Baraży z Eintrachtem, mimo dobrej sytuacji wyjściowej, nie wygrał FC Nuernberg. Oznacza to, że RB Lipsk i Freiburg to dwaj beniaminkowie Bundesligi w sezonie 2016/2017. Dwa kluby, które startują z diametralnie różnych pozycji historyczno-statystycznych i przez obserwatorów są oceniane kompletnie inaczej.
RB Lipsk
Zaczynamy od drużyny, która wzbudza ogrom kontrowersji i dyskusji. Po siedmiu latach Bundesliga znów zawita do byłej NRD (ostatnim zespołem z tej części Niemiec w elicie było Energie Cottbus) i stanie się to dzięki klubowi, który… został założony właśnie siedem lat temu!
Już cztery lata po powstaniu ekipa spod szyldu Red Bulla awansowała do trzeciej ligi, a rok później do drugiej. W niej spędziła dwa lata, a sukces w postaci wejścia do elity osiągnęła 8 maja 2016, kiedy wygrała na własnych śmieciach 2:0 z Karlsruher.
Już cztery lata po powstaniu ekipa spod szyldu Red Bulla awansowała do trzeciej ligi, a rok później do drugiej. W niej spędziła dwa lata, a sukces w postaci wejścia do elity osiągnęła 8 maja 2016, kiedy wygrała na własnych śmieciach 2:0 z Karlsruher.
W sezonie, który dał promocję, RB Lipsk imponował przede wszystkim grą w defensywie. Stracił tylko 32 bramki w 34 spotkaniach, a z tyłu miał piłkarzy doświadczonych, jak bramkarz Coltorti czy obrońca Compper, ale też młodych, z których najciekawszym i najbardziej wartym uwagi wydaje się Lukas Klostermann. 20-latek reprezentował wcześniej barwy Bochum, a już od kilku lat jest graczem zespołu z Lipska. Wespół z młodzieżową reprezentacją Niemiec przebywa obecnie na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro. Jego talent i możliwości zaczynają dostrzegać coraz mocniejsze kluby. Już latem pisało się o zainteresowaniu nim ze strony Arsenalu.
I właśnie stawianie na młodych jest wpisane w pomysł i DNA klubu. Ma najniższą średnią wieku w Bundeslidze. Jeżeli spojrzymy na metryki niektórych piłkarzy, którzy byli filarami drużyny, która kilka miesięcy temu wywalczyła promocję, teza ta jest jak najbardziej słuszna. W dużej mierze są to młodzi chłopcy. Najlepszy strzelec Davie Selke ma 21 lat, Yussuf Poulsen 22 lata, tyle samo mają Marcel Sabitzer i Massimo Bruno.
I właśnie stawianie na młodych jest wpisane w pomysł i DNA klubu. Ma najniższą średnią wieku w Bundeslidze.
Również letnie transfery były nastawione na zasilenie kadry w dużej mierze młodymi zawodnikami. Do beniaminka nie przyszły jakieś wielkie nazwiska (mówiło się swego czasu o Sane czy Leno), co po części wynikało także z polityki klubu (działacze ustawili maksymalny pułap wynagrodzeń na poziomie trzech milionów euro łącznie z premiami). Do wschodnioniemieckiego klubu dołączyło jednak kilku niezwykle utalentowanych i młodych graczy na czele z Nabym Keitą i Timo Wernerem.
Ten pierwszy to reprezentant Gwinei, który w 2015 roku grał na Pucharze Narodów Afryki, a w zeszłym sezonie pokazał się z bardzo dobrej strony w FC Salzburg, gdzie strzelił 12 bramek ligowych. Tego drugiego fanom Bundesligi nie trzeba za bardzo przedstawiać. W wieku 17 lat zadebiutował w lidze, w barwach VfB Stuttgart. Mimo młodego wieku od trzech lat miał pewne w składzie stuttgarckiego klubu, z którym w tym roku spadł.











