Emocje, sytuacje podbramkowe i dobra bramkarskie interwencje. Pod tym względem hit 27. kolejki Premier Ligi nie zawiódł. Zabrakło jednak soli futbolu, czyli bramek. Remisem 0:0 zakończyło się starcie Zenitu Sankt Petersburg z Dynamem Moskwa.
W pierwszych minutach meczu więcej dobrego można było powiedzieć o graczach Luciano Spallettiego, którzy grali ostrym pressingiem. Po 180 sekundach Domenico Criscito ładnie zauważył Aleksandra Bucharowa, który nie zdążył do piłki. Po powstrzymaniu Wiktora Fajzulina przez Aleksandra Kokorina okazję do zdobycia gola miał Danny, który z dystansu minimalnie się pomylił. Po tym przebudziło się Dynamo, lecz pierwszą jego ciekawą akcję nieudaną klepką z Aleksandrem Samiedowem zakończył Kevin Kurnayi. Zaraz po tym Niemiec nie zdążył do piłki po podaniu Marko Lomicia. Zenit zrewanżował się za to akcją, w której niecelne uderzenie w kierunku bramki posłał Roman Szyrokow. W kolejnej akcji z poświęceniem interweniował Nicolas Lombaerts, wybijając atomowy strzał Artura Jusupowa. W 11. minucie po ataku z udziałem Andrija Woronina i Igora Siemszowa niewiele pomylił się Kuranyi. 240 sekund później z dalszej odległości chybił biorący udział we wcześniejszej akcji były pomocnik petersburżan.

Na początku drugiego kwadransa gry nieudaną próbę pokonania Antona Szunina zaliczył Danny. Cztery minuty później gościom przyznany został rzut wolny w dość ciekawej odległości od bramki. Ostatecznie piłkę, do której zmierzali Kuranyi i Lomić, na róg wyperswadował Bruno Alves. W kolejnej akcji o pokonanie Wiaczesława Małafiejewa pokusił się Jusupow, lecz okazał się niecelny. Zenit zrewanżował się za to kilka chwil później. W świetle bramki po strzale głową futbolówki umieścić nie zdołał Danny. Po tym jak petersburscy obrońcy wyjaśnili dośrodkowanie Wilkshire’a do Kokorina, w roli głównej wystąpił Kuranyi, niedokładnie odgrywając piłę do Woronina. Po nim swoją szansę zmarnował młody napastnik Dynama, posyłając futbolówkę obok bramki.
Gdy do końca pierwszej połowy brakowało piętnastu minut, znowu dali o sobie znać napastnicy Dynama. Defensorzy z północnej stolicy jednak udanie powstrzymali Niemca i Ukraińca. Zaraz po tym po raz kolejny przestrzelił Szyrokow. W 35. minucie nie popisał się Kurnayi, marnując sytuację sam na sam z Małafiejewem. W rewanżu po podaniu Danny’ego Bucharow futbolówkę posłał Panu Bogu w okno. Zaraz po tym zrobiło się gorąco w polu karnym „Biało-niebieskich”. Na szczęście dla nich sytuację wyjaśnił Leandro Fernandez. Goście odpowiedzieli na to minimalnie niecelnym strzałem z 30 metrów Woronina. Akcja przeniosła się zaraz na drugą stronę, ale Danny nie potrafił wykorzystać dośrodkowania Danko Lazovicia. Tuż przed przerwą zablokowany został Kuranyi, a jego vis a vis, Bucharow, pozwolił w wyścigu o piłkę wyprzedzić się Szuninowi.












