkowej wybili goście.











